Słowo o E-Weblinku

Pierdoły, SEO 4 Comments

Jako, że nachalna promocja i szooko-pijar w krótkim czasie uczyniły z tego systemu numer jeden na rynku polskim, należałoby poświęcić mu słów kilka. Należałoby, choć ochoty nie mam wielkiej, ale content nie stolec, sam nie wyjdzie. Z góry uprzedzam, że to moje prywatne zdanie i może nie być obiektywne, ale wszelkie pretensje i uwagi mam tam gdzie zazwyczaj: w dupie.

1. Pijar systemu mnie (i nie tylko mnie) wkurwiał, ale czego się spodziewać po PiO, które szybko zamienia nam się w tablicę reklamową i schronienie różnych tajnych stowarzyszeń. Tylko się, kurwa, nie zakonspirujcie na amen bo was googlebot nie odnajdzie.

2. System w pierwszej fazie był skuteczny, ale bez pierdół. Te wszystkie zachwyty i dyrdymały o tym, jak to można sex i opony z rozbiegu w 2 tygodnie Zawsze było można i to prawie każdym systemem - kwestia skali i ilości pkt. Oczywiście gdyby Edyta przyjęła zaproszenie do testów to pewnie wiłaby się dziś w euforii, ale niestety.

3. System już na starcie się pierd, szczególnie nocą, no i nader często. No i syf z przelewaniem punktów. No i ograniczenia pkt. No i wakacje adminów. Jak mawiał mój znajomy, niezbyt przejmujący się czymkolwiek: No i chuj! - dość trafnie oddaje podejście do userów.

4. Miesiąc działania systemu, ustawione po ok. 1000pkt. na niszowe frazy i serpy ani drgnęły. Takoż i jedna domena 3 tygodnie, 6k pkt. = linków w yahoo 0! Słownie zero! Jakbyś się nie starał Xann, to ta domena nie była robiona Linkorem czy Linkornem, co próbowałeś wmówić pewnemu niedoświadczonemu webmasterowi ;) , ale właśnie twoim systemikiem.

5. Skądinąd wiem, że conajmniej jedna osoba zaangażowana w testy i rozruch systemu wynajmuje punkty, których mieć nie powinna lub te punkty ma z przekrętu. Czyżby znanemu śledczemu, red. Szookowi, zmysł tropiciela afer się stępił? Za ile można kupić przychylność redaktora?

Reasumując: system jak każdy inny, choć traktowany nie jak każdy inny. Ale co wolno wojewodzie

SEO Zloty

Pierdoły, SEO No Comments

Kilka osób nudzi mnie pytaniami: Czemu olewasz seo-spotkania, zloty, party? Kurwa!

1. Byłem na 4 spotkaniach i zieeew. Jakbym młodość przesiedział w bibliotece to party z dzieciaczkami przy jednym piwku i rozmowy Co to nie ja Ile to mam Kogo ja znam byłoby dla mnie przeżyciem. Ale nie siedziałem.

2. Na widok Szooka staje mi. Nic nie poradzę, pociąga mnie Jego Wiedza, Obycie, Kreatywność, Opalenizna i Energia. Wyobrażacie sobie jak stoję w bramce na meczu w Dzierżąznej z namiotem w spodniach?

3. Nie interesuje mnie uścisk dłoni ze spamerem, przez którego codziennie mam więcej pracy. Zwykłem dawać w ryj gnojowi, który mnie okrada z czasu lub pieniędzy, niż pukać się z nim kuflem.

4. Nie toleruję porno-ścierwa, które na forum cichutko wysysa wiedzę innych, by później zarzucać serpy miliardem ospermionych spamów. Czy wy macie rodziny? Będziecie mieli? A macie lustro?

5. Etykietka spamer mi nie leży. Nie czerpię satysfakcji ze spamowania Google. Nie radzę sobie, gdy klient nazwie moją pracę manipulacją. Nie jestem dumny, jak ziom z klatki nazwie mnie spamerem.

6. Jak kogoś nie lubię to go, kurwa, nie lubię, za trudne? Nie klepię Kobisa po plecach bo wydał booka, Beera bo mi raz przyznał rację a Złego Nimka bo mi dał komentarz na blogu. Nie jestem prostytutką.

Tyle.

Jak miło być Polakiem

Pierdoły, SEO 1 Comment

Gizmoo wyjechał do Szwecji. Chlip. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział kto zacz - tłumaczę i objaśniam: Gizmoo to Pan, który troszkę popisał sobie, nieczęsto mądrze, na PiO i został moderatorem. Moderacja Gizmoo polagała najczęściej na dzieleniu się swymi frustracjami, wątpliwymi żarcikami i ogólnie parszywym nastrojem z innymi. Potem, lub kilka minut wcześniej, Pan Gizmoo założył był Firmę. Jako, że nie po tym się ocenia jak zaczął, ale jak kończy, Pan Gizmoo zamknął był firmę. Jeszcze nim czegokolwiek On i Jego firma dokonali, ale już na tyle późno by stwierdzić, że to przez pojebany kraj i polaczków. Pan Gizmoo wziął więc walizki i wyjechał był do Szwecji, która jak wiadomo jest krainą mlekiem i miodem płynącą, podatki należą do najniższych na świecie, języka można się nauczyć z tv, w ogóle max i wypas, taniej niż w biedronce. Nasz Globetrotter nim udał się na lotnisko / prom / pociąg, czy co tam było w stanie dotrzeć do Raju, nie omieszkał puścić trochę jadu w stronę rodaków i ich obwinić za jego wymuszoną tułaczkę. Jako, że Polskę do tej pory opuściły 2 miliony najbardziej kreatywnych, wykształconych i zaradnych umysłów logicznym byłoby choćby słowem podziękować dawnej Ojczyźnie za możliwości kształcenia, w miarę wygodnego życia i edukacji. Nic bardziej błędnego, z oddali pluje się bezpieczniej, choć niekoniecznie równie celnie. Wrażenie, że nowy kraj w końcu otworzy szerokie perspektywy przed szlachetnym rodakiem, który w Polsce dzień w dzień był szykanowany, tłamszony i w ogóle do dupy, zrodziłaby, przynajmniej u mnie, poczucie spokoju, bezpieczeństwa i stabilizacji. Ale to u mnie, nie u wszystkich. Polskie szambo., Cud że w Szwecji tego nie ma. Nie bój, przywiozłeś ze sobą tego sporo: Właśnie byłem u sąsiada żeby napisał mi po Szwedzku coś obrzydliwego na was. Sąsiad właśnie rozpoczął u uchodźcy politycznego naukę polskości.

I cóż, że do Szwecji? Ano nic, można do Anglii, do USA, do Francji i jeszcze dalej, w pizdu Zaraz po przekroczeniu granicy urosną Wam jaja do prowadzenia biznesu, z leni zamienicie się w pracusiów, nowi krajanie będą przyjaciółmi a kąpiel codzienną przygodą.
Dobranoc, dzieci.