KOŃCIK - Z dziejów polskiego jeździectwa

16 sierpnia 1995 (32)

Konie naszych jeźdźców: "Kasztanka"
Komendant Józef Piłsudski z "Kasztanką " w roku 1915.Był w Polsce międzywojennej koń, który wprawdzie nigdy nie startował na żadnych zawodach hipicznych, ale ponieważ był koniem wierzchowym Marszałka Józefa Piłsudskiego, wiec przeszedł i do historii, i do legendy, i był także opiewany w piosenkach żołnierskich i w poezji. Warto tu też o nim wspomnieć.
"Kasztanka", bo takie imię nadał jej Komendant z racji maści, urodziła się w Czaplach Małych, a wychowywała w Czaplach Wielkich Ludwika Popielą w powiecie miechowskim. Ofiarowana przez właściciela strzelcom I Brygady, trafiła na służbę do Komendanta Józefa Piłsudskiego, który już na niej wkraczał do Kielc w pamiętnym sierpniu 1914 roku.
Była to szlachetna, niewysoka, bo licząca około 150 cm wzrostu w kłębie, jasnokasztanowata klacz z łysiną i wszystkimi czterema nadpęcinami nierówno białymi. Prawdopodobnie była urodzona w roku 1909 albo 1910. Nie odznaczała się ani specjalnymi chodami, ani nadzwyczajną dzielnością, ale nie wymagano od niej żadnych wyczynów. Miała po prostu nosić Komendanta podczas przemarszów oddziałów l Brygady, a do tego jej niezbyt szeroki stęp w zupełności wystarczał. Była ulubienicą Józefa Piłsudskiego i jego wierną towarzyszką w bojach legionowych po stronie Austrii i Niemiec w l wojnie światowej, o niepodległość Polski. "Kasztanka" była koniem nerwowym, nienawidziła ognia artyleryjskiego, ale gdy jej pan w nim trwał, to mu w tym sekundowała, odwzajemniając się przywiązaniem. Zresztą uznawała tylko swojego pana.
W roku 191(i w Werohach ułani 1. Pułku Ułanów Legionów Polskich Beliny-Prażmowskiego ofiarowali Komendantowi dla "Kasztanki" nowy, kompletny oficerski rząd wierzchowy, w którym od tego czasu wstępowała.
Brygadier Piłsudski w Legionach miał jeszcze drugiego konia do dyspozycji, o którego postarali się nieocenieni i bezbłędni w tych sprawach beliniacy. Była to klacz skarogniada, kurtyzowana, wzrostem podobna do "Kasztanki", lecz masywniejszej budowy. Nazwano ją "Minka" z racji grymasów, które robiła wargami i chrapami.
"Kasztanka" w roku 1922 przyszła do Mińska Mazowieckiego pod stałą opiekę 7. Pułku Ułanów Lubelskich. Stamtąd była wysyłana do Warszawy, kiedy Marszałek Józef Piłsudski jako Wódz Naczelny miał na niej brać udział w uroczystościach państwowych i siedząc na niej odbierał defiladę wojska. Kiedy przebywał w swoim dworku w Sulejówku, klacz była tam czasem przyprowadzana "w odwiedziny" - zwłaszcza do córek Marszałka: Wandzi i Jagódki.
W koszarach 7. Pułku Ułanów "Kasztanka" urodziła dwa źrebięta, obydwa po ogierach państwowych, klaczkę i ogierka. Siwy ogier "Niemen" odziedziczył po matce tylko urodę, ale nie jej cechy psychiczne. Był wręcz leniwy. Miał być następcą "Kasztanki" w służbie Marszałka, ale do tego nie doszło. Córka "Kasztanki", nazwana przez Józefa Piłsudskiego "Mera" - na pamiątkę rzeki przepływającej przez Żułów, majątek rodzinny, w którym Marszałek się urodził - przyszła na świat 10 kwietnia 1925. Była podobnie jak matka maści kasztanowatej i tego samego wzrostu. W roku 1930 była pod opieką 1. Pułku Szwoleżerów, jako "oficerski koń służbowy Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego", jak to zostało odnotowane w zachowanej do dziś karcie ewidencyjnej
konia, w prywatnych zbiorach pamiątek po marszałku Janusza Ciborowskiego.
Ostatni raz Marszałek Piłsudski dosiadał "Kasztanki" 11 listopada 1927, podczas defilady w Warszawie. Co było potem, wyjaśnia zachowany odpis z rozkazu dziennego 7. Pułku Ułanów nr 251 z 25 listopada 1927:
"Dnia 3 listopada 1927 r. klacz "Kasztanka", własność Marszałka Piłsudskiego, została wysłana do Warszawy na defiladę, z okazji obchodu 9-lecia Niepodległości Polski, w dniu 11 listopada. Wysłanie nastąpiło na zarządzenie gabinetu wojskowego Ministra Spraw Wojskowych... W dniu 21.11.1927 została odesłana do Mińska Mazowieckiego, transportem kolejowym, gdzie w drodze zachorowała. Przywieziona na dworzec miejscowy, pomimo udzielonych zabiegów lekarskich przez lekarza weteryn. 7. Pułku Ułanów, por. W. Koppe, nie zdołała się już podnieść. Została przewieziona do koszar. Wobec pogarszania się stanu zdrowia, została zawezwana pomoc lekarska z Warszawy i w nocy z dnia 21 na 22.11. przybyli ppłk lekarz weter. Konrad Millak i ppłk lek. weter. Wł. Kulczycki. Lekarze ci nadal czynili energiczne zabiegi lekarskie -nie zdołali polepszyć stanu zdrowia i o godz. 10. tegoż samego dnia wydali następujące orzeczenie: - Poważny uraz wewnętrzny... silne zaburzenie naczyń krwionośnych i serca. "Kasztanka" padła dnia 23.11. o godzinie 5.".
Rozkaz ten podpisał ówczesny dowódca 7. Pułku Ułanów - ppłk Zygmunt Piasecki, który skarżył się potem, że po śmierci "Kasztanki" Marszałek nie chciał z nim rozmawiać. Prawdopodobnie klacz w drodze upadła w wagonie, uszkadzając kręgosłup.
Skóra z "Kasztanki" została zdjęta i wypchana, i w tej postaci znajdowała się po roku 1935 w Muzeum w Belwederze. Natomiast pozostałe szczątki zakopano w parku koszar 7. Pułku Ułanów, gdzie położono głaz z napisem: "Tu leży KASZTANKA, ulubiona klacz bojowa Marszałka Piłsudskiego".
Wypchana "Kasztanka" podczas wojny trafiła do Muzeum Wojska w Warszawie. Przetrwała wojnę, ale z braku normalnej opieki nad zbiorami, została bardzo uszkodzona przez mole. Po wojnie, podczas bytności w muzeum, Michał Rola-Żymierski, z woli Stalina marszałek Polski (wyrokiem sądu w roku 1927 Żymierski została skazany na więzienie i zdegradowany, a był wtedy generałem brygady), widząc "Kasztankę" i dowiedziawszy się, że był to koń Marszałka Piłsudskiego, zemścił się i kazał ją spalić.

LESŁAW KUKAWSKI