Puszcza Bukowa, informacje galera, forum.
Rodzima Wiara Email

Rodzima słowiańska wiara


rodzima wiara - noc kupały
(Fot. Noc Kupały 2007, Wrocław. Źródło: www.slowianskawiara.pl)

Czym jest rodzima wiara? Najprościej i bardzo skrótowo rzecz ujmując, jest to system  wierzeń przedchrześcijańskich Słowian (a więc także Polaków) upatrujący w działających w naszym świecie siłach natury przejawu działalności istot wyższych, zwanych bogami. Czy jednak da się w dzisiejszych czasach wierzyć tak, jak nasi przodkowie przed wiekami? Czy nie koliduje to z naszą - znacznie bardziej rozwiniętą - wiedzą o tym, czym są siły działające w naturze? I wreszcie, po co wogóle wracać do tego, co zostało zapomniane; wymazane z naszej historii?.... Lecz, czy aby napewno wymazane?


Wstęp

Badanie wierzeń naszych przodków to trudne zadanie, chrystianizacja prowadzona przez misjonarzy kościoła katolickiego miała na celu wymazanie wszelkiego śladu po "pogańskich wierzeniach" i w dość dużym stopniu im się to udało. Mimo iż najprawdopodobniej bezpowrotnie zniszczyli sporą część naszych wierzeń, to zostawili też wiele tekstów i kronik, które dzisiaj pomagają nam je rekonstruować. Pozatym istnieją jeszcze równie pomocne w poznawaniu przeszłości Słowiańszczyzny teksty ze źródeł niechrześcijanskich, jak np. opisy podróżnika i kupca Ibrahima Ibn-Jakuba. Kroniki oraz przekazy, zarówno te rodzime jak i zagraniczne są bardzo ważnym źródłem wiedzy, dzięki któremu wiemy m.in. jakie imiona nosili bogowie, którym przodkowie oddawali cześć, jakie funkcje im przypisywano (choć w przypadku niektórych bogów, wśród badaczy nadal trwają spory co do tego), jakie składano im ofiary itd. Bardzo ważnym źródłem jest także... folklor. To właśnie folklor, zwany też kulturą ludową jest tym, co przechowało najwięcej zwyczajów, praktyk, klechd oraz mitów. Można nawet posunąć się do stwierdzenia, że folklor to nic innego jak do pewnego stopnia schrystianizowane pogaństwo, z którego po zdjęciu płaszczyka chrześcijańskich interpretacji i symboliki wyłoni się to, co staramy się zrekonstruować.

Obserwowany współcześnie swoisty renesans rodzimej słowiańskiej wiary, zawdzięczamy ciężkiej pracy wielu badaczy. Prekursorem badań nad przedchrześcijańskimi wierzeniami Słowian jest bez wątpienia Zorian Dołęga-Chodakowski (właściwie Adam Czarnocki) - etnograf, archeolog i historyk - którego dzieło "O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem" zapoczątkowało badania w dziedzinie wierzeń i obyczajów słowiańskich prowadzone później przez takich badaczy jak Aleksander Gieysztor, Henryk Łowmiański, Jerzy Strzelczyk, Kazimierz Moszyński, Artur Kowalik i wielu innych. Dzięki nim, możliwe stało się odtworzenie nie tylko schematu pewnych kluczowych świąt i obrzędów, ale w dużym stopniu także symboliki tak ważnej dla rytuałów i odczytania ich pierwotnego znaczenia. Tak więc, połączenie wiedzy zawartej w tekstach i kronikach z analizą kultury ludowej pozwoliło już teraz w dość sporym stopniu odtworzyć to, co przed wiekami starano się całkowicie wytępić, a badania cały czas są prowadzone - nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach słowiańskich, nie tylko przez profesjonalnych badaczy, ale i przez samych rodzimowierców.

