http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Kraków >  Spacerowniki

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Kraków Gazeta.pl

Zabłocie: chłodnia i fabryki

Waldemar Brzoskwinia
2008-06-19, ostatnia aktualizacja 2008-06-19 16:01
Dawna chłodnia na Zabłociu
Dawna chłodnia na Zabłociu
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG

Z miejsca zbiórki przy wiadukcie kolejowym ruszamy na brzeg Wisły. Z wału przeciwpowodziowego przy moście kolejowym najlepiej widać pierwszy zabytek trasy: chłodnię na Zabłociu.

Widok III Mostu i bulwarów wiślanych, w głębi d. magazyn solny na Zabłociu, po lewej nasyp i fragment mostu d. kolei Karola Ludwika (Kraków-Lwów), przed 1925
Fot. archiwum
Widok III Mostu i bulwarów wiślanych, w głębi d. magazyn solny na Zabłociu, po...
Zabłocie, wał przeciwpowodziowy
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG
Zabłocie, wał przeciwpowodziowy
Ten most zbudowali Niemcy w 1943 r., by zwiększyć przepustowość krakowskiego węzła kolejowego
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG
Ten most zbudowali Niemcy w 1943 r., by zwiększyć przepustowość krakowskiego...
To tu mniej więcej spadły części zestrzelonego w czasie wojny alianckiego Liberatora
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG
To tu mniej więcej spadły części zestrzelonego w czasie wojny alianckiego...
Ul. Lipowa: wejście do dawnej Pierwszej Małopolskiej Fabryki Naczyń Emaliowanych i Wyrobów Blaszanych
Fot. Grazyna Makara / Agencja Ga
Ul. Lipowa: wejście do dawnej Pierwszej Małopolskiej Fabryki Naczyń...
Dawny skład soli przy dzisiejszej ul. Na Zjeździe
Fot. Michal Lepecki / AG
Dawny skład soli przy dzisiejszej ul. Na Zjeździe
ZOBACZ TAKŻE
1.

Do militarnych funkcji Krakowa należała m.in. funkcja węzła zaplecza logistycznego. Z tą funkcją w nowoczesnej postaci Zabłocie miało związek w ramach istnienia Twierdzy Kraków, ale pod koniec XIX wieku zespoły magazynowe i warsztatowe twierdzy w tym rejonie koncentrowały się dalej: na skraju Zabłocia przy Podgórzu, a także wzdłuż traktu lwowskiego (ul. Wielicka). W tym zaś miejscu znajdowało się zakole meandrującej Wisły, której łuk sięgał stąd aż w pobliże dawnego centrum Płaszowa. Toteż budynek chłodni jest znacznie późniejszy, zbudowany za okupacji hitlerowskiej na zniwelowanym terenie jako skład żywności wysyłanej stąd głównie na zaopatrzenie wojsk na froncie wschodnim. Zespół był powiązany przez sieć bocznic kolejowych na Zabłociu ze stacją płaszowską. Do dziś jeszcze ul. Portowa w pobliżu działającej tam betoniarni przegrodzona jest torami kolejowymi. Te pełnią już tylko rolę przeszkody na jezdni. Ale jeszcze na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku spalinowe lokomotywy przeciągały tędy towarowe wagony. W ostatnich latach zniknął bez śladu parowóz przetokowy TKh stojący na zapomnianej bocznicy obok chłodni.

2.

