O kongresie na Politechnice po 50 latach...


Od 25 do 28 sierpnia 1948 roku odbywał się w Auli Politechniki Wrocławskiej Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Przybyło nań niemalże pięciuset (ściśle wyselekcjonowanych pod kątem lewicowych poglądów) przedstawicieli inteligencji świata, pisarzy, artystów, naukowców. Wśród nich były tak znane nazwiska jak Ilja Erenburg, Paul Eluard, Pablo Picasso, Fernand Leger, Julian Haxley, Frederic Joliot i jego żona Irena Joliot -Curie. Polskiej delegacji przewodniczył Jarosław Iwaszkiewicz. Odczytano list Alberta Einsteina do Kongresu (później okazało się, że został on ocenzurowany).

Pomysł zorganizowania Kongresu Pokoju właśnie we Wrocławiu i połączeniu go z Wystawą Ziem Odzyskanych był pociągnięciem propagandowym. Jako jego autora podaje się Jerzego Borejszę, ale nie mogło obejść się bez akceptacji Stalina. Kongres był ważnym elementem realizacji sowieckiego zamysłu przygotowywania Ruchu Obrońców Pokoju (był to okres, kiedy Związek Radziecki nie posiadał jeszcze bomby atomowej). Polacy wiązali z Kongresem nadzieje na podtrzymanie więzi ze światem zachodnim. Niestety wystąpienie generalnego sekretarza Związku Pisarzy Radzieckich - Aleksandra Fadiejewa przekreśliło tę szansę. Podkreślając zasługi ZSRR z czasu II wojny światowej oskarżył on obóz imperialistyczny o tworzenie reakcyjnych reżimów na wzór hitleryzmu i przygotowywanie nowej wojny. Mówił o imperialistach amerykańskich i ich sługusach, którzy chcą przeobrazić kulę ziemską w ogromny rewir policyjny, o reakcyjnych pisarzach, psach łańcuchowych imperializmu, itp. Twórczość T.S.Eliota określił jako splugawienie bytu człowieczego łączącego się z mistycyzmem, złośliwą walką z rozumem. Taka postawa uniemożliwiała porozumienie wschodu i zachodu.

Jednakże w deklaracji końcowej umieszczono zdanie o wolnej wymianie idei i odkryć naukowych, a "miliony ludzi przekonano, że pokój na świecie może być zaprowadzony tylko za pomocą żelaznej kurtyny, pól minowych i drutów kolczastych" (A.Koestler).

zdjecie1 W pięćdziesiątą rocznicę tego wydarzenia zorganizowano w gmachu głównym Politechniki wystawę, seminarium naukowe i dyskusję panelową.

Wystawa "Pamiętajmy o tym", której autorem jest pracownik PWr dr hab.inż. Ryszard Czoch, czynna była od 1 do 9 października na antresoli. Mogliśmy zobaczyć tam zdjęcia powojennych ruin Wrocławia i pierwszego okresu odbudowy. Ukazano też sylwetki ludzi tego okresu, fotografie z Wystawy Ziem Odzyskanych i Kongresu Intelektualistów. Zaprezentowane dokumenty ukazywały atmosferę tej imprezy. Autor wystawy przedstawił też okres tworzenia się struktur PRL-u którego pierwszy etap zamyka się połączeniem PPR z PPS w grudniu 1948 roku.

zdjecie2 Na tym tle ukazano los ówczesnego studenta i pracownika PWr Władysława Ciska, żołnierza AK i WiN. W czasie, gdy Kongres uchwalał rezolucję w obronie więzionego w Chile poety Pabla Nerudy, na realizację czekał wyrok skazujący na śmierć pracownika naszej uczelni (wykonany 27 listopada 1948 r.). Jest to przykład dysonansu między oficjalnymi deklaracjami, a faktycznymi poczynaniami ówczesnych władz Polski. Epilogiem wystawy jest przesłanie: "Pamiętajmy dzisiaj o tych wszystkich, Znanych i Nieznanych, którzy idei niepodległości nieśli w ofierze swe życie i trud."

Pod patronatem Rektora PWr prof. Andrzeja Mulaka i Dyrektora Instytutu Historycznego UWr prof. Wojciecha Wrzesińskiego odbyło się 9 października br. seminarium naukowe na temat pięćdziesięciolecia Kongresu Intelektualistów. Witając gości prof. A.Mulak przypomniał że na ścianie gmachu PWr znajduje się tablica upamiętniająca to wydarzenie. Budzi ona różne reakcje - od propozycji wykucia jej z muru naszej uczelni, po chęć składania kwiatów. Seminarium spełnia rolę historycznego komentarza.

zdjecie3 Generalny obraz sytuacji politycznej kraju w tamtym okresie przedstawił prof. dr hab. Wojciech Wrzesiński (UWr) w referacie "Polska w pierwszych latach zimnej wojny". Przypomniał, że Polska po II wojnie światowej straciła charakter podmiotowy i stanowiła ważny przyczółek do transmitowania idei komunizmu na Zachód. Mimo pozorów suwerenności i samostanowienia następowała sowietyzacja kraju poprzez krwawy terror i deportacje, Władze polskie były całkowicie zależne od władzy radzieckiej. Mimo protestów i przestróg polskiego rządu emigracyjnego, rządy alianckie wolały nie widzieć prawdziwej sytuacji w Polsce i godziły się na nią. Powszechny opór społeczeństwa polskiego (jedynie 23% popierało rząd) w tych warunkach politycznych nie mógł zapobiec tworzeniu się państwa totalitarnego, zwasalizowanego przez ZSRR.

Mgr Łukasz Kamiński (UWr) w referacie "Intelektualiści polscy wobec władzy" przeprowadził analizę ówczesnych postaw intelektualnych w świetle ich własnych opinii. Ocenił lata 1945-1948 jako okres, w którym terror skierowany był głównie na złamanie dążeń niepodległościowych, dzięki czemu, paradoksalnie, swoboda intelektualna była większa niż po 1948 roku. Pierwszy wiersz o Stalinie wyszedł spod pióra W.Woroszylskiego dopiero jesienią 1948 roku! Wśród powodów poparcia intelektualistów dla nowej władzy były: obawa przed dalszym upływem krwi, względy materialne, szanse kariery. Usprawiedliwieniem sprzeniewierzeniu się wartościom miała być niewiedza, nowa wiara - "ukąszenie stalinowskie", strach. Wśród intelektualistów nie pojawił się żaden autorytet, który odegrałby rolę sumienia narodu. Większą rezerwę niż kręgi inteligencji artystycznej wykazały wobec władz środowiska naukowe, np. Rada Rektorów sprzeciwiła się zsyłaniu do obozu niepokornych studentów.

Dr Jakub Tyszkiewicz (UWr) przedstawił sytuację Wrocławia w dniach Kongresu Intelektualistów. Zorganizowanie Wystawy Ziem Odzyskanych i zaproszenie gości zagranicznych na Kongres dawało nadzieję na zmianę sytuacji miasta, w którym czas jakby się zatrzymał od 1945 roku. Napłynęły fundusze, uzyskano kredyty na usuwanie zniszczeń i odbudowę miasta. Oddano do użytku wiele instytucji, Ogród Zoologiczny, dwa muzea, dom towarowy. W ciągu stu dni odbywały się liczne imprezy kulturalne i sportowe. Akcentowano polskość Wrocławia i jego dorobek kulturalny. Mimo pozorów swobodnego nastroju uczestnicy Kongresu nie kontaktowali się z mieszkańcami. Wyczuwało się atmosferę napięcia i możliwość zerwania Kongresu, obecność służby bezpieczeństwa wśród dziennikarzy. Autor zadaje pytanie: Czy udało się oszukać intelektualistów, że Wrocław odbudowano w 3 lata po wojnie? - Nie.

zdjecie4 "Kongres Intelektualistów w polskiej propagandzie zagranicznej" - to tytuł referatu mgr Adriany Dudek (UWr) przedstawiający wydarzenie w kontekście polityki międzynarodowej Moskwy. Udział znanych osób zapewniał intensywną kampanię informacyjną. Organizowano mityngi i specjalne przyjęcia w ambasadach. Po Kongresie drukowano wspomnienia i tekst rezolucji we wszystkich pismach. Mimo to prawica oceniała to wydarzenie najwyżej neutralnie.

Światowy Kongres zainspirował powstanie Ruchu Obrońców Pokoju, stał się efektywnym elementem ruchu komunistycznego, a szerokie publikacje na Zachodzie pomogły uznaniu Ziem Odzyskanych za polskie.

Mgr Krzysztof Ruchniewicz (UWr) przedstawił reakcje prasy niemieckiej na Kongres. Z przyczyn propagandowych organizatorom Kongresu zależało na uczestnictwie Niemców. Chodziło o uznanie przynależności Wrocławia do Polski. Sprawa miała też szerszy kontekst: w trakcie obrad Kongresu trwała blokada Berlina Zachodniego (od końca czerwca 1948 r.), która była dowodem, że między ZSRR a mocarstwami nie ma już współpracy.

Delegacja niemiecka liczyła 13 osób, a jej członkowie byli ściśle wyznaczeni i pochodzili w większości z radzieckiej strefy okupacyjnej. Z pewnością niezbędna była akceptacja rządzącej w radzieckiej strefie SED. Łatwo zgadnąć, że to właśnie prasa wschodnioniemiecka relacjonowała i popierała Kongres.

Organ prasowy SED opublikował tekst rezolucji uchwalonej we Wrocławiu i sprawozdanie z obrad autorstwa prof. Meyera. Nie zamieszczono jednak żadnych zdjęć. Wyjątek wśród sztampowych tekstów stanowi relacja zamieszczona w czasopiśmie "Aufbau". Autor chwalił polską gościnność i świadectwa towarzyskiej harmonii. "Neues Deutschland" coraz częściej donosił o pomocy Polski dla Wschodnich Niemiec. Jednym z elementów procesu uznania granicy polsko-niemieckiej w lipcu 1950 r. był udział niemieckiej delegacji na wrocławskim Kongresie w 1948 r.

Seminarium zakończył referat prof.dr hab. Stanisława Ciesielskiego (UWr) "Od współdziałania do konfrontacji - Wrocławski Kongres Intelektualistów w procesie zmian". W swoim wystąpieniu autor ukazuje stopniową utratę nadziei krajów Zachodu na możliwość kupienia sobie spokoju ze strony ZSRR za cenę oddania mu Europy Wschodniej. Pakt Brukselski podpisany 17.03.1948 będący układem o wzajemnej pomocy i współpracy ekonomicznej, kulturalnej i woskowej, wynikał z poczucia zagrożenia polityką radziecką i stał się zaczątkiem zachodnioeuropejskich bloków polityczno-wojskowych. Linia Łaby stała się linią podziału powojennego świata. W tych warunkach Kongres nie mógł odegrać znaczącej roli. Jego wydźwiękiem propagandowym było przedstawienie Polski i ZSRR jako sił miłujących pokój. Lansował też tezę, jakoby szerokie kręgi intelektualne dystansowały się wobec antypokojowej polityki Zachodu.

Temat "Pięćdziesięciolecia Kongresu Intelektualistów we Wrocławiu" został zamknięty dyskusją panelową: "Dystans czy zaangażowanie - rola intelektualisty w życiu społecznym. Kongres Intelektualistów z perspektywy półwiecza". Zostały tu zaprezentowane punkty widzenia różnych dyscyplin nauki. Dyskusję poprowadził prof.dr hab. Jan Waszkiewicz z Instytutu Nauk Społecznych i Ekonomicznych PWr, a udział w niej wzięli pracownicy UWr: prof.dr hab. Wojciech Wrzesiński - historyk, prof.dr hab. Wojciech Sitek - socjolog i dr Joanna Przesmycka - psycholog.

W czasie burzliwej dyskusji spierano się o definicję pojęcia "intelektualista", opcje ideologiczne środowisk intelektualnych na Zachodzie, manipulacje tą grupą społeczną. Prof. W.Sitek stwierdził, że istnieje zjawisko przesunięcia autorytetu - ludzie wybitni w swoich dziedzinach wypowiadają się na tematy, w których są dyletantami. Często jest to chęć istnienia politycznego za wszelką cenę.

Prof. J.Waszkiewicz przypomniał, że były dwa fakty budzące dumę Wrocławia: Wystawa Ziem Odzyskanych i Kongres Intelektualistów - i one właśnie, paradoksalnie, funkcjonowały w świadomości społeczeństwa jako ostatnie spotkanie ze światem Zachodu.

Do dyskusji włączyli się goście z sali. Dr W.Sidorowicz oskarżał intelektualistów o zbyt małe poczucie winy i bicie się w piersi, podczas gdy byli oni współsługami kłamstwa. Zastanawiano się, czy uczestnicy Kongresu zmądrzeli po czasie i dali temu świadectwo.

Dr. Przesmycka stwierdziła, że nasz świat potrzebuje intelektualistów, którzy zasypują przepaści między ludźmi.

Na koniec prof. J.Waszkiewicz podał powód zorganizowania dyskusji - obawę, że pewne fakty historyczne ulegną zapomnieniu. Miasto powinno zrozumieć swoją historią, a nie zapominać jej.


Wracaj do Pryzmat 111