2. OBOZY PODLEGLE ORGANOM POLICYJNYM

W pierwszych dniach wojny obozy utworzone przez organa policyjne występowały, przede wszystkim na terenach przedwojennego Wolnego Miasta Gdańska. Podlegały one Komendanturze Obozów Jenieckich-Gdańsk (Kommandantur der Gefangenenlager Danzig), na czele której stał wielokrotnie wspominany SS-Obersturmbannführer Max Pauly. Siedzibę tej komendantury przewidziano w Nowym Porcie w kompleksie obiektów koszarowych pochodzących jeszcze sprzed pierwszej wojny światowej, a przyznanych Polsce w marcu 1923 roku przez Międzysojuszniczą Radę Ambasadorów. W koszarach tych, położonych u zbiegu ulic Kasztanowej i Oliwskiej, władze polskie w Gdańsku zorganizowały początkowo schronisko emigracyjne. W późniejszym okresie część budynków przekazano poczcie polskiej, część zaś adaptowano na mieszkania. Przeznaczone były przede wszystkim dla Polaków mieszkających w Gdańsku, a nie posiadających obywatelstwa Wolnego Miasta Gdańska. Znajdowała się tam również sala sportowa, "Dom Harcerza", świetlica, szkoła podstawowa Macierzy Polskiej, kaplica i budynek zajmowany przez parafię i mieszkanie administratora tej parafii, księdza Mariana Góreckiego. Kompleks budynków ogrodzony wysokim murem idealnie odpowiadał na urządzenie tam obozu. Jednak do chwili wybuchu wojny nie można było go przygotować, gdyż obiekt stanowił własność polską. Niemniej w przygotowaniach do wojny był już przewidziany na obóz. 1 września 1939 roku w godzinach rannych, jeszcze przed rozpoczęciem ostrzeliwania Westerplatte do wymienionego kompleksu budynków wkroczyła policja gdańska, grupy SS i SA. Aresztowały wszystkich mężczyzn oraz kilka kobiet. Część mężczyzn pozostawiono, wyznaczając ich do opróżnienia pomieszczeń, głównie mieszkań. Rodziny, które w ostatnich dniach nie wyjechały, zostały wyprowadzone, w tym kilka rodzin do Victoria Schule. Budynek parafialny i mieszkanie księdza Mariana Góreckiego przeznaczono na pomieszczenia komendy obozów jenieckich. Już 3 września, mimo trwania walk na Westerplatte, doprowadzono dalszych kilkudziesięciu więźniów. Ci również pracowali przy adaptacji wspomnianego budynku na pomieszczenia komendy obozów jenieckich. 7 września, w dniu kapitulacji Westerplatte, komenda rozpoczęła urzędowanie w Nowym Porcie. Podlegało jej siedem obozów przejściowych (Auffangslager) na terenach Wolnego Miasta Gdańska. Dokument niemiecki stwierdzający przygotowanie tych obozów już w końcu sierpnia, nie wymienia jednak ich nazwy ani miejsca rozlokowania. Wspominają o nich natomiast relacje Polaków z Gdańska, aresztowanych 1 września, a nawet wieczorem 31 sierpnia 1939 roku.


