Data publikacji: piątek 27 lipiec 2007
Autor: David Godman, Rob Sacks,
Komentarzy: 0
Brak oceny -



David Godman

przeprowadzony przez Rob Sacks dla Realization.org



David Godman jest najlepiej znany ze swojej antologii pism Ramany Maharshi: ”Bądź Tym Kim Jesteś”, która stała się popularnym odnośnikiem co do nauk wielkiego mędrca. Ale niewielu ludzi wie, że David napisał dziewięć innych książek-odnośników i każda z nich jest równo unikalna na swój specjalny sposób. Dwie z tych książek właśnie wyszły, dając dobry pretekst do wywiadu. Ponieważ David mieszka w Tiruwannamalai, a edytor tej strony mieszka w Nowym Jorku, ten wywiad został przeprowadzony e-mailem.

RS: Właśnie wydałeś dwie nowe książki o Ramanie Maharshi. Czy możesz mi coś o nich powiedzieć?

DG: W późnych latach osiemdziesiątych zacząłem zbierać wspomnienia bezpośrednio od ludzi, którzy spędzili pewien czas z Ramaną Maharshi. Moją intencją było zrobienie antologii wspomnień, które wcześniej nie były publikowane. Aby znaleźć oryginalny materiał, robiłem wyczerpujące badanie książek, które pojawiły się w różnych językach indyjskich, ale nie po angielsku. Znalazłem również dobry materiał po angielsku, który nigdy nie był publikowany.
W pewnym punkcie tego badania pojechałem zobaczyć się z Annamalai Swami, uczniem Sri Ramany, który był w bardzo intymnym związku z Ramaną przez wiele lat. Jego wspomnienia okazały się tak interesujące i tak długie, że zakończyłem robiąc całą książkę o nim. Potem pojechałem do Lucknow, aby przeprowadzić wywiad z Papaji. Jego historia tak mnie zafascynowała, że spędziłem cztery lata w Lucknow i w efekcie napisałem masywną, 1200-stronicową biografię. Oryginalny projekt wycofał się do tylnej szuflady i dopiero wróciłem do niego jakiś rok temu.
Zmieniłem moje oryginalne kryteria. Teraz korzystam również z materiałów, które były już wcześniej opublikowane. Jednakże, ponieważ większość tego materiału jest rzadko sprzedawana poza Indiami, myślę że nie-indyjscy czytelnicy tych książek, nawet uczniowie Sri Ramany, odkryją, że większość tego materiału jest dla nich nowa.

RS: Co spowodowało, że podjąłeś decyzję o tym szczególnym podejściu do Ramany Maharshi?



Sri Ramana Maharshi

DG: Sri Ramana jest wszystkimi rzeczami dla wszystkich ludzi. Nie ma standardowego Ramany Maharshi, który jest taki sam dla wszystkich ludzi. Ludzie, którzy go napotykali, przynosili wraz ze sobą ich umysły i Bhagavan będąc nie-osobą bez jego własnego umysłu, powiększał i odzwierciedlał całą tę nadchodzącą energię mentalną. Więc, różni ludzie doświadczali go i widzieli go na wiele różnych sposobów.
Jeśli ja sam chciałbym napisać o Ramanie Maharshi, musiałbym dodać swoje własne notatki edytora nad tymi wszystkimi różnymi doświadczeniami i wrażeniami. Więc pomyślałem: ”Niech ludzie mówią sami za siebie. Niech ludzie tłumaczą jaki jest ich szczególny Ramana”.
Istnieje fikcyjny detektyw, Hercules Poirot, który występuje w wielu książkach Agaty Christie. W jednej historii, gdy on był całkowicie zablokowany, zaczął mówić do wszystkich, którzy byli zaangażowani w tę sprawę i spędził wiele godzin tylko słuchając tego, co mają do powiedzenia. Teoria Poirota była taka, że ”Jeśli pozwolisz mówić ludziom przez wystarczająco długo, wcześniej czy później oni siebie oddadzą”.
To było moje podejście. Ja nie chciałem edytować lub skracać opowiadania nikogo. Odwrotnie, chciałem, aby to było tak szczegółowe, jak to możliwe. Więc, ja im pozwoliłem mówić i powiedzieć to, co chcieli powiedzieć. Jeśli dasz komuś trzydzieści stron, aby powiedział o jego związku z Sri Ramaną, oni muszą odsłonić to, kim są w bardzo intymny sposób. To był mój cel: posiadanie galerii intymnych portretów Sri Ramany, każdy narysowany z miłością przez osobę, która miała osobistą i bardzo unikalną perspektywę na tę wspaniałą istotę.

RS: Czy możesz opisać jedną z twoich ulubionych sekcji z obydwu tych książek?

