skull

Hodowla i trzymanie jadowitych węży to bardzo niebezpieczne zajęcie. Wymaga odpowiedniego treningu i dużego doświadczenia. Jeden mały błąd może się przyczynić do śmierci, bądź poważnego uszczerbku na zdrowiu. Węże jadowite są przyczyną śmierci ludzi na całym świecie.

Jesteś tutaj:   Home Artykuły - Jad Raport ukąszenia - Pech za 700 000$
large small default
Raport ukąszenia - Pech za 700 000$ PDF Print E-mail
Written by Grzegorz Porowiński   

Relacja z ukąszenia grzechotnika teksańskiego [Crotalus atrox]

21 lipca 2002 roku, tuż po moich 13 urodzinach, zostałem ugryziony przez diamentowego grzechotnika (crotalus atrox). Byłem akurat na pieszej wycieczce po kalifornijskim parku Yosemite. Zostałem ugryziony w czasie, gdy odpoczywałem na niewielkim kamieniu, około 4.5 mili od obozu i reszty grupy. W chwili, gdy opuściłem ręce i swobodnie nimi machałem, długi na półtora metra (5 stóp) grzechotnik ugryzł mnie w środek lewej dłoni.

To, co nastąpiło dalej, określić można jako niezwykłą akcję ratowania życia. Przeniesienie mnie do obozu zajęło 4 godziny. Powiadomiony zawczasu, dyrektor obozu zadzwonił do szpitala tak, że gdy dotarliśmy na miejsce, czekał na mnie śmigłowiec z ekipą lekarzy. W czasie trwającego 30 minut lotu, na zmianę traciłem i odzyskiwałem przytomność. Dotarliśmy do szpitala w Modesto gdzie miejscowy szef R-ki zdecydował, że mój przypadek jest zbyt poważny i należy mnie przetransportować do innego szpitala. To były ostatnie słowa, jakie usłyszałem nim straciłem przytomność. Gdy odzyskałem ją mniej więcej po 24 godzinach, o tym co się dalej działo usłyszałem od rodziców.

Z Modesto przewieziono mnie do Uniwersyteckiego Centrum Medycznego Davis w Sakramento, ośrodku zajmującymi się podobnie ciężkimi jak mój przypadkami. Tam poddano mnie zabiegowi fasciotomii, polegającym na otwarciu mojej ręki od środka dłoni aż do połowy przedramienia. Chodziło o uwolnienie ogromnego ciśnienia, jakie wytworzyło się w zaatakowanych jadem tkankach i upodobniło moją rękę do kawałka betonu.

W Centrum spędziłem kolejne 35 dni, przeszedłem 8 operacji oczyszczania ręki z martwych tkanek a w końcu przeszczep skóry pobranej z uda by zamknąć (przez ponad miesiąc otwartą) rękę. W sumie 10 operacji.

Szpital opuściłem 24 sierpnia 2002 roku. Po 4 miesiącach intensywnej fizjoterapii poleciałem do Centrum Medycznego Uniwersytetu Duke w Północnej Karolinie na kolejne przeszczepy. Tym razem z moich pleców pobrano wycinek skóry z mięśniami i naczyniami krwionośnymi, po czym połączono je z tymi w mojej ręce. Mimo sporej utraty krwi i 2 dodatkowych operacji, przeszczep się przyjął. Po kolejnych 6 miesiącach fizjoterapii znacznie poprawiła mi się zdolność poruszania ręką. Po opuszczeniu CM Davis mogłem poruszać jedynie dwoma palcami i to najwyżej o 2-3 milimetry.

Po roku ręka wróciła do stanu sprzed ugryzienia, a dzięki mojemu tacie udało mi się wrócić do wspinaczki górskiej. Wszystko to po 13 operacjach i 700 tys. dolarów z ubezpieczenia wydanych na loty helikoptera, operacje i pobyt w szpitalu. Cały proces leczenia trwał 20 miesięcy.

Fotografie z etapów leczenia:


To zdjecie przedstawia moją rękę podczas 2 operacji, 36 godzin po ugryzieniu. Doskonale widać uszkodzone tkanki.


Nadal w czasie drugiej operacji, zbliżenie martwych tkanek na dłoni.