OBÓZ PRZEJŚCIOWY
(AUFFANGSLAGER VICTORIA SCHULE) W SZKOLE WIKTORII

Obóz ten został utworzony w budynku szkolnym przy Holzgasse 24 (dziś ul. Kładki) w Gdańsku. Cała adaptacja pomieszczeń na obóz polegała na ich opróżnieniu z urządzeń szkolnych. Obóz ten funkcjonował do 15 września. Można przypuszczać, że miał on służyć jedynie jako punkt zborny aresztowanych Polaków w rejonie głównego miasta, gdzie zamierzano dokonywać wstępnej selekcji więźniów. Następnie mieli oni być skierowani do obozu w Nowym Porcie, jednakże nie sprzyjały temu przedłużające się walki na Westerplatte. Za tym twierdzeniem przemawia fakt, że grupy więźniów z innych terenów były od 7 września kierowane do Nowego Portu.
1 września 1939 roku w godzinach rannych aresztowanych w Gdańsku Polaków doprowadzono do obozu. Wśród nich znajdowali się kolejarze, celnicy, księża i nauczyciele. Prócz mężczyzn były także kobiety, a nawet całe rodziny. Ci ostatni to mieszkańcy zespołu budynków w Nowym Porcie, gdzie przygotowywano następny obóz dla jeńców cywilnych. Niektórzy z aresztowanych nie byli nawet ubrani, (m.in. ks. Marian Górecki został przyprowadzony tylko w spodniach i koszuli). Wśród aresztowanych 1 września znaleźli się również wszyscy pracownicy Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku z wyjątkiem Komisarza Generalnego ministra Mariana Chodackiego, mimo że posiadali immunitety dyplomatyczne. Prócz Polaków przyprowadzono także Żydów, zarówno obywateli polskich, jak i Wolnego Miasta Gdańska. Więźniów traktowano bardzo okrutnie, bito, lżono, opluwano. Podobnie obchodzono się z nimi w czasie "przesłuchań" i ewidencjonowania. Niektórzy zostali pobici bardzo dotkliwie, a działacz polonijny z Gdańska Roman Ogryczak zabity. Był on pierwszą ofiarą tego obozu43.
Już pierwszego dnia, tj . 1 września 1939 roku, obóz był lustrowany przez Gauleitera Alberta Forstera w towarzystwie SS-Obersturmbannführera Maxa Pauly'ego. Wieczorem tego dnia zwolniono z obozu Żydów posiadających obywatelstwo Wolnego Miasta Gdańska. Zabrano również samotne kobiety, odprowadzając je do więzienia, a kobiety z dziećmi do opróżnionej szkoły niemieckiej przy ulicy Schwarzmeer, gdzie pozostawały przez pewien okres pod nadzorem policji. 2 września doprowadzono do prezydium policji pracowników Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku i oznajmiono im, że w najbliższym czasie zostaną przewiezieni do jednego z neutralnych państw. Następnie odprowadzono ich z powrotem do Victoria Schule, gdzie potraktowano nieco łagodniej, umieszczając w jednej z klas, w której były sienniki i koce. Przebywali tu do 7 września, kiedy to wywieziono ich na Litwę.
Przez piętnastodniowy okres funkcjonowania obozu stan liczebny więźniów stale się zmieniał. Już 2 września wywieziono około 150 osób do obozu w Stutthofie, a 10 września około 50 osób do przygotowywanego obozu w Granicznej Wsi. Przez cały okres istnienia obozu zabierano stąd pojedyncze osoby lub kilkuosobowe grupy więźniów do aresztu prezydium policji i Gestapo, a w ich miejsce stale przybywali inni Polacy aresztowani w Gdańsku i okolicznych powiatach. Ogółem przez obóz Victoria Schule przeszło do dnia jego likwidacji około 3000 więźniów. 15 września przeprowadzono wszystkich do obozu w Nowym Porcie.
Poza tym obozem przejściowym dalszych sześć tego typu obozów przygotowano w różnych innych dzielnicach Gdańska i okolicy. Aresztowanych Polaków w Oruni zebrano w obozie przejściowym, w który zamieniono szkołę przy ul. Leegetor. Więziono ich tu do 7 września i odprowadzono do Nowego Portu. Trzeci obóz przejściowy został zorganizowany w Szkole Piotra i Pawła, gdzie uwięziono około 100 kolejarzy, skierowanych później również do Nowego Portu. Znacznie więcej Polaków było więzionych w zamienionej w obóz szkole w Pruszczu Gdańskim. Tu już 31 sierpnia wieczorem sprowadzono Polaków z Pruszcza i okolicy. Główne aresztowania przeprowadzono jednak 1 września 1939 roku. Część więźniów, wśród nich aresztowane kobiety już 3 września przewieziono do więzienia w Gdańsku. 7 września odesłano resztę więźniów do Nowego Portu. Również w tym obozie znęcano się nad aresztowanymi. Ulubioną zabawą strażników było wpędzanie więźniów do rzeki Raduni przepływającej obok szkoły.

Kolejny Auffangslager (obóz przejściowy) został utworzony w Mierzeszynie, gdzie również na pomieszczenia obozowe wykorzystano szkołę. Więziono tu około 50 Polaków i kilku niemieckich antyfaszystów. W końcu września 33 więźniów odesłano do obozu w Nowym Porcie, kilku zwolniono, a pozostałych wywieziono do obozu w Nowym Wiecu, gdzie zostali zamordowani (wśród nich znajdował się Niemiec, ksiądz katolicki Jan Aeltermann).
Dwa dalsze obozy przejściowe były prawdopodobnie rozmieszczone we Wrzeszczu i Oliwie.
Poza tymi siedmioma obozami przejściowymi Komendanturze Obozów Jenieckich - Gdańsk podlegały trzy obozy jeńców, przy czym w zachowanych dokumentach niemieckich używane są różne nazwy, najczęściej Gefangenenlager lub Zivilgefangenenlager i nazwa miejscowości.


