Posted on: April 8th, 2011 by Permakulturnik 14 Comments

Czego w Polsce brakuje i na czym można zarobić?

Pisałem jakiś czas temu o różnych sposobach jak można zarobić na ziemi. Dzisiejszy mini wpis będzie o tym czego naprawdę brakuje, do czego nie trzeba tworzyć popytu bo popyt mocno niezaspokojony już jest. Oto kilka roślin, które są potrzebne dla moich klientów oraz osób, które do mnie piszą na maila z zapytaniem gdzie dostać te rośliny. Niestety moje odpowiedzi są zwykle dość podobne do siebie: proszę zajrzeć tutaj:

http://www.derenjadalny.com/oferta.html – niestety ta szkółka (ma dobrą opinię) nie wyrabia się z zaopatrzeniem wszystkich potrzebujących. Przykładowo na oliwniki trzeba czekać do sierpnia – wtedy może będą dostępne a może już nie bo do tego czasu wszystkie zostaną zakupione w przedsprzedaży..i  Zwykle w mailu dodaję: A jak nie ma tutaj to trzeba szukać za granicą, po czym podaje namiary na kilka źródeł. Problem jest z tym, że jeśli jest to z bogatych krajów zachodnich, to ceny są odpowiednio wysokie, jeśli rośliny są spoza UE (np. Ukrainy czy Rosji) to trochę upierdliwe mogą być certyfikaty sanitarne itp. do tego bariera językowa…

Zatem co by się dobrze sprzedawało, czego brakuje i o co mnie ludzie pytają?

  • Oliwnik wielokwiatowy – dziki oraz odmiany szlachetne, których jest sporo
  • Oliwnik baldaszkowaty – dziki oraz odmiany szlachetne
  • Rokitnik zwyczajny – odmiany szlachetne (dzikie można dostać wszędzie)
  • Asymina trójklapowa/Urodlin (Pawpaw) – odmiany szlachetne wystarczająco mrozoodporne w Polsce
  • Nieszpułkę – dzikie jak i odmiany szlachetne
  • Dereń jadalny – odmiany szlachetne
  • Bez czarny – odmiany szlachetne produkujące większą ilość owoców
  • “Cedr syberyjski”/Sosnę syberyjską – nasiona oraz sadzonki
  • Morwy czarne, czerwone, białe lub mieszańce – wyselekcjonowane smaczne, mrozoodporne odmiany
  • Kasztany hybrydowe, chińskie – mrozoodporne, “wczesne” (tylko takie mają szansę dojrzeć w Polsce, zwłaszcza wschodniej)
  • Persymony amerykańskie – smaczne, mrozoodporne odmiany
  • Głogi – mrozoodporne gatunki o smacznych owocach

Jakaś przedsiębiorcza dusza mogłaby sprowadzić te i inne rzadkie a wartościowe rośliny np. z Wielkiej Brytanii. Permakultura się rozwija, więc i zapotrzebowanie na te skądinąd nie tylko w kręgach permakulturowych pożądane okazy będzie rosnąć. Myślę, że dałoby się z rozmnażania i sprzedaży tych roślin dość dobrze wyżyć.

Tags: , , , ,

14 Responses

  1. lubin says:

    1.Ile lat trzeba aby chiński kasztan dawał owoce?
    2. Bez wydaje mi się ma dość niesmaczne owoce – co się z tym robi?

  2. A ja kiedyś kupiłem dereń w zwykłym markecie budowlanym, Castoramie bodaj… Chyba w końcu niespecjalnie mu się chciało wyrosnąć, ale to inna historia. ;)

  3. Permakulturnik says:

    Zwykłe derenie są. Odmiany szlachetne dostać jest trudno. A śmierci derenia współczuję – jakby nie było o rok później będziesz się raczył boskimi trunkami z niego zrobionymi…

  4. Permakulturnik says:

    @lubin
    1.Odmiany szczepione kasztana chińskiego zwykle rodzą po 3-4 latach (od posadzenia na stałe miejsce).
    2.Czarny bez niesmaczny? O gustach się nie dyskutuje :)
    Jako dzieciak objadłem się, by nie powiedzieć, że się obżarłem dzikiego bzu do syta (a pojemność mam niezłą) – tak mi smakował. Nieziemski ból brzucha jaki potem miałem skutecznie oduczył mnie jedzenia tego owocu na surowo. Z bzu czarnego można robić soki, dżemy, nalewki, wina… Z kwiatów można robić aromatyczny napój, obtoczone w cieście do naleśników smażyć itp.

  5. no to takiego kasztana bym chciał

    bzu nie postrzegałem za jadalny / nie znałem – ale skoro zachęcasz – muszę spróbować

    R-O/lubin

  6. Ryszard says:

    to interesyujace, postaramy sie wykorzystac te dane w naszych projektach, tylko istotna sprawa: z kad czerpie Pan Swoja wiedze?

    dzrewa sa bardzo istotne w projektach, nie tylko ze wzgeldu na kilmat i planete, ale i podnosza wartosc terenu. Donald Trump nawet sprowadza piekne drzewa z terenu USA do swoich projektow.

    Pozdrawiam
    Ryszard

  7. Permakulturnik says:

    Jestem głównie samoukiem.