DG: Kiedy zrobiłem pierwsze zapiski niektórych z tych rozdziałów w latach 80-ych, rozprowadziłem ich kopie po wszystkich moich przyjaciołach w Tiruwannamalai. Poprosiłem każdego, aby dał ocenę od jeden do dziesięć jak ciekawy jest każdy z tych opisów. Niektóre rozdziały, które dostały dziesięć od jednej osoby, dostały zero od innej. To ilustruje właśnie to, o czym mówiłem: każdy ma inną koncepcję, kim jest Sri Ramana i ponieważ ludzie odnoszą się do niego na różne sposoby, oni reagują inaczej na historie o nim. Moje ulubione nie były tak popularne pośród wielu moich przyjaciół. Jest teraz modne bycie bardzo pozytywnym o czyichś doświadczeniach duchowych. Ludzie lubią wyskakiwać do góry, do dołu i krzyczeć: ”Ja jestem wolny! Jestem wolny!” Wolę odświeżającą uczciwość ucznia – Sivaprakasama Pillai, który po pięćdziesięciu latach bycia z Sri Ramaną ciągle lamentował o jego pomyłkach i braku postępu. On jest tą osobą, która po raz pierwszy otrzymała nauki Bhagavana co do samo-wglądu w 1901 roku. Podziwiałem jego uczciwość, jego pokorę i jego spójność, gdy oznajmił, że ciągle nie potrafi kontrolować swojego umysłu. Lubiłem również niektóre nauki Sri Ramany, które zostały zapisane przez Sadhu Natananandę, te opisy również okazały się nie być zbyt popularne pośród moich przyjaciół. Tu jest fragment, który szczególnie lubiłem:

„Pewna pani, która miała w sobie mnóstwo oddania robiła tradycyjne rytuały wielbienia mędrców, kiedykolwiek tylko przyszła do obecności Bhagavana, na jego darshan. Ona padała na ziemię przed Bhagavanem, dotykała jego stóp i kładła te ręce, które dotykały jego nóg na swoje oczy. Zauważając, że ona to robiła codziennie, pewnego dnia Bhagavan jej powiedział: ”Tylko Najwyższa Jaźń, która zawsze świeci w twoim sercu jako rzeczywistość jest Sadguru. Czystą świadomością, która świeci jako wewnętrzna iluminacja ”Ja” jest jej pełnymi łaski stopami. Tylko kontakt z nimi [wewnętrznymi, świętymi stopami] może dać ci prawdziwe odkupienie. Połączenie oka odzwierciedlonej świadomości [chidabhasa], która jest twoim poczuciem indywidualności [jiva bodha] z tymi świętymi stopami, które są prawdziwą świadomością, jest unią stóp i głowy, która jest prawdziwym znaczeniem słowa ”asi” [„są”, tak jak w mahavakya ”Ty jesteś Tym”]. Gdy te wewnętrzne, święte stopy mogą być utrzymane naturalnie i stale, odtąd, przy umyśle skierowanym do wewnątrz, trzymaj się tej wewnętrznej świadomości, która jest twoją własną prawdziwą naturą. Tylko to jest właściwym sposobem na pozbycie się niewoli ograniczenia i osiągnięcie najwyższej prawdy.”

Doceniam i pochwalam każdego, kto posiada oddanie wobec formy Bhagavana, ale w tym samym czasie kocham czystość advaitycznej odpowiedzi Bhagavana.

RS: Czy możemy się trochę cofnąć? Czy możesz mi trochę powiedzieć o swoim własnym pochodzeniu, trochę detali o twojej rodzinie i jak to się stało, że zainteresowałeś się Ramaną Maharshi?