To zdjęcie wykonano podczas 5 operacji, 12 dnia po ugryzieniu. Widoczna jest jeszcze spora ilość martwej tkanki, choć ręka po procesie czyszczenia wyraznie lepiej wygląda. Chirurdzy rozpoczęli mozolny proces zamykania ręki, używając metalowych zszywek i gumowych opasek.


Moja ręka podczas ósmej operacji, 23 dnia po ugryzieniu. Widoczny jest zdrowa tkanka mięśniowa. Odsłonięte ścięgna ręki martwiły lekarzy. Przeszczepy skóry (planowany na następny tydzień) lepiej trzymają się mięśni niż ścięgien.


Moja ręka podczas dziewiątej operacji, 26 dni po ugryzieniu. To była ostatnia operacja przed przeszczepem skóry, więc lekarze starali się zamknąć rękę maksymalnie. Widać ściąganą do siebie za pomocą spinaczy i gumek skórę.


Moja ręka nadal w trakcie 9 operacji. Widać że odsłonięte wcześniej ścięgna są już częściowo przykryty. By to zrobić, lekarze przyciągnęli kciuk mocniej do dłoni, co dało im kawałek skóry ekstra. Kciuk miał wrócić na swoje położenie po kolejnej operacji. Na dłoni widać też szwy, podciągnięte wyżej by lepiej zakryć odsłonięte ścięgna.


Moja ręka podczas 10 operacji, trzydzieści dni po ugryzieniu. W jej trakcie dokonano właściwego przeszczepu. Widać świerzy płat skóy przypięty do mojej ręki. Skórę pobrano z uda. Zrobiono w niej wiele otworów by umożliwić lepszą cyrkulację krwi i doprowadzić do połączenia się z tkanką poniżej.



Moja ręka nadal podczas 10 operacji. Widoczny przeszczep skóry przymocowany do dłoni pobrano z rejonu krocza.


Przeszczep po 5 dniach, 35 dni po ugryzieniu, na chwilę przed wypisaniem mnie ze szpitala. Widać że otwory zaczeła wypełniać tkanka a sam przeszczep łączy się ze skórą na krawędziach.


Widoczny na zdjęciu przeszczep, nadal po 5 dniach, 35 dni po ugryzieniu. Nie widać tego na zdjęciu, ale w dolnej części jest mała "dziurka" w miejscu gdzie przeszczep się nie przyjął. Jest to sytuacja dość częsta, wymaga się by ręka pozostała zakryta by uniknąć zakażenia.


Zdjęcie mojej ręki w 5 miesięcy po przeszczepie, w grudniu 2002 roku. Otwory w przeszczpionym płacie ładnie się wypełniły a sam przeszczep wygląda znacznie lepiej.


Kolejne zdjęcie zrobione po 5 miesiącach od ugryzienia. Należy zwrócić uwagę że dłoń dobrze się zagoiła lecz fizykoterapia nie pomogła jeszcze przywrócić kciuk do normalnej pozycji. By uporać się z tym w możliwie najlepszy sposób, zdołaliśmy pozyskać najelepszego dostępnego, pracującego na Uniwersytecie Duke'a, chirurga znającego konieczny do przeprowadzenia typ operacji (scapular vascular flap).


Zdjęcie mojej ręki w 3 dni po opisanej wyżej operacji w szpitalu uniwersyteckim. Pobrany z moich pleców fragment skóry i mięśni po czym mikrochirurgicznie przyczepiono nerwy i arterie z moją dłonią. Stary przeszczep był przed tem usunięty. Operacja, wraz z usówaniem tkanki bliznowatej, trwała 6 godzin. By funkcjonalność dłoni wróciła do stanu sprzed ugryzienia, konieczne było dla mnie przejście dwu tygodni fizykoterapii. Na zdjęciu widoczny jest ciemny fragment tkanki gdzie doszło do zatoru krwi. Tkanka obumarła i odrodziła się po paru miesiącach.  


Ostatnie zdjęcie zostało zrobione w kwietniu 2004 roku, 22 miesięcy po ugryzieniu i 15 miesięcy po operacji na Uniwersytetcie Duke. Widoczna jest pełna poprawa stanu ręki; przeszczep wygląda bardziej naturalnie niż po operacji. Nie widać tego na zdjęciu ale nie odzyskały jeszcze w pełni możliwości ruszania nadgarstkiem i palcami.

 

tekst: Justin Shwartz

Artykuł przetłumaczony ze strony http://rattlesnakebite.org/