onet.pl  Tygodnik Powszechny  Historia w Tygodniku  Historia w Tygodniku (39/2006)  Eryk z Bogdańca, niewinny z Norymbergi
  
Szukaj: 
Strona główna
  Wiara    Kraj i świat    Kultura    Felietony    Tematy miesiąca  

Nr 7, 17 lutego


Kraj i świat
Wiara
Kultura
Historia
Cywilizacja
Telewizja
Zmysły
Felietony
Komentarze
Forum

Archiwum od 2008 r.
Archiwum
Archiwum 2000-03

 English

Obraz tygodnia
Kronika religijna
Kultura na skróty

POLECAMY

Wśród książek
Z płyty na płytę
Migawka

NAD BIBLIĄ

Medytacja biblijna
Czytania liturgiczne
Okruchy Słowa
Kobiety w Biblii
Wiara dla dorosłych


DODATKI "TP"

Książki w Tygodniku
Ucho Igielne
Rzecz Obywatelska
Historia w Tygodniku
Europa Środka
Nowa
Europa Wschodnia

Cybertygodnik
Dodatki specjalne
Unia dla Ciebie
Apokryf
Kontrapunkt
Parafia


Historia w Tygodniku > Historia w Tygodniku (39/2006)

Eryk z Bogdańca, niewinny z Norymbergi

... ciąg dalszy

von dem Bach (z lewej) rozmawia z niemieckimi żolnierzami, uwolnionymi z polskiej niewoli po upadku Starówki. Warszawa, wrzesień 1944r.

Dewizą SS było zawołanie „Mój honor to wierność!". Zdaniem Hitlera von dem Bach był „najwierniejszym z wiernych". Na taką opinię niewątpliwie zapracował: brał udział w tłumieniu tzw. „puczu Röhma" i w „nocy długich noży" z 29 na 30 czerwca 1934 r., podczas której życie straciło co najmniej kilkadziesiąt osób. Na początku lipca 1934 r. za pośrednictwem podległych mu siepaczy zamordował w Prusach Wschodnich barona Antona von Hochberg und Buchwald, niemal na oczach jego nastoletniego syna. Opłaciło się. Niecałe dwa tygodnie później awansował w SS do stopnia generała-porucznika (SS-Gruppenführer).

Od czasu wygranych przez nazistów wyborów w 1932 r. aż do końca „Tysiącletniej Rzeszy" Erich von dem Bach był posłem do Reichstagu z ramienia NSDAP. Przez dwa lata był również SS-Oberabschnittsführerem na obszarze Prus Wschodnich, co odpowiadało funkcji dowódcy okręgu korpusu wojskowego. Popadł tam w konflikt ze skorumpowanym gauleiterem Erichem Kochem, którego nie cierpiał. Dlatego w lutym 1936 r. przeniósł się na równorzędne stanowisko do Wrocławia. Było to możliwe dzięki przyjaźni z Himmlerem, który był ojcem chrzestnym jednego z jego synów.

Druga połowa lat 30. to okres bardzo aktywny w jego życiu. Z dokumentacji zgromadzonej przez Centrum Wiesenthala wynika, że w 1935 r. przybył z wizytą do Gdańska. Nie wiadomo w jakiej sprawie, ale można się domyślać, że Senat Wolnego Miasta przyznał mu w 1939 r. Krzyż Gdański 1. klasy nie z powodów kurtuazyjnych (wśród posiadaczy tego odznaczenia znalazł się m.in. Ludolf von Alvensleben, twórca Selbstschutzu na Pomorzu, organizacji odpowiedzialnej za wymordowanie tysięcy cywilów, oraz członkowie SS-Heimwehr Danzig, którzy zasłynęli z egzekucji polskich pocztowców). Jeszcze przed wojną von dem Bach często wyjeżdżał za granicę: do Turcji, Jugosławii, Grecji, Holandii, Włoch i na Węgry, gdzie wygłaszał mowy o narodowym socjalizmie.

Rok przed wojną znów awansował. Został Wyższym Dowódcą Policji i SS przy nadprezydencie Śląska i namiestniku Rzeszy na Okręg Sudety w VIII okręgu wojskowym. Jego władza w sferze bezpieczeństwa – hitlerowska policja rozumiała ten termin we właściwy sobie sposób – na tym obszarze była nieograniczona.

Centrum wypędzeń we Wrocławiu

Nie brał bezpośredniego udziału w kampanii polskiej i wojnie na Zachodzie. Führer i Himmler postawili przed nim inne zadania. 7 listopada 1939 r. do dotychczasowych funkcji (szefa śląskiej policji i SS) dołączył tytuł „Pełnomocnika Komisarza Rzeszy ds. Umocnienia Niemczyzny" na Wschodzie. Kryła się za tym brutalna akcja wypędzeń i eksterminacji ludności polskiej i żydowskiej na obszarze Śląska, koordynowana od grudnia 1939 r. przez aparat policyjny podległy von dem Bachowi we współpracy z Adolfem Eichmannem – referentem w Departamencie IV (Gestapo) Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy.

Wypędzenia ludności polskiej z powiatu żywieckiego (tzw. Saybuscher Aktion) rozpoczęły się w sierpniu 1940 r. wg scenariusza stosowanego już na Pomorzu, w Wielkopolsce i na Górnym Śląsku. Znam go z rodzinnych opowiadań: gestapowcy, krzyki, zastrzelony pies, godzina na opuszczenie gospodarstwa z tym, co zdołasz unieść w rękach. Cenne rzeczy zostają, będą podarunkiem dla Niemców z Besarabii. Po drodze bicie kolbami, na miejscu w Generalnej Guberni tyfus i głód, potem roboty w Rzeszy i KL Dachau.

Zadania były rozdzielone: podwładni Eichmanna zza biurek dbali o podstawianie pociągów do wywózki Polaków, a von dem Bach osobiście objeżdżał Żywiecczyznę, by nadzorować sprawny przebieg wysiedleń. Według niepełnych danych w ciągu trzech miesięcy (wrzesień-grudzień 1940) do GG wysiedlono 17,5 tys. Polaków. Von dem Bach witał rodziny niemieckie przesiedlone ze Wschodu na Śląsk. Na zachowanych fotografiach widać go radośnie uśmiechniętego; dobrze się czuł w roli gospodarza. Zakończenie akcji świętował w towarzystwie Reichsführera SS Heinricha Himmlera we Wrocławiu.

Akcja wypędzeń i aresztowań na Śląsku powodowała, że więzienia były coraz bardziej przepełnione. Von dem Bach i tu znalazł „modelowe" rozwiązanie. Jeszcze pod koniec 1939 r. jego podwładny pułkownik (SS-Oberführer) Arpad Wiegandt z Wrocławia, przedstawił plan utworzenia nowego obozu koncentracyjnego w dawnych koszarach położonych obok miasteczka Auschwitz. Plan zaakceptowano w Berlinie. Pierwszy transport więźniów do obozu nadszedł 14 czerwca 1940 r. Dwa tygodnie później von dem Bach wizytował KL Auschwitz, który podlegał mu jako Wyższemu Dowódcy SS i Policji Południowy Wschód. Komendant Rudolf Höss meldował do Berlina o zadowoleniu von dem Bacha. Przy okazji zdążył on wydać szereg zarządzeń nakazujących rozstrzelanie tych osób z okolicznej ludności, które podejrzewano o pomaganie więźniom w ucieczkach. Te surowe rozkazy złagodził Himmler, którego przecież trudno nazwać pacyfistą.


Dodaj swój komentarz » 
14 komentarzy
Zelweski był Zydem..  [7] 16.04.2008 18:31
Ewelina Szymanska była konwertowaną przez misjonarzy ... ~zbigniew NOWAK
Erich von dem Bach-Zelewski,...  [2] 11.09.2007 16:16
...miał tego pecha ze nie spotkał swojego A.M....albo ... ~Robert Scurvy
Co wiadomo o Zelewskich?  [1] 10.09.2007 21:44
Mam prośbę do odwiedzających niniejsze forum - czy mogliby ... ~Zelewska
Historia zawsze zywa 09.06.2007 15:23
Suuuper-ciekawa historia o mocnym i jednoznacznym ... ~Juz Europejczyk
zobacz wszystkie wypowiedzi »

Copyright 1996 - 2009 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy » Polityka dotycząca cookiedo góry 
 Copyright tekst i zdjęcia Tygodnik Powszechny