DG: Ja urodziłem się w 1953 roku w Stoke-on-Trent, angielskim mieście posiadającym około 300.000 mieszkańców, znajdującym się na środku drogi pomiędzy Birmingham i Manchester. Mój ojciec był dyrektorem szkoły, a moja matka była fizykoterapeutką, która specjalizowała się w pomaganiu fizycznie upośledzonym dzieciom. Oboje moi rodzice już nie żyją. Mam jedną siostrę, która jest o jeden rok starsza ode mnie. Ona jest byłą profesjonalą alpinistką, która teraz uczy o górach i zdolnościach przeżycia w dzikiej naturze i czasami prowadzi grupy do egzotycznych i niedostępnych miejsc. Moja młodsza siostra, ma teraz 43 lata, uczy w szkole w Anglii, choć ostatnimi czasy większość czasu spędza na monitorowaniu kompetencji innych nauczycieli, co jak przypuszczam nie czyni ją bardzo popularną.
Ja uczyłem się w szkołach lokalnych i w 1972 roku wygrałem miejsce na Uniwersytecie Oxford, gdzie wykonywałem bardzo mało akademickiej pracy, ale gdzie miałem mnóstwo zabawy. Gdzieś tak na drugim roku zacząłem się coraz bardziej interesować wschodnimi tradycjami duchowymi. Wydawałem się mieć niezaspokojony głód wiedzy o nich, którego rezultatem były masywne rachunki z księgarni (których nie mogłem tak naprawdę opłacić), ale niezbyt dużo satysfakcji. Wtedy, pewnego dnia, wziąłem do domu kopię Artura Osborna: ”Nauki Ramany Maharshi w jego Własnych Słowach”. Czytanie słów Ramany po raz pierwszy całkowicie mnie wyciszyło. Mój umysł przestał zadawać pytania i on porzucił swoje szukanie za duchową informacją. W jakiś sposób on wiedział, że odnalazł to, czego szukał.
Ja muszę to odpowiednio wyjaśnić. To nie było to, że odnalazłem nowy układ przekonań, w które wierzyłem. To było bardziej doświadczenie, w którym zostałem wciągnięty do stanu ciszy. W tej cichej przestrzeni wiedziałem bezpośrednio i intuicyjnie na co wskazywały słowa Ramany. Ponieważ sam ten stan był odpowiedzią na wszystkie moje pytania i na wszystkie pytania, z którymi mogę się pojawić, zainteresowanie szukaniem rozwiązania gdzieś indziej odeszło. Przypuszczam, że musiałem czytać tę książkę po południu, ale zanim ją odłożyłem, ona całkowicie przetransformowała sposób, w jaki widziałem siebie i świat.
Doświadczenie, które miałem pozwoliło mi zrozumieć jak niewartościowe były akademickie techniki zdobywania i oceniania wiedzy. Mogłem zobaczyć, że cały akademizm opierał się na rodzaju redukcjonizmu: rozdzielając coś wielkiego na jego małe części składowe i potem wyciąganiu konkluzji, jak to ”coś dużego” działa. To jest sensowne podejście do zrozumienia czegoś mechanicznego jak silnik samochodu, ale zrozumiałem - i wiedziałem poprzez bezpośrednie doświadczenie – że to był bezowocny sposób na zdobycie zrozumienia o sobie i świecie, w którym wydajemy się istnieć. Gdy przeglądnąłem moje akademickie książki po tych doświadczeniach, istniał taki masywny opór zarówno wobec ich zawartości, jak i założeń, na których się opierały, wiedziałem, że już nawet nie mogę ich czytać, a tym bardziej studiować, aby zdać egzaminy. To nie była intelektualna ocena co do ich nieważności, to był bardziej intuicyjny wstręt, który fizycznie powstrzymał mnie od czytania więcej niż kilku linijek. Zostawiłem Oxford na moim ostatnim roku, pojechałem do Irlandii z moimi książkami Ramany i spędziłem około sześć miesięcy czytając nauki Ramany i praktykując jego technikę samo-wglądu. Właśnie dostałem w spadku pewną małą sumę od mojej babci więc nie musiałem pracować tego roku. Wynająłem mały domek w wiejskiej okolicy, uprawiałem swoje własne jedzenie i spędziłem większość czasu na medytacji. To był rok 1975. Pod koniec tego roku właścicielka domu zajęła go na nowo i pojechałem do Izraela. Chciałem pojechać gdzieś, gdzie było słonecznie i ciepło na zimę i potem wrócić do Irlandii na przyszłą wiosnę. Pracowałem w kibucu nad Morzem Martwym i podczas gdy tam byłem, zdecydowałem, że mogę się wybrać na szybką podróż do Indii do Ramanasramam, zanim pojadę do Irlandii. Podliczyłem koszty i stwierdziłem, że to nie jest możliwe, jeśli skądś nie pojawi się dodatkowe 200 funtów. Zdecydowałem, że jeśli Bhagavan chce, abym pojechał do Indii, to on mi wyśle pieniądze. W ciągu tygodnia dostałem list od prawnika mojej babci mówiący o tym, że znalazł pewne akcje, które ona posiadała i że moja część ich wynosi 200 funtów. Pojechałem do Indii, oczekując pobytu sześciotygodniowego i od tego czasu tutaj mniej więcej jestem.

RS: Ja zawsze zastanawiałem się nad twoim nazwiskiem. Czy Godman (człowiek Bóg – ang.) to twoje nazwisko od urodzin, czy je zmieniałeś?

DG: To jest moje nazwisko rodzinne. Nigdy nie miałem pragnienia, aby przybrać inne i nikt nie próbował dać mi takowe.

RS: Ty powiedziałeś, że spędziłeś sześć miesięcy praktykując samo-wgląd opierając się na twoich przeczytanych książkach Ramany. Czy byłeś w stanie posiąść dobre zrozumienie tej metody z twojego czytania? Pytam, ponieważ to wydaje się być trudne dla większości ludzi. Czy musiałeś zmodyfikować potem twoje zrozumienie, gdy pojechałeś do Ramanasramam?

DG: Miałem trudności z praktykowaniem samo-wglądu tylko z czytanych książek, ponieważ po prostu nie miałem dostępu do dużej ilości materiału. W tym czasie udało mi się tylko znaleźć trzy książki Artura Osborna o Ramanie. Pomimo iż one wyjaśniały aspekty nauk dość dobrze, nie myślę, że Osborne miał dobre zrozumienie samo-wglądu. On wydawał się myśleć, że koncentracja na centrum serca po prawej stronie klatki piersiowej podczas gdy robiłeś samo-wgląd była integralną częścią tego procesu. Gdy później czytałem odpowiedzi Ramany w książkach takich jak Rozmowy z Ramaną Maharshi i Dzień za Dniem z Bhagavanem, zdałem sobie sprawę, że on specyficznie radził nie robienie tej konkretnej praktyki. Generalnie jednak, dostałem dobrą podstawę z tych książek. Miałem pasję, aby podążać za praktyką i głęboką wiarę w Bhagavana. Myślę, że to przyczyniło się do łaski Bhagavana i trzymało mnie na właściwej ścieżce. Jeśli podejście jest właściwe i praktyka jest wystarczająco intensywna, nie ma naprawdę znaczenia co robisz, kiedy medytujesz. Czystość intencji i celu przenosi cię do właściwego miejsca.

RS: Jeśli ktoś chce się nauczyć samo-wglądu, co powinnien przeczytać?