Tylko wśród zabytków techniki zdarzają się takie, które miewa się pod stopami. Stoimy na usypanym na przełomie XIX i XX wieku wale przeciwpowodziowym Wisły, ale wyżej niż ówczesny poziom korony wału, ponieważ później był on podwyższany. Dopiero budowa tego wału pozwoliła na rozwój przemysłowy Zabłocia. Wcześniej były tu głównie nadrzeczne łąki, okresowo zalewane przez Wisłę. Wał porośnięty trawą to bodaj ostatnia z budowli, jakie mogą kojarzyć się z hasłem "zabytek". A jednak jest to dzieło inżynierii wodnej. Budowa wału wymaga projektu technicznego, precyzyjnie obliczającego przekrój, grubość i wysokość na poziom i napór przewidywanych wód powodziowych. To z kolei wymaga wielu lat naukowych analiz i zbierania danych o przepływie wód. Konstrukcja zaś wymaga dokładnego ubijania kolejnych warstw nawożonej ziemi, a następnie solidnego odarniowania zabezpieczającego przed spełzaniem stoków i rozmywaniem przez prąd wody. Rezultat takich prac byłby mało trwały, gdyby nie umocnienie brzegów koryta rzeki dla zabezpieczenia przed rozmywaniem przy normalnych stanach wody, w tym przypadku dokonane za pomocą kamiennego płaszcza.

3.

Z tego samego miejsca można się przyjrzeć mostowi kolejowemu. Stanowi część kolejowej linii średnicowej zrealizowanej w 1943 r. pod niemiecką okupacją, zwiększającej przepustowość węzła krakowskiego przez rozdzielenie ruchu pasażerskiego i towarowego: obwodnica od Łobzowa przez Olszę do Płaszowa omija stację Kraków Główny. Po rozpoczęciu wojny z ZSRR Kraków stał się dla Niemców bardzo ważnym węzłem kolejowym. Stąd wynikały usprawnienia i przekształcenia, np. wprowadzenie europejskiego standardu ruchu prawostronnego. Dopiero od czasu II wojny światowej pociągi z zachodu przybywały do stacji Kraków Płaszów po prawym torze. Nie zdążono przebudować go dalej, wobec czego od Płaszowa na Lwów pociągi kursowały po staremu, tj. lewą stroną, zgodnie z wcześniejszym porządkiem obowiązującym w c.k. kolejach austriackich. Most był drewniany na murowanych filarach. Obecną konstrukcję stalową zrealizowano około 1960 r. Co zaś się tyczy proweniencji zabytku: zacząć trzeba od tego, że przechodzenie na ruch prawostronny na kolei w Małopolsce rozpoczęło się już w czasach odrodzonej Rzeczypospolitej, wiec Niemcy tylko kontynuowali te prace, sfinalizowane już po wojnie. A potrzebę powstania krakowskiej linii średnicowej dostrzeżono już w czasie I wojny światowej, kiedy tu była Austria. Obwodnicę właśnie na tej trasie postulował w 1917 r. inż. Uderski, należący do Krakowskiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Jak z tego wynika, dzieła techniki, w przeciwieństwie do niektórych dzieł sztuki, nie mają narodowości czy uprzedzeń, mogą powstawać ponad różnymi podziałami, mogą zaistnieć w rezultacie wspólnego wysiłku - może dlatego, że wszystkim służą.

Spod mostu kolejowego tą samą drogą wracamy do wiaduktu nad ul. Zabłocie.

4.

