Dziś jest środa, 16 listopada 2011 roku (z kalendarza...)

Relacja z WWW4

Icon

02.09.2008, 20:24

Ogólna

Komentarze (7)

Powrót

Kilka godzin temu wróciłem cało i zdrowo z czwartej edycji Wakacyjnych Warsztatów Wielodyscyplinarnych, o których szerzej pisałem w lipcu. Tygodniowy zjazd miłośników nauk ścisłych do Wandzina minął, jak z bicza strzelił. Było nie tylko fajnie, ale wręcz uważam, że była to najlepsza edycja od czasów WWW#1 sprzed dwóch lat. A dlaczego, już mówię...

Wandzin. Jedna z tych miejscowości, które zwyczajowo przez wielu określane są mianem zadupia. Nie sądziłem, że jeszcze tam kiedyś wrócimy, ale jednak rzeczywistość okazała się inna. Położone wśród pól i lasów Lubelszczyzny skupisko kilkudziesięciu domów z jedną drogą i szkołą, która po raz drugi przeżyła inwazję osobników zajmujących się naukami ścisłymi. Ubiegłorocznym warsztatom musiałem nieco dowalić, a zainteresowanych odsyłam do stosownego wpisu. Tutaj całe narzekanie sprowadza się głównie do drobnostek w rodzaju "brak światła w łazience" :). I dobrze - to znaczy, że wyciągnęliśmy jakieś wnioski, chociaż w dużej mierze jest to też zasługa osób, które przybyły.

Warunki

Szkoła w Wandzinie, jaka była, taka jest. Założono nowe okna i drzwi wejściowe, dokupiono dodatkowy stół ping-pongowy, ale poza tym reszta wyglądała mniej więcej podobnie, jak rok wcześniej. Dwie klasy i biblioteka zaadaptowane do potrzeb mieszkalnych, świetlica robiąca za jadalnię i salę wykładową w jednym, zapasowa mniejsza salka, dwie skromne kuchnie i łazienka z niezamykającymi się drzwiami. Materaców do spania dalej brakuje, chociaż ich liczba w porównaniu z zeszłym rokiem wzrosła trzykrotnie :). Nie miałem karimaty, a że twardość podłoża specjalnie mi różnicy nie robi, spałem w śpiworze na podłodze i nie narzekam. Jakby nie patrzeć, pomaga to kręgosłupowi.

Trzeba pochwalić wyżywienie. Koniec z wynalazkami typu "przypalony ryż" i "niejadalna zupa". Catering dostarczał na obiad codziennie mnóstwo niezłego jedzenia, zaś na śniadania i kolacje wystarczyło porobić kilkadziesiąt kanapek oraz herbatę. Nawiasem mówiąc, z tym cateringiem związana jest główna atrakcja tych warsztatów. Otóż cały plan był ułożony z założeniem, że obiad będą dowozić nam o normalnej porze, czyli po 13.00. Pierwszego dnia zjawił się sporo przed czasem, drugiego jeszcze bardziej sporo. Okazało się, że panom dostawcom pasują godziny 11.00 albo 15.00. Owszem, niepoważne z ich strony, bo w końcu za coś zapłaciliśmy, ale kłótnie byłyby jak rzucanie grochem o ścianę w naszej sytuacji. Powstał problem z planem wykładów - każdy normalny człowiek po prostu przerobiłby go, przesuwając np. jeden z wykładów poobiadowych wcześniej. Jednak nie genialna ekipa WWW. Zamiast tego, zdecydowaliśmy się... zmienić strefę czasową. Błyskawicznie powstał dekret, który na terenie szkoły anulował tzw. czas wroga (UTC+2) i w zamian wprowadzał czas (UTC) tak, że godziny mieliśmy przesunięte o 2 godziny w tył w stosunku do okolicy. Dzięki takiemu zabiegowi, obiady przyjeżdżały do nas o 13.00, a my nie musieliśmy przerabiać planu zajęć.

Eksperyment ze zmianą strefy czasowej jest ciekawy sam w sobie, w końcu przestawienie się wymaga od organizmu/człowieka zmiany pewnych przyzwyczajeń, szczególnie gdy zmiana jest duża. Jednak już drugiego dnia wiele osób posługiwało się czasem w sposób naturalny. Zagościł on na zegarach, w laptopach i komórkach oraz w dyskusjach. Powstał nawet plik strefy czasowej dla Linuksa, który można było sobie łatwo wgrać :).