DG: Nie wiem jaką książkę bym rekomendował nowym ludziom, którzy chcą zacząć samo-wgląd. Bądź Tym Kim Jesteś jest niewątpliwie dobrym startem, bo ona została stworzona dla ludzi zachodu, którzy wcześniej nie mieli styczności z Bhagavanem i jego nauczaniem. Jest również książka Sadhu Om: Ścieżka Sri Ramany Część Pierwsza. Ona jest trochę dogmatyczna w niektórych miejscach, ale opisuje dobrze podstawowe punkty. Samo-wgląd jest trochę jak pływanie lub jeżdżenie na rowerze. Ty nie uczysz się tego z książek. Ty uczysz się tego poprzez robienie tego wciąż na nowo, aż zrobisz to właściwie.

RS: Czy możesz krótko opisać jakie było twoje życie w Tiruvannamalai? Jaką pracę wykonywałeś w Sri Ramanasramam?



Świątynia w Tiruvannamalai

DG: Spędziłem moje pierwsze osiemnaście miesięcy tylko medytując, praktykując samo-wgląd i czasami chodząc dokoła Arunachala. W 1978 roku zacząłem robić prace wolontariatu dla Sri Ramanasramam. Opiekowałem się ich biblioteką od 1978 do 1985 roku, przez krótki okres czasu edytowałem ich magazyn i od 1985 robiłem badania związane z moimi różnymi książkami. W późnych latach osiemdziesiątych i wczesnych latach dziewięćdziesiątych poświęciłem też znaczną ilość czasu, aby opiekować się Lakshmana Swamim i ogrodem Saradamma. Oni wykupili ziemię w Tiruwannamalai w 1988 roku i ja skończyłem pomagając im w jej zagospodarowaniu. W 1993 roku pojechałem do Lucknow i spędziłem cztery lata z Papaji, gdzie napisałem ”Nic Nigdy się nie Wydarzyło”. Od czasu mojego powrotu do Tiruvannamalai w 1997 roku pisałem i pracowałem nad nowymi książkami o Ramanie.


RS: Jak się utrzymywałeś w Indiach przez te wszystkie lata?

DG: Nie robiłem tego. Łaska mnie utrzymywała. Odkryłem, że jeśli dajesz cały swój czas Bogu i jego pracy, wtedy on się o ciebie troszczy. Przyjechałem tutaj mając 500 $ w 1976 roku. Nie zarabiałem pieniędzy przez dwadzieścia lat, ale zawsze miałem wystarczająco, aby żyć. Do czasu, kiedy opuściłem Lucknow dałem wszystkie moje zarobki z książek różnym organizacjom, które wspierały mnie podczas ich pisania.
Gdy po raz pierwszy przyjechałem do Arunachala, zakochałem się w tym miejscu i chciałem tutaj spędzić tyle czasu, ile to możliwe. Wiedziałem, że nie mam dużo pieniędzy. Miałem w głowie tykający miernik: mam tyle pieniędzy, wydaję tyle na dzień i to oznacza, że zostało mi tutaj tyle dni więcej. Te numery, te przeliczenia, były tutaj cały czas. Wtedy, pewnego dnia, kiedy robiłem pradakshina Arunachali, to wszystko odeszło. To nie była umysłowa decyzja. Przestałem iść, odwróciłem się i spojrzałem na wzgórze. Wiedziałem w tej chwili, że jakakolwiek siła przyniosła mnie tutaj, ona utrzyma mnie w tym miejscu, dopóki jej cel nie zostanie zakończony i jeśli będzie czas, abym odszedł to nie będzie miało znaczenia czy będę milionerem czy nie, ja będę musiał odejść. Od tej pory przestałem się martwić pieniędzmi. W okresie, w którym martwiłem się o pieniądze, wszystko co robiłem, to wydawanie. Gdy przestałem się martwić, całkowicie nieznane osoby podchodziły do mnie i dawały mi pieniądze. Kiedykolwiek tylko potrzebowałem pieniędzy, one pojawiały się jakby znikąd.

RS: Czy możesz mi dać przykład jak to funkcjonowało?

DG: Kiedy byłem wolontariuszem przy pomocy na ziemi Laksmany Swamiego w późnych latach 80-ych, miałem około 20$. Ktoś w Kanadzie, z kim rozmawiałem przez dziesięć minut dwa lata wcześniej nagle wstał z łóżka i nagle poczuł, że powinien mi dać jakieś pieniądze. Wysłał mi 1000$, które było wystarczające, aby ten ogród mógł trwać. Żyłem w ten sposób przez lata. Gdy pracujesz dla Guru, Bóg płaci rachunki. Przynajmniej takie jest moje doświadczenie.
To był Papaji, który mnie zachęcał, abym zaczął pracować dla siebie. On sam był gospodarzem domu i spędził dekady utrzymując jego rodzinę. Generalnie nie pozwalał swoim uczniom odrzucać ich światowego życia, dopóki nie byli w wieku emerytalnym, który w Indiach wynosi około 55 lat. Gdy zacząłem pracować nad ”Nic Nigdy się nie Wydarzyło”, zakładałem, że wszystkie zarobki pójdą dla niego lub dla jakiejś organizacji, która promowała jego nauczanie. Jednakże w pewnym czasie robienia tego projektu, on dał mi znać, iż chce, abym zaakceptował tantiemy ze sprzedaży tej książki.
Obecnie nie jestem wspomagany przez żadną instytucję, więc publikuję swoje własne książki i żyję z pieniędzy, które przynoszą - muszę powiedzieć, że one są minimalne. Mogę żyć dość wygodnie w kraju trzeciego świata takim jak Indie, ale jeśli próbowałbym żyć w Ameryce z tego, co zarabiam książkami, byłbym kilka tysięcy dolarów rocznie poniżej linii ubóstwa.

RS: Jaki efekt czułeś w obecności Arunachali?



Święta góra Arunachala

DG: Arunachala przyniosła mnie tutaj w ten sam sposób jak ona przyniosła tu Ramanę. I ona utrzymała mnie tutaj przez większość ostatnich 25 lat. Czasami opuszczałem ją, aby być z nauczycielami w innych miejscach: z Nisargadattą Maharajem w Bombaju, z Lakshmaną Swamim w Andhra Pradesh, z Papaji w Lucknow, ale Arunachala zawsze mnie tu sprowadzała na nowo. To jest moje duchowe centrum grawitacji. Mogę uczynić pewien wysiłek, aby być gdzieś indziej, jeśli mi to pomoże duchowo, ale kiedy przestaję robić ten wysiłek, naturalne przyciąganie Arunachali przynosi mnie znowu tutaj. To jest jedyne miejsce na świecie, gdzie naprawdę czuję się jak w domu.
Arunachala przyciągała ludzi przez ponad 1500 lat. Ramana lubił cytować świętego, który żył około 500 lat temu, pisząc w jednym z jego wersów: ”Arunachala, ty przyciągasz do siebie tych, którzy są bogaci w jnana tapas”. Jnana tapas może być przetłumaczone jako skrajne wysiłki robione przez tych, którzy szukają wyzwolenia. Istnieje teraz wielu nauczycieli, którzy jeżdżą po świecie i zachwalają ich doświadczenia i ich nauki. Wielu z nich jest w linii Ramany Maharshi poprzez Papaji. A skąd pochodziła siła i autorytet Ramany Maharshi? Od Arunachali, jego własnego Guru i Boga. On wyraźnie zaznaczał, że to była siła Arunachali, która spowodowała jego własną samo-realizację. Napisał wiersz wielbiący jej wspaniałość i w 54 roku życia nie oddalił się bardziej niż półtorej mili od jej podstawy. Więc to jest siła Arunachali, która jest prawdziwym źródłem siły teraz, pojawiającym się jako ”nauczyciele advaita” na całym świecie. Dla mnie to jest wspaniałe miejsce mocy na świecie. Arunachala spowodowała wyzwolenie kilku zaawansowanych poszukiwaczy w okresie ostatnich kilku stuleci i jej świetlista siła pozostaje nawet dziś obecna jako latarnia dla tych, którzy chcą odkryć kim, oni naprawdę są.

RS: Czy tam mieszkali ludzie, których uznajesz za swoich Guru lub którzy mieli wyjątkowo mocny wpływ na twoją duchowość?



Papaji

DG: Myślę, że czterema głównymi figurami duchowymi będą Lakshmana Swami, Saradamma, Nisargadatta Maharaj i Papaji. Muszę dołączyć Ramanę Maharshi do tej listy, pomimo iż nigdy go nie spotkałem w czasie jego życia. Czuję go tak samo mocno jak czułem jakiegokolwiek innego nauczyciela. Jaźń, która przyjęła formę Ramany Maharshi jest moim Guru. On zaświecił lampę oświecenia w sercu kilku jego uczniów i gdy siedzę w obecności tych istot, otrzymuję blask, światło Ramany Maharshi poprzez nich. Więc nie powiem, że mój Guru ma jakąś szczególną formę. Powiem, że światło Arunachali zamanifestowało się w Ramanie i poprzez niego ono zostało przekazane Lakshmanie Swami, Papaji i Saradammie. Kiedy wygrzewam się w ich świetle, wygrzewam się w żywym, transmitowanym świetle Arunachala Ramana.
Nisargadatta nie należy do tej linii, ale on był ogromnie pomocną obecnością w moim życiu w późnych latach 70-ych i początkach lat 80-ych. Ja zwykłem iść tam i widzieć się z nim tak często, jak to było możliwe. On powtarzał mi: ”ty jesteś świadomością” i w kilku rzadkich, cudownych okazjach rozumiałem, o czym on mówił. On nie tylko dawał mi informacje, zamiast tego opisywał mój własny stan, moje własne doświadczenie w tej chwili. To była jego technika. On bez końca mówił o Jaźni, aż wreszcie nagle bezpośrednio rozpoznawałeś: ”Tak, tym właśnie jestem teraz”.

RS: Czy korzystałeś z jakiś praktyk w dodatku do tych związanych z Sri Ramaną?

DG: Nie. Od chwili gdy spotkałem po raz pierwszy Bhagavana i jego nauki w latach 70-ych, nigdy nie czułem przyciągania do innych nauk lub praktyk.

RS: Ja często się zastanawiam czy ludzie zachodu nie rozumieją Ramany Maharshi. Jakie są najczęstsze pomyłki związane z jego nauczaniem?