Jako iż temat dawnych wierzeń jest tak rozległy, że możnaby napisać na ten temat książkę - i w istocie nie jedna już powstała - postaram się przedstawić to zagadnienie na tyle zwięźle na ile jest to możliwe, a przy tym na tyle dokładnie, aby przybliżyć je w formie zrozumiałej i spójnej dla niezorientowanej w temacie osoby. Tyle bowiem uczymy się w szkołach o mitologii Greków i Rzymian, zaś o rodzimej - nic lub prawie nic, poza ogólnikowymi (i przeważnie od dawna już zdezaktualizowanymi ze względu na postęp w badaniach) stwierdzeniami, że była. A przecież - jak pisał Mikołaj Rej - "Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają."  Ba! Nie tylko język, ale i kulturę, wierzenia oraz mitologię!



W co wierzyli dawni Słowianie ?

Wierzenia naszych przodków można scharakteryzować jako politeizm (wielobóstwo) lub henoteizm (wielobóstwo, z jednym bogiem nadrzędnym), gdzie poszczególni bogowie sprawują pewne określone funkcje i przez to są gwarantem utrzymania porządku we wszechświecie. Bogów zaś przodkowie upatrywali w siłach natury, wierząc że są one widocznym w naszym świecie przejawem Ich istnienia i działalności. Zrekonstruowany na podstawie informacji zawartych w kronikach i analizie folkloru oraz innych źródeł panteon bogów Słowian, uznawany przez dzisiejszych rodzimowierców (aczkolwiek nie przez wszystkich w takiej postaci) prezentuje się mniej więcej  tak :

Trygław (Trzygłów) - Ojciec bogów. To On dał początek wszystkim pozostałym bogom. Trzy głowy znajdujące się na posągu przedstawiającym Go, symbolizują jego władzę zwierzchnią nad trzema światami, co czyni Go także strażnikiem równowagi panującej we wszechświecie. Jego głównym ośrodkiem kultowym na Słowiańszczyźnie był Szczecin, gdzie znajdowała się jego świątynia, przy której hodowany był czarny koń poświęcony Trygławowi i którego wykorzystywano do wróżb decydujących m.in. o podejmowaniu wypraw wojennych.

Perun - Gromowładny bóg wojny, walki i oręża, patron wojowników. Opiekun świata ludzi. Czczony przez wszystkich Słowian, a także Bałtów, czego dowiodły badania językoznawcze. Za dom boży Peruna, jak wynika z opisów Hieronima z Pragi (XV w.) szerzącego chrześcijaństwo na Litwie, uważano najstarszy dąb w lesie. Bronią Peruna w tradycji słowiańskiej są pioruny, którymi w czasie burzy ciska On w czarty i inne złe istoty demoniczne, oraz w złych ludzi. Wg. mitologii jest jednym z dwóch bogów (drugim jest Weles), którzy stworzyli świat (ten w którym żyjemy) a potem ludzi.

Perperuna - Bogini urodzaju i wegetacji (utożsamiana z deszczem), towarzyszka Peruna.

Weles - Bóg magii, wiedzy i przysiąg, opiekun zmarłych i władca Nawii - podziemnego (jest to metafora położenia Nawii, która wg. wierzeń dawnych Słowian znajduje się w korzeniach Drzewa Wszechświata) świata umarłych. Patron kupców, poetów, muzyków i uczonych. Razem z Perunem stworzyli świat oraz (później) ludzi. Wg. mitologii Perun stworzył ciało czlowieka, zaś Weles tchnął w nie duszę, dlatego za życia należymy do Peruna, zaś po śmierci nasze dusze wracają do krainy Welesa.

Nyja - Bogini śmierci i odrodzenia (reinkarnacji), towarzyszka Welesa.

Swaróg - Boski kowal, bóg słońca i ognia wszelakiego. Opiekun świata niebiańskiego (świata bogów). Patron kowali i czynności agrarnych. Ojciec Dadźboga i Swarożyca.

Dadźbóg - Syn Swaroga, bóg słońca (utożsamiany ze słońcem jako ciałem niebieskim), dawca bogactw i pomyślności. Najprawdopodobniej Dadźbóg oraz Swarożyc są braćmi bliźniaczymi.