OBÓZ DLA JEŃCÓW CYWILNYCH
(ZIVILGEFANGENENLAGEf~ W NOWYM PORCIE W GDAŃSKU

Obóz ten został zorganizowany w zespole obiektów koszarowych w Nowym Porcie, w którym była utworzona Komendantura Obozów Jenieckich Gdańsk. Nie zachował się jednak żaden dokument niemiecki określający dokładną datę jego utworzenia. Relacje polskie podają, że już 1 września, z chwilą opróżnienia zespołu budynków z ludności polskiej, pozostała tam grupa więźniów do przygotowania całego kompleksu na obóz. W dokumentach niemieckich natomiast znajdujemy potwierdzenie, że na pewno byli tam więźniowie 7 września 1939 roku. Od tego dnia zaczyna napływać ich coraz więcej, już nie tylko z Gdańska, ale i z sąsiednich powiatów. Od końca września aż do lutego 1940 roku do obozu kierowane były transporty więźniów z obozów internowania z całego Okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie. Komendantem obozu był do grudnia 1939 roku SS-Hauptsturmführer Franz Christoffel, a następnie do końca istnienia obozu SS-Obersturmführer Erich Gust. Funkcję Rapportführera (odpowiedzialny za porządek w obozie, prowadzenie ewidencji statystycznej) do połowy 1940 roku pełnił Rottenführer SS Horst Köppke, po nim SS-Rottenführer Hans Rach. Kierownikiem działu przyjęć i ewidencji został SS-Obersturmführer Richard Reddig. W grudniu mianowano go dowódcą oddziału wartowniczego, a jego obowiązki przejął SS-Hauptscharführer Kurt Mathesius. Drugim dowódcą oddziału wartowniczego był SS-Unterscharführer Pąul Ehle.
Przez obóz ten przeszło około 10 000 więźniów. W październiku 1939 roku jednorazowo przebywało około 3000 więźniów; nie licząc 700 osób, które w tym czasie zatrudniano przy pracach rolnych na Żuławach. Stan liczebny ulegał stałej zmianie. Kilkaset osób odesłano do obozu w Prabutach, skąd byli następnie wysyłani do robót przymusowych w głąb Rzeszy, kilkaset więźniów zostało zwolnionych. Nie można ustalić dokładnej liczby wywiezionych do Piaśnicy i tam zamordowanych. Wielu więźniów w swych relacjach podaje liczby bardzo rozbieżne, a mianowicie od kilkuset do tysiąca. W obozie wydzielono około 40osobową, specjalną grupę nazwaną Himmelskommando. Była ona całkowicie izolowana od pozostałych więźniów i wykorzystywana do grzebania pomordowanych w Piaśnicy oraz innych miejscach masowych mordów. Wielu więźniów zostało zamordowanych w samym obozie na Westerplatte, gdzie pracowali przy porządkowaniu pobojowiska.
W związku z żądaniami władz wojskowych zwolnienia koszar, które do I wojny światowej należały do wojska, przystąpiono od lutego 1940 roku do przenoszenia obozu do Sztutowa. Z dniem 31 marca obóz w Nowym Porcie został zlikwidowany. Przeniesiona została także Komendantura Obozów Jenieckich - Gdańsk i przekształcona w komendę obozu Stutthof.
OBÓZ DLA JEŃC6W CYWILNYCH (ZIVILGEFANGENENLAGER)
W GRANICZNEJ WSI