Program

W tym roku wykłady zostały zdominowane przez matematykę oraz fizykę. Z informatyki pojawiło się tylko parę, z czego część również dotyczyła bardziej algorytmiki lub matematyki. Nasz dyżurny astronom zorganizował dwa wykłady o tej dziedzinie wraz z nocnymi obserwacjami nieba, ze szczególnym uwzględnieniem meteorów. Ci, których temat ten zainteresował, mogli nauczyć się obserwować tego typu zjawiska na niebie oraz sporządzać odpowiednie raporty obserwacyjne. Nowością na tegorocznych warsztatach było wprowadzenie do obiegu wykładów z innych dziedzin, pełniących bardziej rolę tzw. "odchamiaczy" i skierowanych przede wszystkim do osób, które się daną dziedziną nie zajmują. Można do nich zaliczyć:

  1. Układ immunologiczny w kontekście obrony przed wirusem grypy
  2. Sieci metaloorganiczne
  3. Strefa D

Pojawiło się również kilka ciekawych pozycji, jak np. wykład poświęcony matematyce w muzyce. Miał to być krótki, półgodzinny wykładzik pokolacyjny, w praktyce zakończył się dopiero po 1.00 w nocy, gdyż rozpoczęły się pokazy różnych programów komputerowych i apletów do modelowania fal dźwiękowych i elektroakustyki. Można było także wysłuchać odczytu o fizyce baniek mydlanych, ruchu piłki siatkowej czy prezentacji autorskiego modelu matematycznego gry w mafię, gdzie autor starał się obliczyć szanse poszczególnych frakcji zależnie od różnych parametrów rozgrywki.

Informatycy mieli do wyboru:

  1. Programowanie funkcyjne na przykładzie języka Ocaml
  2. Prezentacja języka Lisp
  3. O interpreterach (mój)
  4. Elementy losowe w grach komputerowych - niedługa prezentacja pokazująca, jak często autorzy gier sięgają do liczb losowych, by wygenerować naprawdę duże światy.
  5. Praktyczne warsztaty sieciowe znane również jako szkoła hakerów :).

Ostatecznie wygłosiłem dwa odczyty. Pierwszy należał do kategorii "odchamiaczy" i nosił tytuł "O promieniowaniu". Zaczął się od niedługiego omówienia samego zjawiska promieniowania, by zakończyć się wielkim pokazem zdjęć z wyprawy do Czarnobyla i dyskusji o tymże. Drugi, "O interpreterach" miał za zadanie pokazać, jak zbudowane są i jak działają interpretery języków wysokiego poziomu, czyli jedno z moich ulubionych zagadnień. Jednym z poruszanych tam tematów były narzędzia Flex i Bison stosowane do generowania parserów. Na potrzeby wykładów przygotowałem specjalny język, będący uproszczoną wersją PHP. Niestety, interpretera nie skończyłem na czas - działa kompilacja skryptu do kodu bajtowego, ale nie ma maszyny wirtualnej do jego wykonywania.

Praktyczne warsztaty sieciowe, czyli w rzeczywistości krótki kurs stawiania serwerów odbyły się, ale nie jestem z nich do końca zadowolony. Sposób, w jaki pracowaliśmy, był niespotykany nawet dla mnie i na początku sporo czasu pochłonęło rozwiązanie problemów organizacyjnych. Ogólnie systemy odpalaliśmy z pendrive'ów, a z braku Internetu za repozytorium służyła płyta DVD oraz... kolejne klocki. Na dokładkę na miejscu okazało się, że nie skopiowała się część skryptów i przykładowych plików konfiguracyjnych, co zmusiło mnie do improwizacji lub niemożności pełnego omówienia niektórych tematów. Jednak nie mogę też powiedzieć, że nie udało zrobić się NIC.

Atmosfera

W tym roku na warsztatach zjawiła się naprawdę udana ekipa. Naprzywoziliśmy trochę gier planszowych, kart i innego rozrywkowego sprzętu, więc na nudę w przerwach między wykładami nie można było narzekać. Jak wspomniałem we wstępie, w tym roku nie było praktycznie żadnej chamówy jednych uczestników w stosunku do innych i to się chwali. Ci, którzy przyjechali wcześniej tylko dla zadymy, teraz się nie zjawili, a jako ekipa wyciągnęliśmy stosowne wnioski. Na początku trochę nie udała się część integracyjna, ale z powodów technicznych. Po prostu nie zjawiła się na niej większość osób, dla których było to przygotowane, czyt. przebywających na warsztatach pierwszy raz. Skoro już o rozrywkach mowa, to polecam grę w ping-ponga patelnią oraz łyżką durszlakową. Ich użycie dodaje nowe, niespotykane efekty dźwiękowe, które rozbawią każdego przechodzącego w pobliżu :).