DG: Nie wiem jakie jest zrozumienie Ramany Maharshi i jego nauk na zachodzie. On jest figurą-ikoną dla większości ludzi, którzy idą pewną duchową ścieżką. Myślę, że on dla wielu ludzi uosabiał to, co jest najlepsze w tradycji Hinduskiego Guru, ale po powiedzeniu tego myślę, że bardzo niewielu ludzi wie wiele o nim i jeszcze mniej ma dobry ogląd jego nauk. W obecnych czasach niezbyt wielu ludzi czyta o nim książki, wiem to z prób sprzedania swoich własnych i jeszcze mniejsza liczba oświadczyłaby, że są jego uczniami. Odkrywam, że jest małe zainteresowanie jego naukami nawet pośród ludzi, którzy przyjeżdżają odwiedzić Ramanasramam. Obecnie wielu ludzi, którzy przyjeżdżają, są duchowymi turystami, pielgrzymami, którzy podróżują po całych Indiach, sprawdzając różne aszramy i nauczycieli. Około dwadzieścia lat temu ja spotkałem obcokrajowca tutaj, który przyjechał do aszramu, aby otrzymać radę jak robić właściwie samo-wgląd. Przez kilka dni on nie mógł znaleźć nikogo, kto to praktykował, nawet w Ramanasramam. Ludzie, których zapytał w biurze aszramu powiedzieli mu, aby kupił kilka publikacji aszramu i z nich odkrył jak to robić. Ewentualnie, on miał to, co wydawało mu się być bystrym pomysłem. On stał za drzwiami do hallu medytacyjnego Ramanasramam, miejsca, gdzie Sri Ramana żył przez ponad dwadzieścia lat i pytał każdego, kto wychodził, jak robić samo-wgląd. Okazało się, że nikt z ludzi wewnątrz nie robił samo-wglądu. Oni wychodzili jeden po drugim i mówili: ”ja robiłem japa” lub ”ja robiłem vipassana” lub ”ja robiłem tybetańskie wizualizacje”.
Jak może być niewłaściwe zrozumienie pośród ludzi, którzy nie sprawili sobie trudu, aby się w ogóle zapoznać się z naukami lub wykorzystać je w praktyce?

RS: Ja myślę, że pewni ludzie, którzy teraz uczą na zachodzie, powodują złe zrozumienie jego nauk. Niektórzy z nich wydają się mylić przebłyski niedualności i uczucia relatywnej bezinteresowości z samo-realizacją. Ponieważ wielu z tych nauczycieli mówi o swojej linii jako Sri Ramany, ich uczniowie projektują koncepcje tych nauczycieli jako koncepcje Sri Ramany. Co ty myślisz o tym?

DG: Jakie są nauki Sri Ramany? Jeśli zapytasz ludzi, którzy zapoznali się z jego życiem i pracą, możesz dostać kilka odpowiedzi takich jak ”advaita” lub ”samo-wgląd”. Nie uważam, że nauki Sri Ramany były systemem przekonań lub filozofią, taką jak advaita, lub praktyką, taką jak samo-wgląd.
Sri Ramana sam mówił, że jego podstawową nauką była cisza, poprzez co miał na myśli bezsłowną radiację siły i łaski, którą on ciągle emitował. Słowa, które mówił były dla tych, którzy nie rozumieli tych prawdziwych nauk. Więc wszystko, co on powiedział było rodzajem drugorzędnego nauczania dla ludzi, którzy nie byli w stanie rozpuścić ich poczucia ”ja” w jego bardzo silnej obecności. Możesz rozumieć jego słowa lub przynajmniej myśleć, że tak jest, ale jeśli myślisz, że te słowa składają się na jego naukę, wtedy ty naprawdę go nie rozumiesz.

RS: Są pewne aspekty jego mówionych nauk, które wydają się być unikalne. Na przykład jego odnośnik do centrum serca po prawej stronie klatki piersiowej. On mówił, że to było źródło ”ja” i miejsce w ciele, gdzie poczucie ”ja” musiało powrócić, aby dokonała się realizacja. Ludzie, którzy mówią o jego naukach na zachodzie rzadko wydają się wspominać o tym punkcie.

DG: Ramana również nie wspominał o tym dużo. W kilku sytuacjach, gdy go o to pytano, powiedział, że jest ważniejsze posiadanie doświadczenia Jaźni niż lokowanie go w jakiejś części ciała. To prawda, że żaden nauczyciel, który przyszedł przed nim nie wspominał o tym, ale nie powiedziałbym, że to jest główny aspekt jego nauczania. Ani nie powiem, że jest konieczne posiadanie tej wiedzy, aby mieć doświadczenie Jaźni.

RS: Jak wybrałeś osoby twoich trzech biograficznych książek?

DG: W dwóch z trzech przypadków te osoby mnie wybrały. Gdy pojechałem do aszramu Lakshmana Swamiego we wczesnych latach osiemdziesiątych, on poprosił mnie, abym napisał krótką biografię Saradammy, projekt, który ostatecznie zamienił się na pełną książkę o nich obojgu. Kilka lat później, gdy napisałem 50 stronicowy opis doświadczeń Papaji z Ramaną z intencją wykorzystania tego w książce o uczniach Ramany, Papaji to tak bardzo polubił, że zaprosił mnie do Lucknow, abym zrobił jego pełną biografię. Co do trzeciej biografii to pojechałem do Annamalai Swamiego w późnych latach 80-ych z nadzieją zrobienia z nim wywiadu, aby mieć wystarczająco materiału do tej samej książki, w której miał być ten opis o Papaji. Jego historia okazała się tak pochłaniająca, tak pełna detali, tak czymś zupełnie oryginalnym w całej literaturze Ramany, że wkrótce rozszerzyłem ją do projektu pełnej książki.