Obóz powstał 10 września 1939 roku. Przebywało w nim w szczególnie ciężkich warunkach około 350 więźniów. Z chwilą zlikwidowania Komendantury Obozów Jenieckich - Gdańsk, obóz ten występował jako podobóz Stutthofu4s
Prócz wyżej przedstawionych obozów podległych bezpośrednio Komendzie Obozów Jenieckich, we wrześniu 1939 roku na terenie okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie zostało zorganizowanych przez organa policyjne, a zwłaszcza przez poszczególne placówki 16 oddziału policji bezpieczeństwa 18 obozów (po jego rozwiązaniu obozy te były nadzorowane przez Gestapo). Więziono w nich Polaków aresztowanych w "Akcji Tannenberg" (Unternehmung Tannenberg) i kolejnej akcji eksterminacyjnej przeprowadzonej pod kryptonimem Intelligenzaktion. Obozy te znajdowały się w następujących miejscowościach: Bydgoszcz (poza opisanym obozem), Chełmno nad Wisłą, Gniew, Grudziądz, Kartuzy, Pelplin, Puck, Tczew (poza obozem w koszarach), Skarszewy, Skórcz, Starogard Gdański, Świecie, Wąbrzeźno, Wejherowo, Zblewo. Poza tymi obozami istniały od początku 1940 roku trzy miejsca odosobnienia: w Oborowie, Zamartym i Dolnej Grupie, gdzie internowano wyłącznie duchownych katolickich, oraz w Koźlinach, niedaleko Pszczółek, w którym uwięziono zamieszkałych do wojny na terenach ówczesnego Wolnego Miasta Gdańska Cyganów. Losy uwięzionych w tym obozie nie są do dziś znane, niektórzy z nich znaleźli się później w Stutthofie.
Trzecią grupę obozów stanowiły obozy zorganizowane, jeżeli nie pod nadzorem to z inspiracji lub co najmniej za zezwoleniem organów policyjnych, przez parapolicyjną organizację Selbstschutz. Niejednokrotnie znajdowały się one tam, gdzie istniały już obozy założone przez Wehrmacht, czy też organa policyjne. Obozów takich było 19; znajdowały się w następujących miejscowościach: Bydgoszcz, Brodnica, Chełmno, Dorposz Szlachecki, Kamień Krajeński, Karolewo, Lipno, Łobżenica, Nakło, Nowy Wiec koło Skarszew, Nowe nad Wisłą, Piastoszyn, Płutowo, Sępolno Krajeńskie, Solec Kujawski, Tuchola, Wąbrzeźno, Wolental koło Skórcza, Wyrzysk. Uwięzieni w tych obozach Polacy (zarówno mężczyźni, jak i kobiety oraz młodzież) w przytłaczającej większości zostali w okrutny sposób zamordowani. Opisy nielicznych świadków, którzy wręcz cudem uniknęli śmierci, mrożą krew w żyłach. Rozstrzeliwanych dobijano łopatami, kolbami, a niekiedy zakopywano jeszcze żywych. Matki zmuszano do układania w wykopanych dołach swoich dzieci, a potem je same rozstrzeliwano. Przed rozstrzelaniem gwałcono dziewczęta i kobiety. Polskie relacje o tych okrucieństwach znajdują potwierdzenie również w dokumentach niemieckich. Budziły one grozę nawet wśród Niemców, w tym również niektórych żołnierzy. Na przykład o zbrodniach popełnionych w październiku 1939 roku w Świeciu, gdzie rozstrzeliwano Polaków i ludność żydowską w miejscowym obozie, dwóch świadków tych zbrodni - żołnierzy Wehrmachtu oburzonych okrucieństwami złożyło meldunek, który zachował się w archiwach niemieckich. Niektórzy sprawcy sadystycznych zbrodni, jak na przykład w Starogardzie i Łobżenicy, stanęli przed sądami niemieckimi i otrzymali wyroki skazujące, jednak pod koniec 1939 roku zostali objęci amnestią wydaną specjalnie przez Hitlera.
Z tych ostatnich obozów tylko nieliczni więźniowie trafiali do obozu Stutthof, czy też innych obozów koncentracyjnych, i to nie bezpośrednio. Najpierw byli kierowani do obozów podlegających organom policyjnym lub Wehrmachtowi.
Istniejące na Pomorzu Gdańskim w okresie wrzesień 1939 - marzec 1940 obozy internowania były swoistą genezą obozu koncentracyjnego Stutthof, który w początkowym okresie swego istnienia spełniał taką samą rolę jak obozy internowania. Dopiero później, to jest od początku 1940 roku, chociaż jeszcze nie występował w nomenklaturze obozów koncentracyjnych III Rzeszy, zaczął przybierać charakter obozu koncentracyjnego. Z chwilą likwidowania obozów internowania więzionych w tych obozach Polaków kierowano do obozu Stutthof.
Mimo krótkiego istnienia obozów internowania zamordowano w nich stosunkowo więcej więźniów pochodzących z Pomorza niż w obozie Stutthof przez cały okres jego trwania. W obozie Stutthof zginęło bowiem około 65 000 więźniów, przy czym wśród zamordowanych przeważają osoby spoza Pomorza Gdańskiego. Natomiast liczba 40 000 więźniów zamordowanych, zmarłych z wyczerpania i złych warunków bytowych w obozach internowania dotyczy wyłącznie osób zamieszkałych na Pomorzu Gdańskim. Toteż bez przesady możemy nazwać obozy internowania obozami zagłady ludności polskiej i nielicznie zamieszkującej na Pomorzu Gdańskim ludności żydowskiej i cygańskiej.

KONRAD CIECHANOWSKI

wróć na stronę:Monografia- spis treści