Obowiązkowym punktem programu było skosztowanie potrawy zwanej pastą. Jej prototyp powstał na pierwszych warsztatach, a jej przyrządzanie i spożywanie stało się tradycją. Pasta stara się odpowiedzieć na pytanie czy suma składników jadalnych wciąż pozostaje jadalna. Sporządza się ją, wyciągając wszystkie jadalne produkty, jakie znajdziemy w kuchni i mieszając je w losowych proporcjach. Na tegoroczne wydanie składało się aż 17 składników takich, jak kawa, pasztet, marmolada, zupa jarzynowa, masło, herbata, cukier czy czosnek. Z obserwacji wynika, że większość osób reaguje na takie połączenie ogólnym obrzydzeniem. Istnieją jednak przypadki, skrajne, tzn. komuś to autentycznie posmakuje (rekordzista w tym roku zjadł 4 łyżeczki, a domagał się całego słoika) albo ktoś przekieruje pastę na standardowe wyjście błędów gdzieś w ustronnej łazience. Tradycja spożywania pasty mówi również, iż jestem betatesterem każdego nowego wydania. Jeśli mi się uda je zjeść, znaczy to, że innym także.

Do standardowych rozrywek takich, jak set, brydż czy planszówki, dołączył w tym roku Quake. Tak, mowa o znanej każdemu komputerowej strzelance. Sprzęt z warsztatów sieciowych posłużył nam do zrobienia małego LAN-party, podczas którego toczyliśmy wyniszczające boje w Challenge Pro Mode lub obłędnym modzie excessiveplus, w którym można przekonać się np. jak wygląda rakietnica strzelająca ogniem ciągłym. Rozgrywki toczyliśmy jeszcze w poczekalni lubelskiego dworca w oczekiwaniu na pociąg.

Zakończenie

Warsztaty naprawdę się udały. Wracając, wciąż czułem niedosyt, a to dobry znak. Jednak nie znaczy to, że można spocząć na laurach. Dotychczasowa formuła nieco się już wyeksploatowała i same wykłady, których temat dobieramy sobie według widzimisię, przestają wystarczać. Bardzo możliwe, że za rok przejdziemy na bloki tematyczne ze znacznie zwiększoną liczbą zajęć praktycznych, skierowane do konkretnych grup osób, mając nadzieję, że mieszanka licealiści+studenci wciąż będzie funkcjonować. Co będzie dalej, nie wiem. W końcu wszyscy dorastają, a wizja zjazdu doktorów wygląda dość dziwnie. Na tym kończę sezon wakacyjny w Zyxist.com. Od jutra wznawiam nadawanie ze studia krakowskiego :).

PS. Relacja miała być w niedzielę, ale po przyjeździe ok. 15.00 resztę dnia przespałem, a wczoraj miałem awaryjne stawianie serwera.

Powrót

Komentarze

avatar

Napisał Albi w wtorek, 2 września 2008 o 22:06

Będzie możliwość zapoznania się z wykładem na temat interpreterów? Ciekawi mnie niesamowicie, jak to wszystko działa. Byłbym wdzięczny, gdybyś udostępnił jakieś materiały.

avatar

Napisał Ukasz w wtorek, 2 września 2008 o 23:26

Drogi Zyxie. Pierwsze co mi sie rzucilo w oczy to to ze rok temu juz byly 2 stoly wiec nie wydaje mi sie zeby zakupili jakis dodatkowy. Jak mogles nie wspomniec o graniu w quake'a na warszawskim dworcu :) a pasta w moim przypadku o malo nie wywolala init 0

avatar

Napisał mik01aj w środę, 3 września 2008 o 14:52

U mnie: http://m01.pl/blog.php?id=101 :)

avatar

Napisał Zyx w czwartek, 4 września 2008 o 20:41

Łukasz, masz rację - mea culpa. PKP Quake został dodany do wpisu zgodnie z ogólnopojętą racją stanu.

Albi -> w weekend będę umieszczać materiały itd. Na razie muszę zrobić porządki na kompach.

avatar

Napisał nickers w piątek, 5 września 2008 o 18:33

Wasze zeznania się różnia :D

"Jak mogles nie wspomniec o graniu w quake'a na warszawskim dworcu :)"

"Rozgrywki toczyliśmy jeszcze w poczekalni lubelskiego dworca w oczekiwaniu na pociąg."

avatar

Napisał Zyx w sobotę, 6 września 2008 o 00:00

Nie wiem, jak później - może grali też w Warszawie. Ja jechałem w zupełnie inną stronę i dla mnie ostatni Quake na 2038474% był na dworcu w Lublinie :).

avatar

Napisał Ukasz w sobotę, 6 września 2008 o 13:52

Bo to bylo w Lublinie moj blad. Nic nie poradze ze q3 ma na mnie taki wplyw ze nawet swoje polozenie geograficzne zapominam.

Pamiętaj, dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Skomentuj

NickInformacja
E-mailNa wypadek potrzeby kontaktu z autorem (niepublikowany)
BlogNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wikiKomentarze są moderowane - przeczytaj zasady!

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2011 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia