Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Pieniądze » Euro bez tajemnic

Euro bez tajemnic

Przeliczanie z podwyższaniem cen

Łukasz Wilkowicz 06-10-2009, ostatnia aktualizacja 06-10-2009 03:32
źródło: www.sxc.hu
W najmniej korzystnym inflacja mogłaby wzrosnąć o niemal 2,6 pkt proc. Jednak ekonomiści podkreślają, że faktyczna zwyżka wskaźnika wzrostu cen nie będzie aż tak znaczna.
W najmniej korzystnym inflacja mogłaby wzrosnąć o niemal 2,6 pkt proc. Jednak ekonomiści podkreślają, że faktyczna zwyżka wskaźnika wzrostu cen nie będzie aż tak znaczna.
źródło: Rzeczpospolita

Przy zmianie cen ze złotych na euro raczej nie obędzie się bez podwyżek, ale podbiją one inflację minimalnie. Najbardziej zdrożeją dobra z niższej półki

Obawy, że wprowadzenie euro spowoduje wzrost cen, to jeden z głównych powodów niechęci do wspólnej waluty. Tak jest w Polsce, gdzie – jak wynika z badań sondażowych – w ubiegłym roku 83 proc. społeczeństwa uważało, że euro spowoduje wzrost ogólnego poziomu cen.

Tak samo było w krajach, które zastąpiły już swoje waluty narodowe wspólnym europejskim pieniądzem. Dziewięć na dziesięć ankietowanych osób stwierdzało kilka lat temu, że z powodu wprowadzenia euro ceny wzrosły. W Hiszpanii, Grecji , we Włoszech i Francji niemal wszyscy konsumenci są przekonani, że zamiana walut narodowych na unijną spowodowała większą inflację.

Inflacja a odczucia konsumentów

Czy te obawy są uzasadnione? Czy wzrostowi cen związanemu z przyjęciem euro można przeciwdziałać?

Jak się okazuje, praktycznie w każdym kraju, który wchodził do strefy euro, inflacja faktycznie przyspieszała. Statystycznie rzecz biorąc, był to jednak wzrost minimalny, w granicach 0,1 – 0,3 pkt proc. Inaczej odczuwali to jednak konsumenci. Ich zdaniem po wprowadzeniu euro ceny rosły wyraźnie szybciej niż przed.

Powód? W górę szły przede wszystkim ceny tych towarów i usług, które są kupowane najczęściej – jak np. artykuły żywnościowe. To właśnie one są „winne” pojawianiu się obaw, że euro może spowodować wyższą inflację.

Dlaczego ceny w momencie wprowadzania euro rosną? Jest to związane z tym, że na ogół ceny poszczególnych towarów nie są przeliczane przez handlowców dokładnie po kursie takim, jaki obowiązuje w momencie zastąpienia waluty narodowej przez euro.

Jeśli na przykład za litr mleka płacilibyśmy 2 zł, a kurs zamiany złotego na euro byłby równy obecnym notowaniom rynkowym – wynosiłby 4,21 zł – to po przeliczeniu na nową walutę za mleko płacilibyśmy 0,47506 euro, czyli 47,506 eurocentów.

Sprzedawca musiałby jednak ustalić cenę z dokładnością tylko do jednego centa. Zgodnie z regułami matematyki w ramach zaokrąglenia powinien określić cenę na 0,48 euro. To wystarczy, by mleko podrożało o 1 proc. Gdyby zaś sprzedawca dla uproszczenia ustalił cenę na 0,5 euro, oznaczałoby to podwyżkę w skali przekraczającej 5 proc!

Zaokrąglenia cen okazją do podwyżek

Faktycznie sytuacja jest bardziej skomplikowana. Już dziś w sklepach bardzo rzadko mamy do czynienia z równymi cenami.

Sprzedawcy starają się bowiem, by ceny były „atrakcyjne” dla nabywców – by przyciągały ich uwagę i zachęcały do zakupów. Właśnie dlatego wiele cen kończy się cyfrą „9” (inne „atrakcyjne” końcówki to „0” i „5”). Gdy przy przeliczaniu z waluty narodowej na euro nowa końcówka jest inna, handlowcy zmieniają ceny w taki sposób, by znów zachęcały do zakupów.

Problem w tym, że te zmiany znacznie częściej polegają na podwyższaniu cen niż na ich obniżaniu. Dzięki temu handlowcy mogą uzyskać dodatkowe zyski (po części można je uzasadnić chęcią zrekompensowania sobie kosztów wprowadzania nowej waluty – np. modyfikacji kas czy systemów księgowych). Gdyby zmiany były dokonywane w dół – musieliby się liczyć z ponoszeniem strat, a przynajmniej z obniżką marż i zysków.

...
Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
common