Swarożyc - Syn Swaroga, bóg ognia wszelakiego (utożsamiany z ogniem jako żywiołem), w szczególności ognia ofiarnego i domowego.

Mokosz - Bogini matka (matka ziemia), patronka kobiet i kobiecej sfery działalności (dom, kobiece prace oraz seksualność).

Strzybóg - Bóg niekorzystnych zjawisk atmosferycznych oraz wiatru.

Pogoda - Bogini korzystnych zjawisk atmosferycznych, towarzyszka Strzyboga.

Rod - Bóg narodzin i płodności, dawca życia. Opiekun rodu i rodziny.

Rodzanice - Trzy córki Roda, boginki losu i ludzkiej doli. W pierwszą noc po narodzeniu dziecka przędą nić jego losu i pieczętują go niewidzialnym dla ludzi znakiem na czole dziecka.

Perepłut - Bóg wody, opiekun stworzeń żyjących w jeziorach, rzekach, morzach i oceanach. Patron piwowarów i miodosytników.

Łada - Bogini wegetacji i płodności.

Jarowit (Jaryło) - Bóg wiosny, płodności i sił witalnych, patron mężczyzn.

Marzanna (Morena) - Zła bogini zimy i śmierci.

Chors - Chtoniczny bóg księżyca (utożsamiany z księżycem jako ciałem niebieskim), opiekun nocnych stworzeń i istot demonicznych.

Świętowit - Bóg wojny, urodzaju, losu i przepowiedni. Błędnie określany czasami jako Światowid. Czczony głównie w Arkonie na Rugii, gdzie znajdowała się największa na Słowiańszczyźnie jego świątynia, przy której hodowany był poświęcony Świętowitowi biały koń służący do wróżb. W dłoniach przedstawiającego Go posągu umieszczony był róg obfitości, który co roku napełniany był nowym winem lub miodem w trakcie święta zwanego Libacją. Świątynia prawdopodobnie pełniła także rolę skarbca publicznego Rugian, zaś do jej ochrony służyła tzw. "Drużyna Boga" licząca 300 konnych wojów.

Aby jednak lepiej zrozumieć jak nasi przodkowie postrzegali otaczający Ich świat, należy także zapoznać się z występującą w Ich wierzeniach koncepcją trójpodziału wszechświata, wyrażoną na posągu zwanym Światowidem ze Zbrucza, który został wydobyty z rzeki Zbrucz na Ukrainie w 1848 roku, a obecnie znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Koncepcja ta mówi, że wszechświat składa się z trzech światów (w rozumieniu dzisiejszej nauki, określilibyśmy je jako inne wymiary) ułożonych wertykalnie (pionowo) na tzw. Drzewie Wszechświata, a są to kolejno: świat bogów (umiejscawiany w jego koronie), świat ludzi oraz świat zmarłych (umiejscawiany w jego korzeniach).
Światy te do pewnego stopnia przenikają się (w czasie przesileń i równonocy nawet mocniej, dlatego okresy te są tak ważne), dzięki czemu możemy zauważyć w naszym świecie zarówno przejawy działania bogów (siły natury) jak i wpływ świata zmarłych (pojawiające się od czasu do czasu dusze, przypadki nawiedzeń miejsc oraz nawiązywania kontaktów z duchami - choć wsród tych przypadków są i fałszerstwa, to jednak istnieją przypadki uznane przez naukę za autentyczne). Jest pewne, że dawni Słowianie wierzyli także w reinkarnację, a raczej wędrówkę dusz odbywającą się pomiędzy naszym światem a światem umarłych (zwanym Nawią), czego echa można doszukać się także w naszym folklorze. Nie przebiegała ona jednak tak jak w wierzeniach hinduistycznych, gdzie wierzy się, że człowiek może odrodzić się jako dowolna istota w zależności od jego Karmy - dobrej lub złej.

