odcinki specjalne nie dostają się mięczakom. zatem jestem pierwsza.
Blog > Komentarze do wpisu
powannowe buddyjskie przemyslenia

Lezalam w wannie- tak, teraz moge. Poczatkowo, jak sie tu sprowadzilam i zauwazylam, ze wsrod rzeczy, ktorych tu nie ma, jest takze korek do wanny, pomyslalam: Aha, musze kupic. Tyle, ze zawsze jakos mi bylo nie po drodze do takich roznych, wiec sie nie kapalam, tylko dzien w dzien prysznic. Dzis jednak potwierdzily sie moje przypuszczenia, ze wlasciwie moge kapac sie bez korka. Moge, bo odplyw jest tu tak marny, ze zanim znaczaco ubedzie wody, ja zdaze sie wykapac. No wiec - lezalam w wannie i wspominalam moje rozne epizody w zyciu. Student awf, od ktorego bylam wyzsza, hehe, potem chlopak z gangu motocyklowego, ktorego uczylam, z przeproszeniem, francuskiego, potem jego brat, w szamotaninie z ktorym uszkodzilam sobie lokiec, w miedzyczasie ktos, kto scigal sie siedzac na masce samochodow, jakis francuz, jakis wloch, pewien wegierski informatyk poznany na stypendium, jakis nastolatek z Podlasia, ktory sie zakochal...a byl jeszcze taki fajny gitarzysta ze Slaska, ktory twierdzil, ze jest moim aniolem, a bilardzista? kurcze, on mnie nauczyl grac w bilard. Fajnie bylo. Kurcze, o niektorych juz zapomnialam, teraz w wannie sobie przypomnialam. Zabawne bylo to wszystko. Wlasciwie nie powinno sie wspominac. Nie ma przeciez przeszlosci, nie ma przyszlosci. Jest teraz. Kazdy buddysta ci to powie. A ja tym bardziej powinnam to sobie zakorzenic. Ze wzgledu na stan fizyczny, jestem no future. To budzi respekt. To daje wolnosc. Hmm..czemu wiec tak skromnie z niej korzystam?

niedziela, 22 lipca 2007, annablack
Jeśli się nie zalogujesz przy twoim komentarzu pokaże się numer IP.
Podpisać możesz się w polu "Login".
Login:
Hasło:
URL:
Komentarz:
Pisz swój dziennik w Internecie