onet.pl  Tygodnik Powszechny  Historia w Tygodniku  Historia w Tygodniku (39/2006)  Eryk z Bogdańca, niewinny z Norymbergi
  
Szukaj: 
Strona główna
  Wiara    Kraj i świat    Kultura    Felietony    Tematy miesiąca  

Nr 7, 17 lutego


Kraj i świat
Wiara
Kultura
Historia
Cywilizacja
Telewizja
Zmysły
Felietony
Komentarze
Forum

Archiwum od 2008 r.
Archiwum
Archiwum 2000-03

 English

Obraz tygodnia
Kronika religijna
Kultura na skróty

POLECAMY

Wśród książek
Z płyty na płytę
Migawka

NAD BIBLIĄ

Medytacja biblijna
Czytania liturgiczne
Okruchy Słowa
Kobiety w Biblii
Wiara dla dorosłych


DODATKI "TP"

Książki w Tygodniku
Ucho Igielne
Rzecz Obywatelska
Historia w Tygodniku
Europa Środka
Nowa
Europa Wschodnia

Cybertygodnik
Dodatki specjalne
Unia dla Ciebie
Apokryf
Kontrapunkt
Parafia


Historia w Tygodniku > Historia w Tygodniku (39/2006)

Eryk z Bogdańca, niewinny z Norymbergi

Erich von dem Bach-Zelewski: na tropach kata Powstania Warszawskiego

Podawał się za potomka krzyżackiego komtura, uchodził za przedstawiciela pruskiej arystokracji. Heinricha Himmlera zapewniał, że jego przodkowie od zawsze wspierali niemczyznę na ziemiach objętych „polską zwierzchnością lenną" – czyli Pomorzu, a Himmler wziął te wyznania za dobrą monetę. Ale manipulacje własną biografią, jakich dokonywał Erich von dem Bach-Zelewski, nie skończyły się w 1945 r.

Tomasz Żuroch-Piechowski / 2006-09-22

von dem Bach (z lewej) rozmawia z niemieckimi żolnierzami, uwolnionymi z polskiej niewoli po upadku Starówki. Warszawa, wrzesień 1944r.
Erich von Zelewski przywiązywał dużą wagę do genealogii, próbując zaskarbiać sobie przychylność rozmówców różnymi koneksjami. Nie zawsze się to udawało. Przesłuchiwany w więzieniu w Norymberdze przez prokuratora Jerzego Sawickiego, powołał się na polskie pochodzenie matki. Sawicki z niesmakiem uciął wynurzenia głównodowodzącego niemieckich sił zbrojnych w czasie Powstania Warszawskiego.

Tyle że więzień nie zmyślał. Gdyby wspomniał o słowiańskim pochodzeniu ojca, również należałoby mu przyznać rację. Dla uproszczenia narracji będziemy jednak posługiwać się nazwiskiem, pod którym bohater tego artykułu chciał przejść do historii jako wróg wszystkiego, co polskie: von dem Bach.

„Czuł się Ślązakiem"

Kariera syna „polskiej matki" w niemieckich siłach zbrojnych zaczęła się wcześnie. Trzy miesiące po wybuchu I wojny światowej, po zdaniu egzaminu na chorążego, Erich von dem Bach wstąpił na ochotnika do armii cesarskiej. Trafił tam prosto z gimnazjum, mając zaledwie 15 lat. Z wyjątkiem dwóch przerw na leczenie ran otrzymanych w boju, całą wojnę walczył na froncie. Mając lat 17, został podporucznikiem. W ostatnim roku wojny mianowano go porucznikiem i dowódcą kompanii. Za męstwo otrzymał odznaczenia honorowe, w tym dwukrotnie Krzyż Żelazny. Po raz pierwszy już w sierpniu 1915 r.

Po zakończeniu wojny von dem Bacha wraz z jego pułkiem przeniesiono do Straży Granicznej. Jako uczestnik „Freikorpsów" zasłużył się w tłumieniu polskich powstań na Śląsku. Przypomniała o tym niemiecka prasa w jego 40. urodziny w 1939 r., podkreślając, że dzięki temu „czuje się całkowicie Ślązakiem". Za tamte walki otrzymał kolejne wyróżnienia: Odznakę za Męstwo i order Orła Śląskiego 2. i 1. klasy.

Po zakończeniu powstań śląskich przyszły więzień Norymbergi do 1924 r. służył w 4. pułku piechoty Reichswehry, stacjonującym w Stargardzie Szczecińskim. W wieku 25 lat na własną prośbę odszedł z wojska, z prawem noszenia pułkowego uniformu i ustawową emeryturą. W życiorysie spisanym własnoręcznie w 1933 r. stwierdzał: „Po odejściu z czynnej służby zostałem gospodarzem, w 1929 r. zostałem pełnomocnikiem dóbr rycerskich, a od 1930 r. byłem właścicielem dóbr chłopskich".

Młody emeryt nie poświęcił się jednak całkowicie pracy na roli i zamiast wieść żywot człowieka poczciwego, ponownie znalazł się w Straży Granicznej na pograniczu z Polską: na Śląsku Opolskim i w Prusach Wschodnich (1924–1930). Talent nie mógł się zmarnować.

„Człowiek honoru"

Do NSDAP wstąpił na początku 1930 r.: w chwili, gdy po przegranych wyborach naziści byli w defensywie. Został szefem komórki partyjnej w Bogdańcu (Düringshof), w powiecie Gorzów Wielkopolski (Landsberg an der Warthe), gdzie miał gospodarstwo. Nie było to eksponowane stanowisko i trudno było przypuszczać, że zrobi w partii karierę.

Stało się inaczej. W lutym 1931 r. wstąpił do SS. Zaledwie w ciągu dwóch lat awansował z porucznika (SS-Obersturmführer) na generała-majora (SS-Brigadeführer), przy czym dwukrotnie przeskoczył stopnie w hierarchii służbowej. Jeśli chodzi o jego światopogląd, warto przywołać meldunek policyjny z 15 stycznia 1932 r.: „Narodowo-socjalistyczny mówca, ziemianin von dem Bach-Zelewski agituje w szczególnie podburzający sposób na rzecz narodowych socjalistów".


Dodaj swój komentarz » 
14 komentarzy
Zelweski był Zydem..  [7] 16.04.2008 18:31
Ewelina Szymanska była konwertowaną przez misjonarzy ... ~zbigniew NOWAK
Erich von dem Bach-Zelewski,...  [2] 11.09.2007 16:16
...miał tego pecha ze nie spotkał swojego A.M....albo ... ~Robert Scurvy
Co wiadomo o Zelewskich?  [1] 10.09.2007 21:44
Mam prośbę do odwiedzających niniejsze forum - czy mogliby ... ~Zelewska
Historia zawsze zywa 09.06.2007 15:23
Suuuper-ciekawa historia o mocnym i jednoznacznym ... ~Juz Europejczyk
zobacz wszystkie wypowiedzi »

Copyright 1996 - 2009 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy » Polityka dotycząca cookiedo góry 
 Copyright tekst i zdjęcia Tygodnik Powszechny