Nasi przodkowie wierzyli, że dusza ludzka może odrodzić się jedynie w obrębie własnego rodu lub plemienia (a więc tylko jako człowiek i w którymś ze swoich potomków), czego pozostałością jest m.in. zanikający już dzisiaj zwyczaj nadawania dzieciom imion po przodkach (np. nieżyjącym już dziadku) w nadziei, że zyska ono dzięki temu jakieś pozytywne cechy owego przodka. Słowianie wierzyli więc w powtarzający się cykl narodzin, życia i śmierci. Zaświaty tedy pełniły rolę odmienną niż w religiach monoteistycznych, takich jak judaizm, chrześcijaństwo czy islam - gdzie dusze udawać się mają w zaświaty na stałe. Wg. wierzeń dawnych Słowian, zaświaty są tylko "przystankiem", gdzie dusza udawać się miała w celu oczyszczenia i przygotowania do kolejnego wcielenia. Do Nawii jednak nie każdy mógł trafić - tam udać się mogła jedynie dusza człeka prawego; dobrego. Niegodziwców czekał inny los. Za popełnione niegodziwości dusza miała błąkać się po naszym świecie jako upiór tak długo, aż odpokutuje za swe przewiny.

Skoro więc istniały złe dusze, to należało się przed nimi chronić - wierzono tedy, że pewne rośliny (oprócz właściwości leczniczych) oraz przedmioty posiadają magiczne właściwości apotropeiczne, czyli odstraszające złe duchy oraz wszelkie nieprzyjazne człowiekowi byty demoniczne. Mogły to być wszelkej maści ostre przedmioty jak np. noże, miecze, topory czy nawet zawieszane na ścianach domostwa poroże zwierząt, a w przypadku roślin określone zioła, których zapachu złe istoty demoniczne miały nie znosić i przez to trzymać się z dala od obejścia. Powszechna była też wiara w moc amuletów (zwanych kaptorgami) oraz określonych symboli magicznych. Jednak oprócz istot złych wierzono też w istnienie szeregu istot demonicznych bytujacych czy to w lasach, czy na polach i łąkach nastawionych pozytywnie lub neutralnie w stosunku do człowieka (w zależności od sytuacji lub intencji człowieka, mogły mu pomóc lub zaszkodzić), oraz w różnego rodzju dobre duszki domowe (np. Ubożę lub Domowik), mające opiekować się obejściem a nawet wykonywać pewne domowe prace oraz chronić domowników i hodowane zwierzęta przed nieszczęściami. Ponadto bardzo bogata demonologia (opisy demonów występujących w wierzeniach Słowian) jest jednym z tych elementów w naszym folklorze, które zachowały się najlepiej.



Święta i zwyczaje

Dawni Słowianie byli przedewszystkim ludem rolniczym, żyjącym z uprawy ziemi i hodowli zwierząt (choć jak wynika z kronik, byli także ludem wojowniczym i skorym do zaczepki), tedy bardzo ważny był dla nich cykl pór roku, wedle którego organizowali swój harmonogram zajęć na cały rok. Był więc czas na pracę, był i na świętowanie oraz zabawy. Harmonogram ten wyglądał - po krótce rzecz przedstawiając - w następujący sposób :

Roczny cykl zarówno wegetacyjny jak i obrzędowy zaczynał się dla dawnych Słowian z chwilą zimowego przesilenia 21-22 grudnia, czyli świętem Szczodrych Godów, kiedy to - do tej pory krótkiego - dnia, zaczynało przybywać zaś nocy ubywać. Był to czas, w którym słońce (Dadźbóg) odradzało się i od tego momentu stopniowo odzyskiwało panowanie nad światem, pokonując ciemność. Pierwotnie, święto Szczodrych Godów było rozciągnięte w czasie i trwało najprawdopodobniej przez kilkanaście dni, w czasie których zaprzestawano wszelkiej pracy fizycznej i spędzano czas na wzajemnych odwiedzinach, ucztach, zabawach i radowaniu się, że zima (czas chłodu i śmierci) zaczyna odchodzić. Oryginalnie Szczodre Gody były czasem przejściowym, czasem "styku" starego i nowego roku (stąd zresztą nazwa miesiąca - "styczeń"). Był to także czas poświęcony duszom zmarłych przodków, więc na cmentarzach urządzano uczty, zostawiano jedzenie i palono ogniska, aby dusze (które przebywały w naszym świecie od czasu święta Dziadów i pozostające między nami aż do czasu Jarych Godów) mogły się posilić i ogrzać.

Potem, po bardzo trudnym dla ludzi okresie zimy, następował powrót wiosny rozpoczynający się świętem Jarych Godów 21 marca - a więc w dniu wiosennej równonocy. Towarzyszące temu okresowi obrzędy miały wnieść do domostw radość życia, oraz zapewnić urodzaj na cały rozpoczynający się rok. Bardzo ważnym rytuałem było palenie lub topienie kukły przedstawiającej  złą boginię zimy i śmierci - Marzannę (Morenę). Czynność ta miała przegnać zimę precz - jej czas już minął, a nastał czas odradzania się życia. Bóg wiosny, sił witalnych i patron mężczyzn - Jaryło (Jarowit) powrócił, więc po rytuale przepędzenia zimy przychodziła kolej na powitanie wiosny. W tym celu na wzgórzach i wniesieniach mężczyźni rozpalali ogniska mające dodatkowo przyspieszyć nadejście oczekiwanych ciepłych dni. W czasie tym sprzątano obejścia, prano i szykowano nowe odzienie, pieczono ciasta (tzw. kołacze) a także malowano jajka - symbol życia oraz płodności, zaś młodzi zajmowali się poszukiwaniem witek (gałązek) wierzbowych i leszczynowych pokrytych pąkami bazi, z których następnie robili wiechy (coś w rodzju dzisiejszych palm wielkanocnych). W czasie święta urządzano barwne pochody i muzykowano, robiąc przy tym bardzo dużo hałasu aby wywołać burzę i deszcz. Powodem tego było przekonanie, że dopiero po pierwszej wiosennej burzy matka ziemia (bogini Mokosz) staje się płodna, i dopiero wtedy można rozpocząć prace związane z uprawą roli.

Kolejnym ważnym świętem było dla przodków Święto Kresu zwane też Nocą Kupały która miała miejsce w czasie letniego przesilenia, najczęściej (nie uwzględniając roku przestępnego) w noc z 21 na 22 czerwca. Było to święto wody i ognia (żywiołów mających wtedy nabierać mocy oczyszczającej - woda oczyszczć miała ciało z chorób i dolegliwości, zaś ogień - duszę), ale przedewszystkim życia, miłości i płodności w trakcie którego, młodzi ludzie mieli jedyną wówczas możliwość skojarzenia się w pary wedle własnego uznania (wówczas małżenstwa były aranżowane przez rodziców młodych lub starszyznę rodu). Obchody Nocy Kupały rozpoczynały się tuż po zachodzie słońca, rozpalano wtedy ogniska (zwane sobótkami), w których palono zioła mające odegnać od świętujących złe moce, zażywano w rzekach lub jeziorach rytualnej kąpieli dla oczyszczenia ciała zaś wsród radosnych zabaw częste były tańce, wróżby i skoki przez ogniska. Dziewczęta plotły wianki z ziół i kwiatów, w które wplatały płonące łuczywa a następnie puszczały nurtem rzeki - dalej zaś czekali już chłopcy, aby wyłowić wianek i móc znaleźć jego właścicielkę - najprawdopodobniej jednak dziewczęta potajemnie informowały swoich wybranków o tym, który wianek mają wyłowić. Po dobraniu się w pary, młodzi udawali się na poszukiwania kwiatu paproci, mającego przynieść znalazcy szczęście i bogactwo oraz pomyślny los. Najprawdopodobniej jednak "swieżo upieczona" para inaczej pożytkowała ten czas, zwłaszcza że w noc tą młodzież mogła sobie pozwolić - bez żadnego sprzeciwu ze strony rodziców i straszyzny rodu - na miłosne figle jeszcze przed swadźbą (ślubem).