W historii miast funkcja obronna zawsze należała do integralnych i najważniejszych. Najbardziej znany zabytek techniki fortyfikacyjnej w Krakowie to mury miejskie. Zachowane tylko we fragmencie dokumentują - ale a rebours - następny etap. Kiedy w XIX wieku nastąpił rozwój armii masowych, twierdze miejskie stały się przestarzałe. W tamtym czasie już tylko ważniejsze strategicznie miejsca opłacało się fortyfikować, toteż w pobliżu granicy Austrii i Rosji Kraków z Podgórzem awansował do roli centrum nowoczesnej wielkiej twierdzy państwowej. To drugi z najbardziej znanych rozdziałów historii fortecznego Krakowa. Dwa pozostałe są mało znane: ten sprzed XIV wieku oraz najmniej znany, obecnie dopiero badany, ten po 1918 r. W tym przypadku mamy do czynienia z ostatnim zabytkiem fortyfikacji w Krakowie. W obliczu zbliżającego się frontu wschodniego w 1944 r. Niemcy przygotowywali Kraków do obrony w okrążeniu za pomocą umocnień polowych. Jeden z głównych problemów ówczesnego pola walki to zatrzymanie nacierających czołgów. W polu wykonywano pola minowe i trwałe przeszkody, ulicy w mieście nie sposób było zablokować z wyprzedzeniem, na zapas: do ostatniej chwili musiała służyć komunikacji, z kolei w ostatniej chwili już niewiele można zrobić... Stąd pomysł przeszkody do błyskawicznego ustawienia. Długi, ciężki kloc żelbetowy, pionowo osadzony na podkładzie kamiennym, walił się w poprzek ulicy w chwili odpalenia małego ładunku wybuchowego, rozrzucającego ów podpierający podkład. Zimą 1945 r. takie konstrukcje stały w Krakowie setkami na drogach, ulicach i u wjazdów na mosty. Można je było zobaczyć - już obalone celowym wybuchem - na starych fotografiach prezentowanych na wystawie w Domu Historii Podgórza poświęconej mostowi im. Józefa Piłsudskiego.

Od wiaduktu ul. Zabłocie, po spojrzeniu na chłodnię od frontu, idziemy na ul. Dekerta, którą dochodzimy przez przejście dla pieszych na ul. Klimeckiego ponownie na ul. Zabłocie i zmierzamy ku Podgórzu.

5.

Przed przejściem warto spojrzeć na bliski nasyp kolei średnicowej. W tym miejscu 17 sierpnia 1944 r. spadł dziób i część skrzydła Liberatora kapitana W.D. Wrighta ze 178. dywizjonu RAF. Dzisiejsza wycieczka właściwie wiedzie śladem tej maszyny: drugie skrzydło spadło przy pl. Zgody obok magazynu solnego, a ogon znalazł się na terenie rzeźni; część samolotu wpadła do Wisły. Maszyna wracała do bazy w Amendola w Włoszech po zrzucie zaopatrzenia dla partyzantów w rejonie Piotrkowa. Zestrzelił ją koło Proszowic jeden z nocnych myśliwców bazujących w Krakowie.

6 - 7 - 8

Po przejściu pod nowym wiaduktem linii średnicowej po lewej ręce mamy tę część techniczno-przemysłowego Zabłocia, która kształtowała się od 1896 r., ale głównie w latach międzywojennych. Na skraju wylot ul. Romanowicza, która na przełomie XIX i XX wieku była drogą forteczną wzdłuż austriackiego wału fortecznego biegnącego ku Krzemionkom. Idący od Wisły wał i dzieła obronne St. I i St. II znajdowały się na wschód (z lewej strony) od ulicy, po prawej dominowały krakowskie firmy branży metalowej. Chyba jako pierwsza istniała tam już w 1890 r. fabryka drutu Józefa Goreckiego (pod nr. 7); był to oddział firmy, której główna siedziba znajdowała się przy ul. św. Wawrzyńca, a która była szeroko znana (m.in. z wykonania krzyża na Giewoncie). Fabryka drutu od 1925 r. należała do Władysława Kucharskiego, a obok niej około 1897 r. istniała firma Przemysł Towarów Żelaznych, zaś dalej Zakłady Cynkownicze "Polcynk", uruchomione w 1925 r. Do ul. Romanowicza przylegała Pierwsza Małopolska Fabryka Naczyń Emaliowanych i Wyrobów Blaszanych "Rekord" z około 1930 r. (z główną bramą przy ul. Lipowej), obecnie znana na całym świecie jako fabryka Schindlera.

Idziemy ul. Zabłocie.

9.

Krakowska Fabryka Mydła C. Śmiechowski powstała w 1913 r., jej zakres działalności i historia nie są bliżej znane. Mimo to z całą pewnością jest to miejsce nie do pominięcia, jeśli pomyśleć o całokształcie zjawiska określanego jako krajobraz przemysłowy. Krajobraz ten formuje w naszych oczach architektura przemysłowa, natomiast do pełnego pojęcia trzeba dodać również odbiór nie tylko wzrokiem, lecz i innymi zmysłami. Dzięki temu krajobraz przemysłowy najpierw kojarzy się z hałasem, a zaraz potem ze smogiem. Tutaj musiało zaś pachnieć mydłem, ale raczej nie toaletowym. Główny produkt firm mydlarskich tamtych czasów to szare mydło, najtańsze, przeznaczone głównie do prania. Proszki do prania zaczęły się upowszechniać dopiero w okresie międzywojennym, ostatecznie jednak przesądziły o tym powszechnie dostępne pralki. Dlatego do czasów małej stabilizacji włącznie szare mydło do prania było w Polsce na porządku dziennym. Jeśli zaś firma Śmiechowskiego nadal działała w branży w międzywojniu, to zapach mydła w tym miejscu musiał tworzyć ostrą mieszankę z zapachem z sąsiedniego zakładu.

10.

W latach 1919-1935 "Wódki Krakowskie", później pod szerzej znaną nazwą "Krakus", były jedną z większych firm przemysłu spożywczego w Krakowie. Gorzelnia, rafineria spirytusu i rozlewnia na Zabłociu zatrudniały kilkaset osób, w tym znaczny procent kobiet. Wytwarzano tu także m.in. sodę dla przemysłu szklarskiego: był to pierwszy zakład w Polsce o tym profilu produkcji. W samym Krakowie istniały cztery huty szkła, w tym pobliska Huta Szkła "Wawel" (przy ul. Zabłocie 80), założona w 1930 r. Spółka "Wódki Krakowskie" powstała z połączenia zakładów Dutkiewicza, Sowińskiego i Sindenfraua. Jej następca, Fabryka Wyrobów Spirytusowych "Krakus", był zaś zakładem państwowym. Do chwili obecnej zespół zabudowań zachował się z licznymi przekształceniami wprowadzanymi w ramach późniejszych rozbudów i zmian funkcji, założenie tworzy całość z posesją Zabłocie 21 (część pierwotnych obiektów uległa wyburzeniu, podobnie jak w przypadku fabryki Śmiechowskiego i wielu innych). Formy zmieniły się, ale substancja i konstrukcje w przebudowanych wnętrzach to nadal to samo co przed wojną.

Idziemy ul. Zabłocie, mijamy wylot Przemysłowej. Podobnie jak na wielu sąsiednich ulicach, tu też nie istniał żaden budynek mieszkalny, jeśli nie liczyć prywatnych willi właścicieli tutejszych zakładów.

11.

Taki budynek należy do zespołu garbarni Łopatkiewicza, istniejącej już w połowie XIX wieku, przy czym dom powstał w 1920 r., a całość zespołu przebudowano około 1985 r. (ul. Przemysłowa 1). Przy tej ulicy działały też m.in. Fabryka Skrzyń Władysława Jankowskiego (ok. 1920), Fabryka Zapałek "Znicz" (1922), Fabryka Wyrobów Metalowych i Mechanizmów do Parasoli "Superior" (ok. 1930) i pod tym samym numerem 12. Fabryka Kas Ogniotrwałych W. Fink (1930).

12.

Lepiej niż "Krakus" zachował się przy zakręcie ul. Zabłocie budynek firmy Wolfna i Żabiński, lecz nie można wykluczyć, że jest on nieco późniejszy. Niewielka dwukondygnacyjna bryła i porządek elewacji są pierwotne. Była to niewielka wytwórnia maszyn i narzędzi, powstała około 1918 r. Jak w wielu podobnych przypadkach, fakt jej istnienia w tym miejscu jest znany tylko z inseratów prasowych z epoki. To kolejny przykład świadczący o tym, że mimo postępu badań w tej dziedzinie dawny przemysł krakowski wciąż czeka na swoich historyków.

Dalszy ciąg spaceru: Port Solny, elektryczne słońca i III Most

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy