11. 03. 2007      •  strona główna            •  kontakt
KRAJ
ŚWIAT
PERYSKOP
FORUM
SPORT

TWOJA TRYBUNA
ANEKS

REDAKCJA
OGŁOSZENIA
PRENUMERATA
ARCHIWUM-serwisu
ADP
Doładuj swoją komórkę

<<powrót
Witajcie w Ciemnogrodzie

ZDROWIE * Modlitwa o deszcz to pryszcz

Nie wydamy ani złotówki na niszczenie ludzkiego życia – zapowiedział w niedzielę na antenie Radia Maryja i TV Trwam, bo gdzieżby indziej, premier Jarosław Kaczyński. O co chodzi? O to:

15 czerwca Parlament Europejski przyjął rezolucję legislacyjną w sprawie programu ramowego Wspólnoty Europejskiej dotyczącego badań, rozwoju technologicznego i demonstracji (2007 – 2013). W tłumaczeniu na język zwykłych ludzi oznacza to, że odbyło się pierwsze czytanie założeń tegoż programu, na który UE przeznacza ponad 50,5 mld euro. Ok. pół miliarda euro ma wspomóc badania nad komórkami macierzystymi – nadzieją dla ciężko chorych na całym świecie. Traf chciał, że choć komórki macierzyste ma każdy z nas, np. w szpiku kostnym, to te najcenniejsze znajdują się w ludzkich zarodkach. I o nie właśnie toczy się dziś wojna.

Komórki macierzyste tym się różnią od innych, że mogą dać początek dowolnym komórkom budującym nasze ciało. Dzielą się przez całe życie i teoretycznie umożliwiają naprawę naszych zużywających się z dnia na dzień organizmów. Do niedawna nikt jednak nie przypuszczał, że ludzkie komórki macierzyste da się hodować w laboratorium i, co więcej, że można będzie robić prawdziwe przekładańce – przenosić komórki macierzyste z mózgu do szpiku i otrzymywać z nich składniki krwi. Ta sztuczka udała się w 1999 r. Stało się wówczas jasne, że komórki te mogą stanowić rewolucyjne narzędzie naprawcze. Na przeszkodzie stanęły jednak względy etyczne. Zaprotestowali obrońcy życia nienarodzonego.

Pod koniec czerwca Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski przesłał na ręce prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz ministra spraw zagranicznych oświadczenie biskupów przeciwko decyzji PE. Biskupi stwierdzili, że badania te dokonują się kosztem unicestwiania ludzkich istot i wyrazili „zdecydowany sprzeciw wobec finansowania przez Unię Europejską badań, które prowadzą do destrukcji embrionów ludzkich”. Nie trzeba było długo czekać – nasi pobożni politycy natychmiast przyłączyli się do biskupiego chóru.

Przed wyjazdem na wakacje Sejm przyjął więc uchwałę zaproponowaną przez prezydium tego czcigodnego organu sprzeciwiającą się finansowaniu z unijnych funduszy badań naukowych nad komórkami macierzystymi pozyskiwanymi z ludzkich embrionów. 

„Instrumentalne wykorzystywanie ciała ludzkiego i niszczenie życia poczętego jest drastycznym naruszeniem praw człowieka” – czytamy w uchwale. „Nie można go usprawiedliwić żadnymi okolicznościami i należy tych praktyk zaniechać niezależnie od intencji, dla których są podejmowane” – napisali autorzy dokumentu. Podkreślili ponadto, że Parlament Europejski wydając rezolucję nie uwzględnił stanowiska papieża Benedykta XVI i wspólnego  stanowiska biskupów Europy; a przecież zwrócono w nich uwagę, że ewentualne finansowanie przez Unię Europejską badań nad embrionami i zarodkowymi komórkami macierzystymi dotyka nienaruszalności życia ludzkiego.

Nasi posłowie nie zadali sobie jednak trudu dokładnego przeczytania rezolucji. Szkoda. Dowiedzieliby się bowiem, że zgodnie z przyjętymi poprawkami „w ramach niniejszego programu ramowego nie należy wspierać działalności badawczej ukierunkowanej na (...) wytwarzanie embrionów ludzkich wyłącznie do celów pozyskiwania komórek macierzystych”. Czyli żadnej masowej produkcji embrionów, a potem ich unicestwiania PE nie przewiduje.

Więcej: „Badania nad wykorzystaniem ludzkich komórek macierzystych mogą być finansowane w ramach niniejszego programu ramowego w zależności zarówno od treści wniosku naukowego, jak i ram prawnych zainteresowanego(ych) państw(a) członkowskiego(ich)”.

Spieszę donieść, że wyróżniamy dwa rodzaje komórek macierzystych – zarodkowe, czyli te „wytwarzane” z embrionów, i dorosłe – czyli pobierane np. z krwi pępowinowej czy szpiku. Jakoś nie zauważyłam w przytoczonym wyżej zapisie słowa „zarodkowe” bądź „embrionalne”...

O cóż więc ten cały zgiełk? Prawdopodobnie o poprawkę PE nr 66, która oprócz powtórzonego zakazu „tworzenia ludzkich embrionów jedynie do celów badawczych lub do celów pozyskiwania komórek macierzystych” zawiera również, mocno obwarowaną dodatkowym obostrzeniami, zgodę na finansowanie badań „nad wykorzystaniem ludzkich komórek macierzystych – zarówno dorosłych, jak i zarodkowych”. No i tu jest ten problem. Tyle tylko że nauka nie tyle idzie do przodu, co galopuje. Już w 1999 r. udało się włoskim naukowcom zmusić dorosłe komórki macierzyste do „cofnięcia się” w rozwoju – tym samym uzyskali komórki zarodkowe bez zarodka. Czy nad takimi komórkami, zdaniem naszych parlamentarzystów, też nie wolno prowadzić badań?

A same komórki embrionalne... Zapyta ktoś: skoro nie wolno hodować embrionów ludzkich w celu pozyskania komórek macierzystych, to skąd niby mają być owe embriony brane? Z zamrażarek. Tych, w których leżą ludzkie zarodki powstałe podczas procesu zapładniania in vitro. Leżą i nigdy nie doczekają się na to, by się urodzić. Mogłyby jednak uratować komuś życie... Ale to przerasta już sposób pojmowania panów z PiS, LPR, Samoobrony, PO i PSL. Dla nich to brak szacunku dla życia.

Dlaczego ludzie, wydawałoby się, światli, bo przecież i tacy zasiadają w parlamencie, godzą się na coś takiego, dlaczego nie chcą widzieć możliwych tragicznych skutków swoich decyzji? Wyobraźmy sobie, wcale niehipotetyczną, sytuację: młoda para doczekała się potomka. Po kilku chwilach radości dowiadują się, że ich dziecko jest śmiertelnie chore. Ma uszkodzony mięsień sercowy. Ratunkiem mogłyby być zarodkowe komórki macierzyste, które naukowcy mogliby wyhodować z embrionu spoczywającego w zamrażarce.

Niestety, nic z tego.
Politycy nie pozwalają. Etyka chrześcijańska im nie pozwala...
No to inna historia. Prawdziwa. Po dwóch latach radości z narodzin syna młode małżeństwo dowiaduje się, że ich potomek choruje na białaczkę. Ratunkiem jest przeszczep szpiku. Niestety, ani ojciec, ani matka nie mogą być dawcami. Być może rodzeństwo... Tyle że rodzeństwa nie ma. Co robią rodzice? Decydują się na kolejne dziecko. To ono będzie dawcą, mimo że nikt nie będzie się go pytał, czy chce tego, czy też nie... Czy to jest etyczne? Czy nie jest to instrumentalne traktowanie życia i ciała ludzkiego?

No cóż, tego akurat Kościół nie zabrania.

 

***

 

Władza w niewoli

Jarosław Kaczyński jest w ręku Kościoła. To biskupi (bp Gocłowski) próbowali najpierw sklecić koalicję PiS-u z PO, a potem (bp Głódź) sklecili koalicję PiS-u z Samoobroną i LPR. To biskupi (bp Michalik) gromią wszystkich, którzy krytykują „legalnie wybrany rząd”. Wreszcie to biskupi (liczni) swoją tolerancją, a nawet pochwałą Radia Maryja sankcjonują uprzywilejowane stosunki władz państwowych z tą powszechnie „znaną” w świecie obskurancką rozgłośnią. Korzystając z takiej pomocy i wsparcia Jarosław Kaczyński nie może być politykiem samodzielnym, zwłaszcza w sprawch graniczących z kościelnym światopoglądem musi stawiać znak równości między państwem a Kościołem. Platforma Obywatelska nie może pozostać w tyle. Co by powiedział kardynał Dziwisz? Jedynym klubem sejmowym, który głosował przeciwko uchwale kładącej tamę postępowi, był Sojusz Lewicy Demokratycznej. Polska prawica, niezależnie od udawanych różnic, solidarnie bierze całą odpowiedzialność za wpędzanie kraju do kruchty. Ze wszystkimi tego konsekwencjami, łącznie z odebraniem nadziei cierpiącym na najpoważniejsze, nawet te zagrożone śmiercią choroby. Całkiem niedawno wszyscy widzieliśmy, jakie spustoszenie w ludzkim organizmie czyni na przykład choroba Parkinsona. Badania nad komórkami macierzystymi przy wykorzystaniu funduszy europejskich mogłyby nieść nadzieję na jej pokonanie. Nie w Polsce.

 

***

 

I tak umrą 

Jestem zdecydowanie przeciwny działaniom mającym na celu zablokowanie unijnych funduszy na badania nad komórkami macierzystymi – stwierdził znany brytyjski naukowiec, fizyk-teoretyk i kosmolog Stephen Hawking w oświadczeniu przekazanym dziennikowi „The Independent”. – UE nie powinna iść za przykładem George’a Busha.

Według Hawkinga – profesora matematyki na uniwersytecie w Cambridge – pobieranie komórek macierzystych z kilkudniowych embrionów jest tym samym, czym jest pobieranie organów zmarłym, ponieważ embriony bez względu na to, czy się z nich pobierze komórki macierzyste, czy nie, i tak umrą.

Mimo sprzeciwu Polski i czterech innych krajów państwa członkowskie Unii Europejskiej porozumiały się wczoraj w sprawie ograniczonego finansowania z unijnych funduszy badań na komórkach macierzystych. Polska oraz Litwa, Słowacja, Austria i Malta były temu przeciwne, gdyż – ich zdaniem – porozumienie otwiera drogę do finansowania badań, podczas których zabija się ludzkie embriony.

 

***

Życie albo zlew

Dr Marcin Majka, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego:
– Są pacjenci, którzy potrzebują terapii, a my nie potrafimy im pomóc. Jeżeli więc dyskutujemy na temat wykorzystania komórek embrionalnych, to nasze przemyślenia powinny iść w tym kierunku. Dlatego że mają one właściwie nieograniczony potencjał, jeśli chodzi o wykorzystanie w medycynie i to, co udało się do tej pory przeprowadzić na modelach gryzoni, pokazuje, że komórki te można potencjalnie zróżnicować w każdą tkankę naszego organizmu. Aby jednak przejść od modelu doświadczalnego do kliniki musimy podjąć badania nad ludzkimi komórkami embrionalnymi. Inaczej tego kroku nie uda się nam dokonać. Na świecie są już podejmowane nieśmiałe próby wykorzystania tych komórek, może niedokładnie komórek embrionalnych, ale np. komórek izolowanych z płodów po aborcji. W chorobie Parkinsona te komórki były podawane z dobrym skutkiem, wykorzystywano je przy leczeniu cukrzycy, ale są to cały czas bardzo wstępne badania i – niestety – jeżeli w tym momencie nie będziemy prowadzić ich dalej, to staniemy w miejscu, albo nawet się cofniemy.


Prof. dr hab. Maciej Żylicz, Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej:
– Z samych zarodkowych komórek macierzystych nie można stworzyć nowego organizmu. To jest coś, przez co ostatnie włosy z głowy traciłem, kiedy w którymś z wywiadów w telewizji usłyszałem, że praca na komórkach macierzystych to jest hodowanie człowieka i „w plasterkach” odcinanie poszczególnych jego organów, że to się odbywa w ten sposób. I to powiedział lekarz. A tego nie można zrobić, gdyż te komórki nie są w stanie zagnieździć się w macicy. One nie wytwarzają warstwy implantującej się w zarodku i dlatego powstały in vitro i są in vitro. Ważne jest, żebyśmy rozróżniali te rzeczy.


Prof. dr hab. Andrzej Tarkowski, członek Zespołu Nauk Biologicznych, Nauk o Ziemi i Ochrony Środowiska KBN, Uniwersytet Warszawski:
– Skąd się bierze ten podstawowy dylemat: czy można, czy też nie można uzyskiwać ludzkie komórki macierzyste? Dylemat polega na tym, że zarodkowe komórki macierzyste można uzyskać jedynie z wczesnego zarodka, tzw. blastocysty (jest to pęcherzykowaty zarodek składający się z ok. 100 komórek w okresie poprzedzającym zagnieżdżenie się w macicy). Jeśli nie wprowadzi się go do macicy kobiety, zarodek taki skazany jest na obumarcie, ponieważ poza organizmem matki nie potrafimy zapewnić mu warunków pozwalających na dalszy prawidłowy rozwój. Potrafimy jednak stworzyć takie szczególne warunki hodowli in vitro, które sprzyjają powstaniu zarodkowych komórek macierzystych. Komórki te można następnie mnożyć, wielokrotnie pasażować, a nawet zamrozić nie zabijając ich. Powstanie komórek macierzystych jest jednak równoznaczne z zakończeniem rozwoju embrionalnego zarodka – nie mogą z niego powstać już płód, a następnie osobnik (osoba). Głównym powodem zasadniczego sprzeciwu niektórych środowisk i osób przeciwko otrzymywaniu zarodkowych komórek macierzystych jest to, że ich uzyskanie wymaga przerwania rozwoju zarodka, który potencjalnie (i w zasadzie tylko potencjalnie) mógłby stać się w przyszłości istotą ludzką. Spór między przeciwnikami tego typu badań a osobami, które skłonne byłyby na nie przyzwolić, sięga poza problematykę dzisiejszej dyskusji i związany jest z procedurami stosowanymi przy wspomaganiu rozrodu metodą zapłodnienia in vitro. Zabieg ten prowadzi bardzo często (ale nie zawsze) do powstania nadliczbowych zapłodnionych komórek jajowych (obecnie zaleca się przeszczepianie najwyżej dwóch zarodków). Jeśli pozostaną one w probówce, to po osiągnięciu stadium blastocysty obumrą w ciągu kilkudziesięciu godzin. Można je zamrozić w ciekłym azocie, znaczna ich część pozostaje jednak niewykorzystana. Te zarodki nie zostały zabite, ale trudno też uznać, że żyją i raczej nigdy już żyć nie będą. Zarodki wykorzystane do otrzymania zarodkowych komórek macierzystych pochodzą (jak dotychczas) tylko z takich zarodków, z których nigdy nie powstałyby nowe istoty ludzkie. Trzeba o tym pamiętać przy wydawaniu sądu na temat uzyskiwania zarodkowych komórek macierzystych i przy kształtowaniu ustawodawstwa.

 


Fragmenty dyskusji „Komórki macierzyste – Życie za życie? Wykorzystanie zarodkowych komórek macierzystych – aspekty medyczne i etyczne”,
która odbyła się 15 grudnia 2003 r. w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji


(*)Violetta Baran

<<powrót