W okresie równonocy jesiennej 23 września, przodkowie świętowali Dożynki zwane też Świętem Plonów. Dożynkom towarzyszyły różne praktyki i (nawet do niedawna zachowane) zwyczaje związane np. z ostatnią kępą niezżętego zboża, które po żniwach przez jakiś czas pozostawiano na pustym już polu dla ciągłości urodzaju. Właściwe święto rozpoczynało się wiciem przez kobiety wieńca (z tych wcześniej pozostawionych na polu zbóż) i udekorowania go ziołami oraz kolorowymi wstążkami. Ponadto w okresie tym dziękowano bogom za plony i proszono o jeszcze lepsze w przyszłym roku a także czyniono wróżby. Z części zebranych plonów pieczono ogromny kołacz, kapłan w trakcie uroczystości stawał za nim i pytał świętujących czy Go widzą, jeśli odpowiadali że Go widać, to życzył świętującym, aby w przyszlym roku plony były tak obfite, aby nie było Go zza kołacza widać.
Następnie przychodził czas na święto przodków - Dziady, obchodzone w okolicach końca października/początku listopada. Święto to jako jedyne nie miało stałej daty, ponieważ było ściśle zależne od faz księżyca. Obrzęd "Dziadów" należało odprawić gdy księżyc znajduje się w fazie nowiu, a więc gdy jest go najmniej, ponieważ wierzono że jego światło szkodzi duszom zmarłych. W okresie tym otwierały się wrota Nawii i dusze zmarłych mogły powrócić do naszego świata, aby odwiedzić swych żyjących krewnych, należało Ich tedy ugościć (np. miodem [pitnym], kaszą lub jajkami) co by zapewnić sobie ich przychylność, a może zanim odejdą spowrotem do Nawii wpomogą nas w czymś; wskażą w czasie snu rozwiązanie jakiegoś trapiącego nas problemu? W dzień święta przodków, ludzie udawali się na cmentarze oraz rozstaje dróg (wierzono, że są to miejsca magiczne, będące miejscami przejścia pomiędzy światami żywych i umarłych) i rozpalali ogniska (pozostałością tego zwyczaju są dzisiaj zapalane na grobach znicze), aby wskazać przybywającym duszom drogę do domostw Ich bliskich oraz aby mogły się one ogrzać. I tak, stary rok kończył się ponownie 21-22 grudnia świętem Szczodrych Godów, które jednocześnie rozpoczynały nowy rok i nowy cykl wegetacyjny.



Rodzima wiara dzisiaj

Po około kilkuset latach zapomnienia, nasza rodzima słowiańska wiara przeżywa swój renesans. Nie jest to jednak tendencja wyłącznie Polska, gdyż wzrost zainteresowania religiami pogańskimi (etnicznymi) i neopogańskimi odnotowywany jest w wielu krajach europejskich. Na chwilę obecną działają w Polsce przynajmniej trzy różne związki wyznaniowe deklarujące się jako rodzimowiercze, są to: Rodzima Wiara (dawniej Zrzeszenie Rodzimej Wiary), Rodzimy Kościół Polski oraz Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy "Słowiańska Wiara" - wszystkie działają oficjalnie i są wpisane do rejestru wyznań i kościołów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ponadto istnieje wiele stowarzyszeń, organizacji i inicjatyw kulturalnych o takim profilu, są to m.in. Stowarzyszenie na Rzecz Tradycji i Kultury "Niklot", Wspólnota Śląskich Rodzimowierców "Watra" czy Grupa Obrzędowa "WiD". Pomimo sporej ilości faktycznych wyznawców (a także sporego grona sympatyków) rodzimej wiary w całej Polsce, niemożliwe jest oszacowanie dokładnej ich liczby, gdyż nigdy nie prowadzono w tym kierunku żadnych badań ani statystyk. Zadanie jest o tyle trudne, że oprócz zarejestrowanych grup rodzimowierczych istnieją także rodzimowiercy nigdzie nie zrzeszeni.

Niezależnie jednak od tego czy dana grupa działa oficjalnie, jako zarejestrowany związek wyznaniowy czy pozostaje wspólnotą nieformalną, łączy je wszystkie to, że tak jak przodkowie, upatrują one boskości w naturze oraz siłach w niej działających, choć ich postrzeganie może być różne u poszczególnych grup a nawet pojedynczych osób. Daty głównych świąt obchodzonych przez wyznawców rodzimej wiary wyznaczają daty przesileń i równonocy. Są to szczególne dni, w których moc oraz obecność bogów w naszym świecie stają się szczególnie wyczuwalne, ale też nasila się działalność sił chtonicznych, dlatego w trakcie obrzędów żercy (czyli kapłani) wykonują czynności mające odegnać od świętujących złe moce. Czynią to poprzez usypanie (wokół miejsca, w którym odbywa się obrzęd) kręgu za pomocą soli, wyznaczając w ten sposób granicę pomiędzy sferą sacrum i profanum oraz spalając w ogniu konkretne zioła. Dopiero wtedy może zacząć się właściwa część obrzędu, podczas której zostaną złożone dla bogów obiaty (ofiary), na które składają się - tak jak za dawnych czasów - płody rolne, kasza, piwo, miód pitny, kołacze a czasami także mięsiwo. Po części obrzędowej zawsze odbywa się wesoła część biesiadna, która czasami np. przy okazji Nocy Kupały, trwa przeważnie do białego rana i kończy się powitaniem wschodzącego słońca.

Mimo iż, na ogół rodzima wiara wzbudza u ludzi raczej życzliwą ciekawość, będąc dla przeciętnego Polaka czymś niemal "egzotycznym", nie brakuje też ludzi krytykujących powrót do dawnych wierzeń uznając, że skoro współczesna nauka wyjaśniła już czym są zjawiska takie jak np. pioruny, to nie ma już sensu wierzyć w ich boskość, bo jest to dzisiaj czymś - mówiąc delikatnie - naiwnym. Podejście takie nie jest jednak słuszne, gdyż wychodzi z założenia, że rodzimowiercy uważają owe zjawiska za bogów samych w sobie i to im oddają cześć. Rodzimowiercy jednak postrzegają je jedynie jako przejawy działalności bogów widoczne w naszym świecie i pomimo faktu, że jest to nadal kwestia wiary, to jednak takie podejście - przynajmniej moim zdaniem - nie kłóci się z posiadaną przez nas wiedzą o tych zjawiskach, a po prostu patrzy na nie z innego (duchowego; mistycznego) punktu widzenia. Po co jednak do tego wracać? Cóż, nie jest żadną tajemnicą, że ludzie mają swoje potrzeby duchowe, a nie zawsze potrzeby te są zaspokajane przez nauki głoszone w religiach monoteistycznych takich jak chrześcijaństwo, judaizm czy islam lub ich odłamy. Zresztą już samo istnienie tych odłamów świadczy o tym, że różni ludzie inaczej pojmują kwestię boskości i inaczej postrzegają otaczający ich świat oraz swoje miejsce w nim. Jeżeli więc w poszukiwaniu religii pasującej do swoich przekonań i swojej wizji świata, rodzima wiara może być dla kogoś alternatywą, to czemu nie? Zwłaszcza, jeśli dostarczy ona człowiekowi satysfakcjonujących go odpowiedzi na stawiane przez niego pytania o sens życia, jego (ewentualny) los po śmierci, miejsce w świecie itp.

rodzima wiara - Jare Gody
(Fot. Jare Gody 2009, Ślęża, Sobótka Zachodnia k. Wrocławia. Źródło: www.slowianskawiara.pl)

Na dzień dzisiejszy, obchody świąt rodzimowierczych organizowane są w całej Polsce, także w Szczecińskiej Puszczy Bukowej, gdzie w okolicach 21-22 grudnia celebrowane jest przez Szczecińskich rodzimowierców święto Szczodrych Godów.

Autor :  Blizbor Welesowicz

Zmieniony: Niedziela, 19 Luty 2012 18:53