TYGODNIK REGIONALNY; WERSJA ON-LINE
logo Linii Otwockiej
Otwock, Celestynów, Józefów, Karczew, Kołbiel, Osieck, Sobienie Jeziory, Wiązowna, Wawer
REKLAMA W INTERNECIE


powrót do głównej strony
PRZYRODA



Bez czarny
Lubi nasze towarzystwo

Dzikie owocowe lato zaczęło się na dobre. Na skrajach dróg i lasów, w śródpolnych zakrzaczeniach i remizach, ale również w najbardziej zapadłych głębiach naszych kniei możemy natknąć się na pomarańczowe, czerwone, fioletowe bądź czarne owoce dzikich krzewów. Dlatego przed dwoma tygodniami napisałem o różach. Dziś natomiast o innym pospolitym krzewie - dzikim bzie.

Najpowszechniej znany jest bez czarny. Jest to przeważnie dość wysoki krzew, czasem jednak przybiera formę drzewiastą dorastając do 8 metrów. Roślina ta lubi towarzystwo ludzi. Zresztą często z wzajemnością. Dlatego jest jednym z najczęściej sadzonych w ogrodach krzewów. A że jego owoce są smakowitym kąskiem dla wielu ptaków, to przywabiają je w sierpniu i we wrześniu w okolice ludzkich siedzib. Ptaki zjadając czarne owocki nie trawią ukrytych w nich nasion. Wydalając je przyczyniają się do rozsiewania rośliny. Ponieważ większość ptaków to bardzo ruchliwe stworzonka - tak więc i bez z łatwością rozprzestrzenił się w całym kraju. Szczególnie na glebach żyźniejszych i zasobnych w wodę.

Przed wiekami, a nawet tysiącleciami, owoców bzu używano do farbowania włosów. Tak było za czasów Pliniusza w Rzymie. Później już Słowianie używali bzu jako środka moczopędnego i przeczyszczającego. Podany zaś w większych ilościach powodował wymioty. Świeże liście roztarte w miejscu poparzonym przez pokrzywę lub ukąszonym przez osę - przynoszą ulgę. Również liście, ale parzone w mleku, miały pomagać naszym przodkom w zwalczaniu hemoroidów. Leczniczych zastosowań bzu było wiele więcej. Nie tylko sama roślina, ale i rosnące nań grzyby miały właściwości uzdrawiające. Grzyb, zwany przed laty hubą kustrzebką, obecnie nazywany uchem bzowym (kształtem przypomina ludzkie ucho), moczony w wodzie różanej aż do osiągnięcia konsystencji galarety, miał pomagać jako okład na "zapalone, bolące oczy". Nic więc dziwnego, że inna nazwa czarnego bzu to - bez lekarski. Lecznicze właściwości tego krzewu potwierdzają również współczesne badania laboratoryjne. Co więcej, właśnie w XX wieku wykryto w liściach bzu związek chemiczny zwiększający odporność ludzkiego organizmu na choroby zakaźne.

Jednak są w bzach również i substancje trujące. Sambunigryna i sambunicyna. Zaczynają one działać dopiero po zjedzeniu większej ilości owoców lub po wypiciu większej ilości bzowej nalewki. Tak więc umiar niech będzie najlepszym doradcą w korzystaniu z dóbr oferowanych przez tę roślinę.

Bez czarny nie jest jedynym polskim gatunkiem bzu. W górach i na wyżynach rośnie hebd czyli niewielka bylinka o czarnych, wydłużonych owocach. Czesi wyrabiają z nich galaretki i soki. Rumuni zaś sokiem z hebdu zabarwiają wina. Innym, spotykanym częściej niż hebd, gatunkiem jest bez koralowy (na zdjęciu). Ma on czerwone, zebrane w grona, owoce. W naszej części kraju występuje dość rzadko. Najczęstszy jest w górach i na północy kraju. Nasi dziadowie używali go kiedyś jako środka moczopędnego. Współcześnie zaś wyrabia się z jego owoców soki i syropy. Badacze nie doszli jednak do porozumienia i wciąż nie wiadomo czy bez koralowy jest rośliną raczej trującą, czy może jednak nie. Na wszelki wypadek proszę uważać.


 
do góry
Tekst i fot. WOJCIECH SOBOCIŃSKI
 
Artykuł z dnia 22.08.2000
STAŁE DZIAŁY