3. KL STUTTHOF OBOZEM MIĘDZYNARODOWYM

W miarę rozszerzania działań wojennych i podboju przez Trzecią Rzeszę nowych państw w Europie, jak również w związku z wybuchem wojny radziecko-niemieckiej, do obozu Stutthof zaczęli przybywać obok Polaków więźniowie innych narodowości. Pierwsze ich transporty napłynęły w połowie 1941 roku. W dniu 22 czerwca tego roku przybył do obozu pierwszy transport obywateli radzieckich. Przywieziono wówczas kilkudziesięciu marynarzy aresztowanych na radzieckich statkach handlowych (m.in. z "Magnitogorska") przycumowanych w portach w Gdańsku i Gdyni. W Stutthofie przebywali przez kilka miesięcy. Wielu z nich zginęło w obozie. Pozostałych wysłano transportem 1 listopada 1941 roku do więzienia w twierdzy Wilzburg w Bawarii.
Jedną z pierwszych narodowości, licznie reprezentowaną w obozie, byli Żydzi, których kilkuset zostało aresztowanych na początku wojny i przesłanych do Stutthofu z Gdańska i Gdyni. Większość wymordowano w obozie. W połowie 1941 roku pozostało ich już niewielu i tylko kilku, jak np. Juliusz Szwarcbart czy Jakub Wartski, przeżyło w Stutthofie do ewakuacji w styczniu 1945 roku. Pochodzący z Rzeszowa Juliusz Szwarcbart przed wybuchem wojny zamieszkiwał w Gdańsku, z zawodu był stolarzem-rzeźbiarzem i fachowcem od produkcji nart. Uruchomienie ich produkcji w Stutthofie umożliwiło mu przetrwanie w obozie.
Wcześnie też osadzono więźniów narodowości francuskiej. Przesłano ich do Stutthofu jeszcze w 1941 roku, kiedy obóz oficjalnie nosił nazwę: Zivilgefangenenlager i Arbeitserziehungslager. Rekrutowali się z grupy robotników przymusowych, poprzednio zatrudnionych w obozach pracy dla cudzoziemców na terenie Gdańska, Gdyni i Elbląga. Za różne "wykroczenia" związane z wykonywaniem przez nich pracy przekazywano ich na kilkutygodniowy pobyt do obozu w celach "wychowawczych". Z analizy fragmentarycznie zachowanych dokumentów z 1941 roku wynika, że pierwszego Francuza osadzono w obozie 27 września tego roku. Przed aresztowaniem przebywał w obozie pracy w Elblągu, przy ulicy Krafoldsdorfweg (obecna ulica Radomska) i pracował w zakładach Schichau'a w Elblągu.
W 1942 roku, po włączeniu Stutthofu do Inspektoratu Obozów Koncentracyjnych i podporządkowaniu bezpośrednio centralnym władzom SS, skierowano do obozu większą grupę cudzoziemców. Badanie struktury państwowo-narodowościowej tych więźniów w oparciu o posiadane zasoby źródłowe nasuwa wiele trudności. Na podstawie akt osobowych można jedynie ustalić ich przynależność państwową, lecz nie narodowość, której nie uwzględniano w kartotece osobowej więźnia. Jedyny wyjątek stanowili Żydzi, których traktowano, jako osobną grupę narodowościową, z uwzględnieniem także ich przynależności państwowej. Byli wśród nich obywatele polscy, węgierscy, czescy, radzieccy, francuscy i inni. Taką samą trudność stanowi określenie struktury narodowościowej obywateli ZSRR. Poza Litwinami, Łotyszami i Estończykami, a więc obywatelami tych krajów, które w 1940 roku stały się republikami radzieckimi, wszystkie pozostałe narodowości, zamieszkujące terytorium Związku Radzieckiego oznaczano literą "R" (Russe). Byli wśród nich także Białorusini i Ukraińcy, których władze obozu traktowały jako Rosjan. Brak tego rodzaju informacji uniemożliwia ustalenie liczebności poszczególnych narodowości4.
Istotny problem stanowią Volksdeutsche (z tzw. III grupy Niemieckiej Listy Narodowej - Deutsche Volksliste), którzy w ewidencji obozu figurowali jako Niemcy, zaś w przeważającej większości byli Polakami i 1 września 1939 roku posiadali obywatelstwo polskie. Znaczna ich część osadzona została w latach 1943-1944, a więc w okresie wzmożonego nacisku na podpisywanie Niemieckiej Listy Narodowej . W tych trudnych warunkach dla działalności pomorskiego podziemia kierownictwo ruchu oporu zalecało swoim członkom podpisywanie listy, jeśli nie można było tego uniknąć. Stąd wśród więźniów aresztowanych, zwłaszcza pod koniec 1942 i w 1943 roku, spotyka się w obozie działaczy pomorskiego ruchu oporu oznaczonych jako Volksdeutsch.
Wszystkie wymienione wyżej zastrzeżenia należy wziąć pod uwagę przy ustalaniu struktury państwowo-narodowościowej w KL Stutthof. Podstawowymi źródłami dla zbadania struktury państwowej obozu są księgi ewidencyjne, listy transportowe, a także wykazy zwalnianych ze szpitala obozowego (18 000 nazwisk) i kartoteka osobowa więźnia (Häftlingspersonalkarte). Jak wykazała ich analiza, w Stutthofie przebywali obywatele następujących państw europejskich (według granic sprzed 1938 roku): Anglii, Austrii, Belgii, Czechosłowacji, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Jugosławii, Litwy, Łotwy, Niemiec, Norwegii, Polski, Rumunii, Włoch i ZSRR. Z kontynentu pozaeuropejskiego w Stutthofie przebywali obywatele Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, aresztowani w okresie okupacji w Gdańsku i w Gdyni pod zarzutem uprawiania konspiracji i prowadzenia działalności antyniemieckiej, inni przesłani zostali z obozu w Oświęcimiu. Byli oni narodowości polskiej i żydowskiej. Niektórzy z nich przybyli do Polski na krótko przed wybuchem wojny.
Na podstawie posiadanych akt osobowych więźniów stwierdzić możemy także obecność w obozie co najmniej jednego Szwajcara, Luksemburczyka, Szweda i Turka. Łącznie więc przez Stutthof przeszli obywatele 23 państw europejskich oraz Stanów Zjednoczonych i Turcji. W latach 1939-1941 zdecydowaną większość wśród więźniów stanowili Polacy. Od końca 1941 roku wzmógł się napływ transportów niemieckich (Niemcy stanowili najliczniejszą po Polakach grupę w obozie). W latach 1942-1944 struktura państwowa obozu, w zależności od ruchu transportów, ulegała dużym zmianom. Do połowy 1944 roku w dalszym ciągu najwięcej było Polaków, następnie obywateli ZSRR (liczne transporty Rosjan, Białorusinów i Ukraińców zaczęły napływać do Stutthofu od 1942 r.), a później dopiero Niemców. Radykalne zmiany nastąpiły w II połowie 1944 roku, po umieszczeniu w obozie kilkudziesięciu tysięcy więźniów węgierskich, głównie narodowości żydowskiej, którzy po Polakach i obywatelach ZSRR stanowili w tym okresie najliczniejszą grupę państwową w obozie.
Zagadnieniem o wiele bardziej złożonym w przeciwieństwie do struktury państwowej jest ustalenie narodowości więźniów. Nie ujmowała jej statystyka obozowa, wprowadzając przy oznaczaniu więźniów wiele nieścisłości. Zachowała się tylko jedna statystyka narodowościowa biura raportowego z 24 stycznia 1945 roku, załączona do raportu o stanie obozu. Wyróżniała ona narodowość polską, rosyjską i niemiecką oraz inne reprezentowane w obozie, a nie wymienione osobno w raporcie.
Z danych zawartych w raporcie wynika, że na samym początku 1945 roku najwięcej w obozie przebywało Polaków (35 procent), następnie Rosjan (8 procent) i Niemców (7 procent). Pozostałe narodowości obejmowały 50 procent całego stanu obozu, wśród których dużą część stanowili więźniowie pochodzenia żydowskiego. Taka struktura więźniów ukształtowała się pod koniec 1944 i na początku 1945 roku.
W pierwszym okresie istnienia obozu (w latach 1939-1941) większość stanowili Polacy, którzy w latach 1942-1944 razem z Niemcami i Rosjanami tworzyli najliczniejszą grupę w Stutthofie. Zmiany w strukturze narodowościowej więźniów nastąpiły dopiero w drugiej połowie 1944 roku, w okresie napływu do obozu licznych transportów żydowskich. Największy ruch transportów żydowskich można stwierdzić od czerwca do października 1944 roku. Na podstawie ksiąg ewidencyjnych biura raportowego obozu od 29 czerwca do 14 października 1944 roku skierowano do Stutthofu 47109 więźniów narodowości żydowskiej, głównie z Węgier (przez Oświęcim) oraz z Rygi i Kowna, ze zlikwidowanych niemieckich obozów pracy w krajach bałtyckich. Od lipca do listopada 1944 roku 11 800 Żydów przewieziono ze Stutthofu do innych obozów koncentracyjnych; w obozie macierzystym i podobozach pozostało ich jeszcze 36 8736. Przybycie tak wielkiej liczby więźniów żydowskich latem i jesienią 1944 roku spowodowało radykalną zmianę struktury narodowościowej obozu. Według stanu z października tego roku Żydzi stanowili najliczniejszą grupę narodowościową, obejmując około 70 procent wszystkich więźniów przebywających w Stutthofie.
Poza Żydami, Rosjanami (także Ukraińcami i Białorusinami, których nie wyodrębniono w osobne grupy narodowościowe) i Niemcami, pozostali więźniowie reprezentowali następujące narodowości: angielską, armeńską, austriacką, azerbejdżańską, chorwacką, cygańską, czeską, duńską, estońską, fińską, flamandzką, francuską, grecką, gruzińską, hiszpańską, holenderską, kazachstańską, kirgiską, litewską, luxemburską, łotewską, norweską, polską, rumuńską, serbską, słowacką, słoweńską; szwajcarską, szwedzką, tatarską, turecką, uzbecką, walońską i włoską.
Wszystkich cudzoziemców przebywających w Stutthofie, w zależności od przyczyn skierowania do obozu i położenia geograficznego krajów, z których pochodzili, można ująć w kilka grup. Specyficzną kategorię stanowili Żydzi, którzy w większości byli zsyłani do obozu bez podania przyczyny aresztowania. Do Stutthofu kierowano ich, podobnie jak do innych obozów koncentracyjnych, z racji przynależności do narodu skazanego przez niemiecki faszyzm na zagładę biologiczną. Bardzo rzadko nadawano im którąś z obowiązujących kategorii w obozie, prawie wszyscy figurowali w ewidencji jako Żydzi. Sporadycznie spotyka się wśród nich osoby oznaczone dodatkowo kategorią więźniów politycznych. Tak np. w transporcie żydowskim, przybyłym do Stutthofu z Tallina w dniu 1 września 1944 roku, wśród 447 więźniów o różnej przynależności państwowej znajdowało się kilkudziesięciu więźniów politycznych, w tym 35 Francuzów. Poza listą transportową nie zachowały się inne dokumenty dotyczące tych osób. Można jedynie przypuszczać, że grupę tę zlikwidowano w komorze gazowej, rozstrzelano lub wysłano w transporcie do innego obozu koncentracyjnego.
Większość Żydów pochodziła z Europy południowo-wschodniej, przed wszystkim z Węgier, w mniejszym stopniu z Polski, Rumunii, Grecji, Protektoratu Czech i Moraw, Słowacji i krajów nadbałtyckich.
Drugą charakterystyczną grupę wśród obcokrajowców tworzyli obywatel ZSRR reprezentujący 13 narodowości, z których większość była narodowości rosyjskiej, białoruskiej, ukraińskiej, litewskiej, łotewskiej i estońskiej. Trans porty radzieckie zapoczątkowała w 1941 roku ludność cywilna z Ukrainy i Białorusi; później osadzono liczną grupę jeńców wojennych, skazanych na pobyt w obozie koncentracyjnym za zorganizowanie wystąpień prokomunistycznych w obozach jenieckich lub też z powodu przynależności do partii komunistycznej . Nosili oni czerwony winkiel więźniów politycznych. Do obozu skierowani także w 1943 roku kilkudziesięcioosobową grupę litewskich inteligentów i łotewskich mężów stanu. W ewidencji figurowali jako Ehrenhäftlinge (więźniowie honorowi). Byli traktowani lepiej niż pozostali; zamieszkiwali w osobnym pomieszczeniu, nie zmuszano ich do pracy; nie mieli naszytych na ubraniu numerów i trójkątów, a wyróżniały ich żółte opaski noszone na ramieniu.
Bardzo zróżnicowaną grupę stanowili więźniowie z krajów zachodnich skandynawskich. Szczególnie eksponowane miejsce zajmowali w obozu Niemcy, z racji wyznaczonej im przez władze obozu roli w kształtowaniu więź marskiego aparatu nadzoru. Dużo było wśród nich więźniów wychowawczych aspołecznych, a także politycznych, między innymi grupa komunistów i działa czy związkowych, kilku socjaldemokratów, marynarze i żołnierze Wehrmachtu, skazani na pobyt w obozie za szpiegostwo, dezercję i przestępstwa kryminalne, uczestnicy spisku na Hitlera z 20 lipca 1944 roku wraz z rodzinami i in.
Wśród obywateli okupowanych państw zachodnioeuropejskich grupę najliczniejszą stanowili Francuzi. W 1942 roku deportowano do obozu 9 obywatel francuskich. W 1943 roku przybyło ich do Stutthofu 70, z czego większość to więźniowie wychowawczy, skazani za odmowę podjęcia pracy, kontakty z jeńcami wojennymi, ucieczkę z miejsca pracy itp.