RS: Wszyscy ci ludzie wydają się być Samo-zrealizowani. Czy wybierałeś ich z tego powodu? Skąd wiedziałeś, że oni są Samo-zrealizowani?

DG: Prosta odpowiedź jest taka, że nikt, kto nie jest jnani, nie może naprawdę powiedzieć, kto jest w tym stanie i ja nie będę utrzymywał, że sam jestem w tym stanie. Ramana mówił ludziom, że pokój, który ktoś czuje w obecności takich istot jest dobrą wskazówką, że ktoś jest w obecności oświeconej istoty, ale to jest znak, a nie dowód.
Kiedy po raz pierwszy pojechałem do Lakshmana Swamiego w późnych latach siedemdziesiątych, nie pojechałem tam z jakąkolwiek intencją oceniania go. Ale gdy tylko spojrzałem w jego oczy, coś wewnątrz mnie powiedziało: ”Ten człowiek jest jnani”. Od tej chwili nic nie spowodowało, abym wątpił w to pierwsze wrażenie. Nie wiem jak doszedłem do tej konkluzji, bo nigdy wcześniej nie miałem takiej myśli z nikim innym. Coś wewnątrz mnie po prostu wiedziało. Aż do tego czasu, gdy go spotkałem, intensywnie medytowałem przez większość dnia w okresie osiemnastu miesięcy. Mój umysł był dość cichy przez większość czasu i naprawdę czułem, że robię dobry postęp na drodze do samo-realizacji. Jednakże, po kilku sekundach od spojrzenia Lakshmana Swamiego, byłem w stanie ciszy i spokoju, który był o wiele powyżej czegokolwiek, co doświadczyłem dzięki moim wysiłkom. Ten jeden darshan efektywnie pokazał mi potrzebę ludzkiego Guru i on mi również zademonstrował, że byli ciągle żywi ludzie w linii Ramany, którzy wydawali się mieć taką samą siłę i obecność, o której czytałem w tak wielu książkach Ramanasramam. Od tego dnia znaczna część mojego życia i energii została poświęcona na służenie takim istotom i pisanie o ich życiu i naukach.

RS: Czym jest samo-realizacja? Terminy ”przebłysk” i ”doświadczenie przebudzenia” pojawiają się w Nic Nigdy się nie Wydarzyło. Czy ty wynalazłeś te terminy? Jaki jest związek pomiędzy przebłyskiem lub doświadczeniem przebudzenia a samo-realizacją?

DG: Powiedziałbym, że samo-realizacja jest tym, co pozostaje, gdy umysł bezpowrotnie umiera w Sercu. Serce nie jest szczególnym miejscem w ciele. To jest Jaźń bez formy, źródło i miejsce pochodzenia całej manifestacji. Samo-realizacja jest stała i nieodwracalna. Ja również podejrzewam, że ona jest dość rzadka. Wielu ludzi miało przebłyski lub chwilowe doświadczenia stanu bycia, w którym umysł, indywidualne ”ja” chwilowo przestaje funkcjonować, ale nie myślę, że jest wielu ludzi na świecie, u których ”ja” umarło.
Papaji zwykł mówić: ”To co przychodzi i odchodzi nie jest prawdziwe. Jeśli miałeś doświadczenie, które nadeszło i odeszło, wtedy to nie było doświadczenie Jaźni, ponieważ Jaźń nigdy nie przychodzi i nie odchodzi”.
Myślę, że to jest ciekawy komentarz. Jeśli to prawda, to oznacza, że większość doświadczeń przebudzenia to tylko nowe stany umysłu. To tylko wtedy, kiedy umysł umiera całkowicie, aby nigdy nie powstać na nowo, kiedy Jaźń naprawdę świeci jako naturalny stan kogoś. Terminy ”przebłyski” i ”doświadczenia przebudzenia”, do których się odnosisz, są chwilowe. One nadchodzą i odchodzą, ponieważ samo ”ja” nie zostało całkowicie wykorzenione. Silny Guru może być zdolny do dania przebłysku prawie każdemu, ale nie jest w jego sile spowodowanie, aby to pozostało. Jeśli osoba ma umysł, który jest pełen pragnień, te pragnienia ewentualnie powstaną na nowo i zakryją ten przebłysk.


RS: Czy ludzie zachodu nie mają tendencji do przeceniania znaczenia tych wstępnych doświadczeń?

DG: Kiedy te chwilowe stany nie-umysłu są doświadczane, ich znaczenie może być wielce przecenione przez ludzi, którzy myślą, że osiągnęli trwałe oświecenie. Ale w większości przypadków uczucie swojej ważności odpada razem z doświadczeniem.