  8. Anna says:

    Szukam wiadomości na temat klonu kanadyjskiego (takiego co to daje pyszny syrop). Powinien chyba rosnąć w naszym klimacie, widziałam takie drzewa koło dworu w Krokowej, (niedaleko Wejherowa)

  9. waldi0987 says:

    sorry troche mniej optymistycznie
    Wysokie drzewo osiągające do 40m, z szeroką, gęstą i zaokrągloną koroną oraz spękaną szarą korą. Jedno z ważniejszych drzew północno wschodniej części Ameryki Północnej, gdzie występuje w liściastych lasach mieszanych na żyznych i świeżych glebach. Klon cukrowy rośnie raczej wolno i może dożywać do kilkuset lat. Jest drzewem cienioznośnym, szczególnie za młodu, wrażliwym na zanieczyszczenie powietrza. Jest zaliczany do gatunków zimnolubnych, preferuje północny klimat kontynentalny, źle znosi upalne lata. Istnieje kilka odmian geograficznych, niektóre z nich są wyodrębniane przez różnych autorów w osobne gatunki.
    Doskonałe drzewo do dużych założeń ogrodowych i parków, dające latem cień, a jesienią widok pięknie przebarwionych liści w kolorach od żółtego poprzez pomarańczowy do szkarłatnego. Wspólnie z klonem czerwonym nadaje wtedy ton wschodnim lasom Ameryki Północnej i jest wówczas także atrakcją turystyczną. W Europie niestety nie przebarwia się tak intensywnie. Liść klonu cukrowego jest herbem Kanady. W USA i Kanadzie gospodarczo ważne drzewo – pozyskuje się z niego drewno oraz słynny cukier klonowy. Drewno jest twarde, ciężkie i wytrzymałe jednak zupełnie nieodporne na opad przez grzyby i owady. Znajduje głównie zastosowanie na podłogi, meble, boazerie. Choć klon cukrowy ma szeroki obszar występowania, to syrop można pozyskiwać tylko z drzew z północnej części jego zasięgu. Jedynie tam panują odpowiednie warunki klimatyczne sprawiające, że z nawierconych pni drzew wycieka sok. Zimy muszą być mroźne i śnieżne, a wczesną wiosną musi się pojawić stały cykl dobowy, kiedy w nocy temperatura spada do ok. -5°C, a w ciągu dnia jest ciepło i słonecznie. Pozyskiwanie soku klonowego odbywa się najwyżej przez 4 tygodnie w roku na przełomie lutego i marca. Nadają się do tego drzewa, które mają dostatecznie gruby pień, czyli osiągnęły wiek minimum 30 lat. Przy fachowym wykonywaniu odwiertów spuszczanie soków nie szkodzi drzewom, a otwory zarastają w ciągu sezonu. Sok klonowy w 97% składa się z wody. Dopiero po jej odparowaniu uzyskuje się z niego syrop. Jest to proces energochłonny i żmudny, zajmują się tym przeważnie małe farmy rodzinne, a do otrzymania 1 litra syropu potrzeba ok. 40 litrów soku, stąd też wysokie ceny. Do połowy dziewiętnastego wieku w Ameryce do słodzenia używano powszechnie syropu i cukru klonowego. Obecnie jest to raczej towar luksusowy. W różnych częściach świata od dawna podejmowano próby hodowli tego klonu i otrzymywania z niego syropu, jednak bez większych rezultatów. Jedynym obszarem, na którym panują zbliżone warunki klimatyczne, jak w jego ojczyźnie, są nasze Mazury. Gdy pod koniec osiemnastego wieku załamał się import cukru trzcinowego, poczyniono w Prusach próby z klonem cukrowym, które wypadły pomyślnie. Ruszyły nawet przygotowania do obsadzenia nim kilkunastu tysięcy hektarów pól, jednak pojawiły się kłopoty z dostawą nasion z Ameryki, a wkrótce po tym wprowadzono cukier z buraków, który okazał się tańszy w produkcji i cały projekt upadł. Tak więc nie mamy dzisiaj w Polsce lasów z klonem cukrowym. Mało tego, mimo doskonałego przystosowania do naszego klimatu jest on gatunkiem bardzo rzadko spotykanym w parkach czy ogrodach botanicznych oraz w ogóle nie oferowanym przez szkółki. Jednym z powodów jest zapewne jego duże podobieństwo do klonu pospolitego. Dlatego też zapewne często bywa nierozpoznawany.
    Mimo tego podobieństwa jest bliżej spokrewniony z jaworem. Można go odróżnić od klonu pospolitego na podstawie pączków szczytowych, które u klonu cukrowego są węższe i spiczaste. Kwiaty pojawiają się w IV przed rozwinięciem liści. Owoce wypukłe, skrzydełka ustawione pod kątem ostrym. Dojrzewają jesienią i kiełkują następnej wiosny. W Europie gatunek ten słabo kwitnie i owocuje.

  10. cedric says:

    “Zimy muszą być mroźne i śnieżne, a wczesną wiosną musi się pojawić stały cykl dobowy, kiedy w nocy temperatura spada do ok. -5°C, a w ciągu dnia jest ciepło i słonecznie”
    Wynika to prawdopodobnie z tego, że w cieplejsze noce cukier jest szybciej spalany, natomiast w zimne wzrost jest zatrzymywany, przez co koncentracja cukru wzrasta.

Leave a Reply