W 1944 roku po raz pierwszy spotykamy w obozie Żydów francuskich, których liczebność z braku pełnej dokumentacji trudno jest ustalić. Kierowano ich z obozów w Rydze i Kownie, z placówki policji bezpieczeństwa w Tallinie ora: z Oświęcimia. W obozie przebywało, jak to można ustalić na podstawie dokumentów, 78 Francuzów pochodzenia żydowskiego. Znaczna ich część nie do czekała ewakuacji obozu w styczniu 1945 roku. W ogólnym bilansie tej grup uwzględnić należy pewną liczbę więźniów, którzy nie przeszli przez ewidencji obozu i zostali uśmierceni w komorze gazowej lub w inny gwałtowny sposób Poza więźniami wychowawczymi i pochodzenia żydowskiego, w 1944 rolo przybyło do Stutthofu jeszcze 325 Francuzów, w tym 86 osób, którym nadano kategorię więźniów politycznych. Wśród tej grupy zwraca uwagę transport przybyły z KL Dachau do podobozu Stutthof w Gdyni. 5 listopada 1944 roku obejmował on 190 osób różnych narodowości (m.in. austriackiej, niemieckiej, norweskiej, rosyjskiej, włoskiej), w tym 66 Francuzów. Osoby te aresztowane zostały w latach 1943-1944 przez terenowe jednostki Sipo i SD na terytorium całej Francji (m. in, w Paryżu, Lyonie, Metz), a następnie przesłane do obozu koncentracyjnego. Z niewielu zachowanych akt osobowych tych więźniów wynika, że powodem ich aresztowania była antyniemiecka działalność polityczna, udział w ruchu oporu oraz przynależność do partii komunistycznej.
Wśród więźniów tego transportu dwóch Francuzów oznaczono kryptonimem ,;NN". Był to skrót nazwy akcji Nacht und Nebel (Noc i mgła), podjętej w latach 1942-1944 przez Policję Bezpieczeństwa przeciwko ruchowi oporu w okupowanych krajach Europy Zachodniej. Ruch ten wzmógł się zwłaszcza latem 1941 roku, po rozpoczęciu przez hitlerowskie Niemcy agresji na Związek Radziecki. Wielu członków Resistance skazanych przez sądy wojenne na karę śmierci zbiegło wówczas do nieokupowanej części Francji. W związku z tym Hitler wydał 7 grudnia 1941 roku okólnik, podpisany przez szefa OKW Keitla, zatytułowany "Wytyczne w sprawie ścigania przez władze okupacyjne przestępstw przeciwko Rzeszy na terenach okupowanych", znany jako Nacht-Nebel-Erlass. Na jego podstawie osoby cywilne podejmujące działalność wymierzoną przeciwko państwu niemieckiemu i jego siłom zbrojnym miały zostać potajemnie przewiezione do Niemiec i przekazane do dyspozycji sądów specjalnych i tzw. ludowych. Zarządzenie dotyczyło szczególnie przypadków, kiedy nie było dostatecznych podstaw do wydania wyroku kary. Od 1942 roku więźniów tych deportowano do obozów koncentracyjnych, głównie do Natzweiler i Gross-Rosen. W_ 1944 roku wszyscy więźniowie oznaczeni kryptonimem "NN" przebywający jeszcze w więzieniach zostali przekazani da tych obozów. Mieli oni być oddzieleni od innych więźniów w obozie, ich nazwiska zostały zachowane w tajemnicy; nie posiadali prawa do wymiany korespondencji, ani też nikt z rodziny nie mógł znać miejsca ich pobytu, mieli "rozpłynąć się w nocy i mgle". Dokumenty dotyczące tych więźniów opatrywano pieczęcią Geheim (Tajne). Ogółem w latach 1942-1944 deportowano do Niemiec około 7000 więźniów "NN", w tym około 5000 aresztowano na terenie Francji.
Obydwaj wspomniani Francuzi zostali osadzeni w lutym i kwietniu 1944 roku w KL Natzweiler. Jean-Claude'a Dauphina aresztowano 21 września 1943 roku w Paryżu. Brak jest bliższych informacji na temat przyczyn jego aresztowania. Louis Rigoulot aresztowany pod koniec marca 1944 roku przez placówkę Sipo i SD w Paryżu, został osadzony w więzieniu Cherche-Midi, a w Natzweiler znalazł się 7 kwietnia. W dokumencie przekazującym więźnia do Stutthofu jako przyczynę aresztowania wymienia się działalność terrorystyczną (Terrorist). Nieznane są dalsze losy tych więźniów w obozie.
W latach 1943-1944 transporty więźniów politycznych przybywały ta innych krajów zachodniej Europy i ze Skandynawii. 5 października 1943 osadzono w obozie 150 duńskich komunistów przybyłych z Horserd, których znajdował się przywódca Duńskiej Partii Komunistycznej Kaj Moltke. Do października 1944 roku przywieziono do obozu jeszcze kilka transportów więźniów z krajów skandynawskich, w tym grupę 271 policjantów norweskich z Grini (14 grudnia 1943 i 13 stycznia 1944 r.), aresztowanych za odmowę podpisania deklaracji lojalności marionetkowemu rządowi Quislinga. Do Stutthofu skierowano także transporty obywateli Włoch, Holandii i Belgii, aresztowanych za udział w ruchu oporu.
Niewielką, kilkunastoosobową grupę stanowili w Stutthofie Amerykanie przeważnie narodowości polskiej. Urodzeni w Stanach Zjednoczonych, w rodzinach polskich emigrantów, do Polski przybyli jeszcze w okresie międzywojennym, niektórzy z nich już w połowie lat dwudziestych. Do momentu wybuchu wojny kilku z nich, jak np. Harry Nowakowski, Stefan Sadowy czy Leo Sokołowski, włączyło się do działalności konspiracyjnej: Harry Nowakowski został osadzony w obozie 27 września 1943 roku. Jako przyczynę aresztowania Gestapo w Gdyni podało udział w ruchu oporu (Widerstandsbewegung). Razem ze swoim bratem, Stanleyem, zorganizował on dwa plutony (3 i 4) Pierwszej Morskiej Kompanii Szarych Szeregów w Gdyni. Będąc obywatelami Stanów Zjednoczonych posiadali więcej swobody niż Polacy w poruszaniu mieście i nawiązywaniu kontaktów z innymi cudzoziemcami. Po zakończeniu wojny obydwaj wrócili do Stanów Zjednoczonych. W Stutthofie przebywali także Amerykanie narodowości żydowskiej, przesłani z Oświęcimia w transportach z 1943 roku i drugiej połowy 1944 roku. Część z nich zmarła w obozie, kilka osób wysłano do innych obozów koncentracyjnych.
Całkowicie odrębnie potraktować należy grupę Francuzów osadzonych w Stutthofie l3 października 1944 roku. W dniu tym przywieziono 109 osób ochotniczej formacji SS pod nazwą Französische SS-Freiwilligen-Sturmbrigade Charlemagne. Pierwszy oddział francuski formacji SS zorganizowano sierpniu 1941 roku. W lipcu następnego roku powstała brygada pod wyżej wymienianą nazwą, która jednakże, z uwagi na niewielkie przygotowanie bojowe została wysłana na front wschodni. Na przełomie lat 1944/1945 brygadę przekształcono w dywizję SS Charlemagnell.
Francuzi, którzy przybyli w październiku 1944 roku do Stutthofu, ubrani byli w mundury SS z trójkolorową opaską na ramieniu. Podczas pobytu w obozie tłumaczyli więźniom, że przysłano ich do Stutthofu za odmowę walczenia po stronie Niemiec na froncie zachodnim, co nie było prawdą. Analiza ich akt osobowych dowodzi, że prawie wszyscy zostali osadzeni w obozie za przestępstwa kryminalne, takie jak: napady, gwałty, kradzieże itp., i tylko niektórych uwięziono za dezercję z wojska. W tej sprawie toczyło się w Sądzie SS i Policji w Gdańsku postępowanie sądowe. Większość z nich umieszczono w Stutthofie, 20 osób skierowano do obozu pracy w Wilhelmshagen koło Berlina, trzech przeniesiono do KL Dachau.
Przybycie do obozu tego transportu wywołało, jak piszą Alphonse Kienzler i Paul Weil, duże zamieszanie w Stutthofie. Obydwaj stwierdzają w swoich wspomnieniach, iż "Nigdy nie zrobiono gorszej propagandy na szkodę Francji, niż przez tych ludzi, którzy w przypływie gorliwości (...) walczyli przeciwko wyzwolicielom (...)".
Sposób traktowania więźniów różnych narodowości był uzależniony od ich pochodzenia narodowego. W najgorszej sytuacji znajdowali się Żydzi, którzy do Stutthofu przybywali już znacznie osłabieni po uprzednim pobycie w innych obozach, a także z powodu bardzo ciężkich warunków podczas transportu. Brak opieki lekarskiej, głód, złe warunki mieszkaniowe i mała odporność na warunki klimatyczne powodowały znaczną, w porównaniu z innymi narodowościami, zachorowalność wśród nich. Równie ciężkie były warunki pracy, do której kierowano grupy fachowców żydowskich (np. transport przybyły z Kaiserwaldu zatrudniono w podobozie w Słupsku w warsztatach kolejowych). Osoby o dobrym stanie zdrowia kierowano do różnych prac, pozostałych selekcjonowano do komory gazowej lub uśmiercano zastrzykami fenolu. Niektórym udało się dostać pracę w okresie żniw u gospodarzy niemieckich. Nabór do pracy nierzadko przybierał dramatyczne formy. Sugestywny opis przedstawiła w swoich wspomnieniach z obozu Maria Rolnikajte:
"W dzień przybył esesman w czarnym mundurze. Zaczął wybierać co silniejsze fizycznie. Zorientowawszy się, że zabiera do roboty, wszystkie rzuciły się ku niemu wołając, że są zdrowe i chcą pracować. Z początku esesman ogłupiał, ale zaraz potem opamiętał się i zaczął tłuc na lewo i prawo, odpędzając wszystkich od siebie. Nie mógł jednak dać sobie rady z naporem kobiet: żądza wyrwania się stąd zagłuszała strach przed pałką. Dopiero wydobytym rewolwerem zdołał rozpędzić kobiety (...)".
W odróżnieniu od obozu macierzystego i podobozów, w których Żydów zatrudniano między innymi przy kopaniu rowów przeciwczołgowych, budowie lotnisk wojskowych i naprawie taboru kolejowego, praca ta, wprawdzie też ciężka i wymagająca dużej odporności fizycznej, stwarzała możliwości "organizacji" żywności; lepsze też były w Aussenkommaridach warunki zakwaterowania więźniów.
Trochę lepsze warunki egzystencji w obozie posiadali więźniowie radzieccy; niektórzy z nich, jak np. Fiodor Soprunow, Antanas Starkus czy Ignacy Jakimczuk, zajmowali z tytułu wykonywanej przez nich pracy w obozie (szpital, kuchnia) stanowiska funkcyjne i tą drogą mogli, w niewielkim choćby zakres nieść pomoc swoim rodakom.
Znaczna jednak część więźniów radzieckich, zwłaszcza transporty Rosjan, Białorusinów i Ukraińców osadzone w Stutthofie w okresie od 1942 do połowy 1944 roku, przebywała w bardzo złych warunkach mieszkaniowych i higienicznych. Byli to w większości robotnicy wywiezieni z okupowanych terenów ZSRR na roboty przymusowe do Niemiec (Ostarbeiter). Przyczyną ich uwięzienia w Stutthofie najczęściej było podejrzenie o przynależność do partii komunistycznej, ucieczka z miejsca pracy lub podejmowanie jakiejkolwiek działalności antyniemieckiej.
Od 1942 roku do obozu zsyłano robotników radzieckich zatrudnionych w podziemnych fabrykach amunicji w Łęgnowie pod Bydgoszczą, a wśród nich także grupę oficerów i podoficerów Armii Radzieckiej.
W latach 1943-1944 liczna grupa obywateli radzieckich, głównie Białorusinów, przybyła w transportach ze Stapo Białystok; byli to chłopi białoruscy podejrzani o współpracę z partyzantką polską i radziecką. Śmiertelność w tej grupie była bardzo duża, w niektórych transportach sięgała 70-80 procent całego stanu osobowego.
Spośród wspomnianych już wyżej jeńców wojennych najbardziej zwartą grupę stanowili Rosjanie przybyli pod koniec 1943 roku ze Stalagu II B (obóz nr 315) w Hammerstein (Czarne koło Słupska), która na początku w samym Stutthofie, a następnie w filii w Policach (koło Szczecina) zawiązała silny ośrodek więźniarskiego ruchu oporu.
Najbardziej korzystne warunki życia w obozie stworzono więźniom skandynawskim-zwłaszcza policjantom norweskim i grupie Duńczyków, przywiezionych do Stutthofu 5 października 1943 roku. Norwescy policjanci od stycznia 1944 roku zamieszkiwali na terenie Germanenlager, położonego około 1 km od obozu centralnego, między cegielnią i gospodarstwem Werderhof. Mieli więcej niż inni swobody w poruszaniu się po obozie i w wyborze pracy, którą do grudnia 1944 roku podejmowali ochotniczo i bez specjalnego nacisku ze strony kierownictwa obozu. Między innymi zajmowali się dostarczaniem poczty do obozu ze Sztutowa i Steegen (Stegny), pracą w ogrodnictwie i gospodarstwie Werderhof. Ze względu na barierę językową ich kontakty dotyczyły przede wszystkim więźniów duńskich, fińskich oraz innych transportów norweski Zaopatrywali także więźniów skandynawskich w żywność i odzież "zorganiwaną" w magazynach wojskowych, znajdujących się na terenie Germanenlager, lub pochodzącą z otrzymywanych paczek. Ich status w obozie zmienił się pod koniec 1944 roku wobec nie przyjęcia przez Norwegów propozycji Meyera podjęcia służby wartowniczej w Stutthofie. W dokumencie znoszącym dotychczasowe ułatwienia nałożono na nich obowiązek pracy, wprowadzono porządek karny obowiązujący w całym obozie, a zamiast wyżywienia według racji wojskowych, przyznanych im na początku pobytu; wprowadzono normalne wyżywienie obozowe; dodatkowe zakupy żywności w kantynie umożliwiono tylko tym Norwegom, którzy posiadali bony premiowe.
Więźniowie pochodzący z krajów zachodnioeuropejskich, tj. głównie Francuzi, Belgowie, Włosi i Holendrzy, przebywali w obozie w warunkach bardzo zbliżonych do siebie, a ich status w Stutthofie był na ogół jednolity. Bardzo rzadko zajmowali funkcje w aparacie nadzoru, nie utrzymywali bliższych kontaktów z więźniami innych narodowości, chociaż istniały w obozie, nieliczne wprawdzie, luźne związki o podłożu ekonomicznym z niektórymi grupami więźniów polskich.
Obraz Stutthofu z lat 1943-1945 widziany oczyma cudzoziemców najtrafniej przybliżają wspomnienia czterech Francuzów: Jeana Maitre, więźnia politycznego, przebywającego w obozie od 16 lipca 1943 roku do momentu ewakuacji; Pierre Mirate'a, który jako więzień wychowawczy został w dniu 22 lipca 1943 roku zesłany na trzy tygodnie pobytu w Stutthofie; Alphonsa Kienzlera i Paula Weila, przybyłych we wrześniu 1944 roku.
Ocena obozu w ich relacjach jest podobna. Pierwsza połowa 1943 roku upłynęła pod znakiem epidemii tyfusu i usuwania jej skutków. Od czerwca 1943 roku władze obozu rozpoczęły przemieszczanie więźniów do nowo wybudowanych baraków położonych w Nowym Obozie, w których umieszczono także Francuzów. Przebywali w osobnych barakach, najczęściej po dwóch, trzech w jednym.
Pierwszy dzień pobytu w Stutthofie Jean Maitre opisuje w następujących słowach:
"Pierwsze wrażenie, jakie wywarła na mnie moja przyszła rezydencja nie należało do najprzyjemniejszych. Weszliśmy przez bramę, nad którą wznosiła się wieżyczka strażnicza z wystawioną zeń grożącą gębą karabinu maszynowego wycelowanego na obóz (...). W dzień mego przybycia, skoro zbliżyła się godzina apelu, ustawiliśmy się w rzędach obok innych (...). Na krótki rozkaz "Stillstand" wszyscy stanęli na baczność, a następnie po "richt euch" wykonaliśmy "równaj w prawo" (...). Po skończonym apelu (nie brakowało nikogo tamtego dnia) zaprowadzono nas do blokowego "Tagesraumu" (...). Przyprowadzono nas tam i zagoniono do przyszywania numerków na ubraniach. Rozdano nam przy tym kromki chleba mające wystarczyć jako posiłek wieczorny, o wadze 150 gramów. Kiedyśmy szli, przyprowadzono 7 do 8 więźniów ukaranych przez szefa bloku. Chwyciwszy każdego za gardło obłożył on ich pięściami, kopniakami, tłukł głowami o mur albo rzucał taboretami w głowę lub miejsca na ciele. Dobrze się zaczyna - myślałem sobie".
Od tego opisu nie odbiega charakterystyka obozu dokonana przez więźnia Pierre Mirate'a. Zjawiskiem powszednim w obozie był głód. Głodował każdy więzień, który nie zdołał zorganizować sobie dodatkowego pożywienia: Często też normy wyżywienia przydzielane więźniom były w rzeczywistości jeszcze mniejsze, bowiem wiele zależało od samego personelu przygotowującego i rozdzielającego jedzenie między bloki. Pewną pomocą przy przezwyciężaniu głodu były paczki żywnościowe przysyłane przez rodziny z Francji i Międzynarodowy Czerwony Krzyż, które jednakże tylko w minimalnej części docierał do adresatów, resztę rozkradał personel blokowy i SS-mani.
Podstawowym obowiązkiem więźniów była praca, która w zależności od komanda roboczego i pory roku trwała od 8 do 12 godzin. W niektórych komandach czujny nadzór SS nie pozwalał nawet na chwilę oddechu, w innych czasami wystarczyło tylko markować pracę. Wiele zależało od samych więźniów, od ich umiejętności i sprytu dostania się do lżejszego komanda: Francuzów w większości wypadków zatrudniano przy ciężkich pracach fizycznych, tj. przede wszystkim przy pracach leśnych (Waldkolonne), budowlanych, przy zakładaniu kanalizacji w obozie, w kolumnach transportowych, w betoniarni Kemno. u. Co. Bromberg w pobliżu obozu.
Poza ciężkimi warunkami pracy w tych kolumnach, zmorą dla więźniów był personel funkcyjny tak podczas pracy, jak i w bloku. Robert Fortin, mając złamaną rękę od uderzeń kijem, przez tydzień podejmował próby dostania się do szpitala, zanim wreszcie został przyjęty. Maitre relacjonuje, że oberkapo rewiru Jan Breit odmówił przyjęcia do szpitala pobitego Francuza, który następnej nocy zmarł, a innego Francuza, który z wyczerpania i odniesionych urazów nie mógł się już ruszać - "kopał w brzuch". Dając w swoich wspomnieniach z obozu sugestywny opis warunków szpitalnych, stwierdza jednoznacznie: "W szpitalu, tak jak w pracy bicie było na porządku dziennym, wręcz był to obowiązek".
Położenie Francuzów w obozie pogarszała nieznajomość języka niemieckiego, która decydowała o objęciu funkcji. Wyjątek stanowił Alzatczyk Tony Köhl, który w 1943 roku był kapo w Waldkolonne oraz w komandzie zatrudnionym przy budowie strzelnicy w Stutthofie. Stwarzało to dogodną sytuację niesienia pomocy innym Francuzom przebywającym w tym samym czasie w obozie. Jednakże Köhl został wiosną 1943 roku przeniesiony do podobozu w Hopehill, gdzie pod koniec sierpnia objął funkcję starszego obozu i pełnił ją do czerwca 1944 roku, zatem nie mógł spotkać się z grupą więźniów francuskich, przybyłych latem do obozu. Trudność nie polegała tylko na tym. Na przykład Jean Maitre oraz Pierre Mirate i Robert Sagette, mimo że przybyli do Stutthofu w odstępie kilku dni, nic o sobie nie wiedzieli, nie znali nazwisk swoich rodaków i miejsca ich zakwaterowania. W lipcu 1943 roku stan obozu wynosił około 4000 więźniów, którzy pracowali w różnych grupach roboczych, liczących nieraz tylko po kilka osób. Ponadto zdecydowana większość Francuzów była przesłana do obozu na kilkutygodniowe "wychowanie" i z reguły po zakończeniu terminu odbywania kary zwalniana; ci, co pozostawali w obozie, trzymali się w małych grupkach. Ponadto nieznajomość innego języka poza francuskim utrudniała im nawiązanie kontaktów z innymi grupami narodowościowymi. Mirate wspomina, że jego "kontakty z innymi więźniami były bardzo ograniczone, ponieważ nie znali oni języka francuskiego, a także mało było w obozie Francuzów. Należeli do ludzi młodych; średnia ich wieku wynosiła około 20 lat.
Dopiero w 1944 roku zostały nawiązane kontakty, a nawet koleżeńska współpraca między więźniami francuskimi i innymi grupami narodowościowymi, głównie Polakami.
Alphonse Kienzler i Paul Weil przybyli do Stutthofu w 10-osobowym transporcie. Wszyscy należeli poprzednio do obsługi szpitala w Dachau. W Stutthofie Kienzler został przydzielony do oddziału chorób zakaźnych. Weil-do laboratorium. Obaj w swoich wspomnieniach z obozu potwierdzają fatalny stan lecznictwa w Stutthofie i stosowane w szpitalu metody selekcji więźniów, a zwłaszcza natychmiastowe uśmiercanie dosercowymi zastrzykami fenolu. Byli także naocznymi świadkami egzekucji dokonywanych na więźniach nieopodal baraku szpitalnego, w budynku krematorium. Już w kilka dni po przybyciu do obozu zetknęli się z młodym, 20-letnim Francuzem o nazwisku Ditaud, który przedstawił im warunki panujące w Stutthofie:
"Powiedział nam o systematycznych egzekucjach, które od niedawna zostały zawieszone. Dużo słyszeliśmy o tym w Dachau, ale nie mogliśmy sobie wyobrazić okropności takiego zabijania aż do momentu, kiedy wezwano nas (...) aby pokazać w odległości kilku metrów od naszego laboratorium egzekucję pewnej grupy polskich kobiet. I od tego dnia każdego południa przychodził rozkaz "zaciemnienia" tj . opuszczenia wszystkich żaluzji dziennych wychodzących na krematorium (, . . ) . Przez okno widzieliśmy nieszczęśliwą wchodzącą do celi śmierci, z tyłu drzwi znajdował się oficer w białej bluzie i czarnych gumowych rękawiczkach, który zaczął ją bić zanim mogła go rozpoznać w ciemności".
W miarę swoich możliwości Francuzi starali się nieść pomoc wszystkim więźniom zgłaszającym się do szpitala. Poza grupą francuską zatrudnioną w szpitalu dla więźniów, inny Francuz, Pierre Brassac, więzień wychowawczy, przebywający w Stutthofie od 3 czerwca do 28 lipca 1944 roku, pracował w biurze zatrudnienia. Bardzo życzliwie ustosunkowany do innych więźniów, udzielał im pomocy w znalezieniu "dobrej" pracy. Bliskie kontakty Francuzów z Polali istniały w podobozie w Hopehill. O tej samej koleżeńskiej pomocy niesionej więźniom innych narodowości pisał w swoich wspomnieniach z obozu Żyd francuski, Julien Unger.
Pełna ocena śmiertelności wszystkich cudzoziemców osadzonych w Stutthofie nie jest obecnie możliwa z uwagi na niekompletność źródeł. Na około 110 000 więźniów, którzy przeszli przez Stutthof, grupę narodowo najliczniejszą stanowili bez wątpienia Żydzi, a pod względem przynależności państwowej - Polacy, obywatele radzieccy, Węgrzy i Niemcy. Liczbę wszystkich Żydów można oceniać na co najmniej 50 000. Śmiertelność w tej grupie sięgała od 30 000, tj. około 27 procent stanu całego obozu; w pozostałych grupach narodowościowych wyniosła około 30 000 osób, spośród których najwięcej zginęło Polaków i obywateli ZSRR.
MAREK ORSKI

 

wróć na stronę:Monografia- spis treści