http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Artykuły

A A A

Rosja robi wszystko, aby pomóc w śledztwie

Bogdan Wróblewski, Wacław Radziwinowicz
2010-04-13, ostatnia aktualizacja 2010-04-12 20:35

Wrak samolotu Tu-154
Wrak samolotu Tu-154
Fot. Mikhail Metzel AP

Wojskowa prokuratura przeprowadzi własną analizę fonoskopijną tła rozmów pilota Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem. Ma zbadać m.in. czy ze strony pasażerów nie padły "jakieś sugestie wobec pilota".

GALERIA ZDJĘĆ


- Chodzi o wyjaśnienie wszelkich okoliczności podjęcia decyzji przez pilota - wyjaśnił wczoraj prokurator generalny Andrzej Seremet. A premier Rosji Władimir Putin zapewnił, że w Rosji zostanie zrobione wszystko, by śledztwo w sprawie katastrofy było pełne i obiektywne.

Po dwóch dniach z kilku wersji śledczych dotyczących przyczyn smoleńskiej tragedii najmocniej wczoraj sprawdzana była ta, która zakłada błąd pilota. Kluczowa dla jej rozstrzygnięcia jest analiza zapisu z czarnej skrzynki: rozmów wewnątrz kabiny pilotów i z wież na smoleńskim lotnisku Siewiernyj.

Naczelny prokurator wojskowy płk Krzysztof Parulski kierujący prokuratorami, którzy prowadzą śledztwo w Rosji, pytany wczoraj o wnioski z odsłuchania zapisów potwierdzał tylko, że lądowanie odbyło się w "trudnych warunkach atmosferycznych". Z wcześniejszych doniesień mediów, m.in. wywiadu z kontrolerem, który naprowadzał Tu-154 wynika, że wieża ze względu na pogodę proponowała lot na lotnisko zapasowe, ale pilot powiedział: "Odlecę, jeśli nie usiądę". I próbował wylądować. Czy była to jego samodzielna decyzja?

Mają to wyjaśnić najpierw przesłuchania kontrolera i tzw. kierownika lotu. Wczoraj na prośbę polskiej strony przesłuchani zostali po raz drugi, z udziałem naszych prokuratorów. - Jest kilkanaście zagadnień do poruszenia - informował wczoraj prok. Parulski.

Andrzej Seremet, prokurator generalny, podczas konferencji prasowej powiedział: - Osoby te (kontrolerzy z lotniska) stwierdziły, że nie było warunków do lądowania. Także wicepremier Rosji Siergiej Iwanow podkreślał wczoraj, że informacje o fatalnej pogodzie w Smoleńsku nie tylko zostały przekazane na czas załodze i odebrane przez nią. Iwanow informował też, że stan techniczny czarnych skrzynek z samolotu jest zadowalający: - Pozwala na przeprowadzenie szczegółowego odczytu i analizy całej informacji o locie i pracy urządzeń samolotu.

Prokuratorzy mają już wszystkie trzy czarne skrzynki z samolotu. Trzecia, która zapisuje tzw. podwyższone parametry lotu, została odnaleziona wczoraj. W drugiej też są techniczne dane, a w pierwszej na taśmie magnetycznej zapisywane są rozmowy pilotów. W analizie czarnych skrzynek uczestniczy w Moskwie doświadczony w badaniu wypadków lotniczych prok. Zbigniew Rzepa.

Prokurator Seremet mówił wczoraj, że "nie ma na razie żadnych dowodów na to, że ktoś wpływał na pilotów, żeby lądowali mimo złych warunków atmosferycznych". Ale dodał, że eksperci będą próbowali wychwycić tło rozmów z kabiny samolotu i przedziału pasażerskiego, aby ustalić "czy padały jakieś sugestie wobec pilotów". Ma to wykazać specjalna ekspertyza fonoskopijna. Prawdopodobnie zrobi ją dla potrzeb wojskowej prokuratury laboratorium kryminalistyczne ABW.

Przyczynę tragicznej katastrofy pod Smoleńskiej badają komisja wypadków lotniczych MON, prokuratura Federacji Rosyjskiej z udziałem polskich prokuratorów oraz Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która tuż po katastrofie wszczęła śledztwo o "nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lotniczym", w którym zginęli ludzie. Polscy prokuratorzy zostali dopuszczeni do wszystkich czynności prokuratorów rosyjskich. Nie mają ich prawa wykonywać samodzielnie, ale uczestniczą na równych prawach z Rosjanami w oględzinach, przesłuchaniach, ekspertyzach.

- Rosjanie współdziałają z nami w zakresie niespotykanym dotąd w działaniach naszej prokuratury poza granicami kraju - podkreśla prok. Jerzy Artymiak, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. W Rosji pracują także funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej, ABW oraz medycy sądowi. Nieoficjalnie wiadomo, że oficerowie ABW mają zabezpieczyć państwowe dokumenty znajdujące się w samolocie oraz sprzęt (laptopy, telefony komórkowe), który mieli ze sobą lecący nim urzędnicy państwowi i oficerowie Wojska Polskiego.

Rosjanie dostali od strony polskiej materiały zabezpieczone w Polsce tuż po katastrofie np. dotyczące stanu technicznego samolotu czy stanu zdrowia pilota. Polskie śledztwo - wyjaśnia płk Artymiak - "po części będzie się opierało na ustaleniach rosyjskich", ale polska prokuratura wynikami rosyjskiego śledztwa "nie jest skrępowana".

Ważną rolę odegrają w tej sprawie także raport końcowy komisji badania wypadków lotniczych MON. Jego autorzy powołani zostaną w śledztwie jako biegli. Wagę ustaleń komisji podkreślał wczoraj mocno prokurator generalny Andrzej Seremet. Na środę lub czwartek zapowiedział powrót polskich prokuratorów z Moskwy i Smoleńska, a także ujawnienie wstępnych ustaleń śledztwa.

Śledztwo - w tej chwili najważniejsze w kraju - potrwa, bo zbadana być musi np. każda najdrobniejsza część samolotu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3,9

47 głosów