RS: Myślę, że ty cytujesz Papaji mówiącego, że on spotkał tylko dwóch samo-zrealizowanych ludzi w swoim całym życiu, Sri Ramanę i hiszpańskiego księdza. Ale on również spotkał Nisargadattę Maharaja. Czy to znaczy, że on myślał, iż Maharaj nie był samo-zrealizowany? Czy możesz rzucić pewne światło na tę kwestię?



Nisargadatta Maharaj

DG: Kiedy po raz pierwszy rozmawiałem z Papaji w 1992 roku, zapytałem go ilu jnanis spotkał w swoim życiu. On podrapał się w głowę i wyskoczył z trzema imionami: Ramana Maharshi, jeden Sufita, którego spotkał w Madras i Tiruvannamalai i podróżujący mahatma, który mieszkał w lasach pomiędzy Tiruvannamalai i Bangalore. Gdy poznałem go trochę lepiej, czasami dodawał imiona do tej listy i Nisargadatta Maharaj był jednym z nich. On pojechał wiele razy go zobaczyć w latach 70-ych i był pod dużym wrażeniem. J.Krishnamurti również był na tej liście, choć Papaji nie myślał o nim zbyt dużo jako o nauczycielu. Hiszpański ksiądz nigdy się nie pojawił na tej liście. Papaji mówił, że on był najlepszym chrześcijaninem, jakiego kiedykolwiek spotkał, ale nigdy nie powiedział, że on był oświecony.
Ta lista mogła się rozszerzyć lub zwęzić w zależności od jego samopoczucia lub pamięci, ale ona nigdy nie przekraczała siedem. To wszystko byli ludzie, których on spotkał w czasie swoich podróży. Co uznałem za ciekawe to fakt, że on nigdy nie dodał nikogo ze swoich uczniów do tej listy mistrzów, pominięcie, które może prowadzić do wyciągnięcia przez kogoś wniosku, że nikt z jego uczniów aktualnie nie osiągnął końcowego sahaja lub naturalnego stanu jnani. To jest zarówno ciekawe, jak i paradoksalne, ponieważ wielu jego uczniom on bardzo kategorycznie powiedział: ”Ty jesteś oświecony. Ty jesteś wolny”. Kiedy pisałem jego biografię, przeglądałem kilka tysięcy listów pisanych przez Papaji do jego uczniów na całym świecie. Powiedziałbym, że conajmniej pięćdziesiąt z nich miało formę podpisaną ręką Papaji, gratulującą im ich oświecenia.
W większości przypadków te doświadczenia były chwilowe. Często się dziwiłem, dlaczego Papaji był takim entuzjastą tych chwilowych doświadczeń i wielu innych ludzi czuło tak samo. Mnóstwo ludzi go o to pytało, ale nie znam nikogo, kto dostał bezpośrednią odpowiedź, włączając w to mnie. Gdy zapytałem go o ten fenomen, on powiedział, że żyje w ciszy i kiedy ona mówi, to zawsze jest najwłaściwsza rzecz do zrobienia, nawet jeśli rzeczywiście to może nie być dokładne. On dodał: ”Ja spędziłem całe moje życie w tej ciszy. Nauczyłem się słuchać tego, co ona mówi”.
W tym stwierdzeniu zawiera się rozpoznanie, że Papaji czasami mówi ludziom, że oni są oświeceni, podczas gdy on może wyraźnie zobaczyć, że oni nie są. On ufał źródle tych stwierdzeń, ale on nigdy nie dał dobrego wyjaśnienia, dlaczego cisza chciała, aby on mówił te rzeczy.

RS: Tutaj jest pytanie od czytelnika, które przekazuję tobie:
„Papaji mówi, że jedyna rzecz, która musi się stać, to zaprzestanie całego wysiłku. Kiedy to się dzieje, istnieje cisza i poczucie braku ego. Ale w tym stanie czy jest możliwe zapytanie: Kim ja jestem? i znalezienie obserwatora, którego źródło jest wciąż do poznania. Innymi słowy, w tym stanie wydaje się, że samo-wgląd jest ciągle potrzebny. Czy to oznacza, że Papaji uczy czegoś innego od Ramany Maharshi? Jaki jest związek pomiędzy tym bezwysiłkowym stanem, a przebywaniem w sercu?”

DG: Kiedy Papaji mówił na satsangu: ”Nie rób wysiłku”, starał się wprowadzić osobę przed nim w stan nie-umysłu, w którym wysiłek nie jest konieczny lub możliwy, gdyż ”ja” na chwilę odeszło. On nie starał się ustawić osoby w połowie sceny, gdzie dalszy wysiłek jest potrzebny.
Tutaj jest paradoks dla ciebie. Ramana Maharshi zrealizował Jaźń bez żadnego wysiłku, bez zainteresowania tym i bez żadnej praktyki i potem spędził resztę swojego życia mówiąc ludziom, że muszą ciągle robić wysiłek aż do momentu oświecenia. Papaji spędził ćwierć wieku robiąc japa i medytację przed jego klimatycznym spotkaniem z Ramaną, ale gdy zaczął nauczać, zawsze kładł nacisk na to, że wysiłek nie był konieczny, aby zrealizować Jaźń.
Podejście Papaji do samo-wglądu było takie: ”Zrób to raz, ale zrób to właściwie”. Podejściem Ramany było: ”Rób to intensywnie i trwale, aż realizacja opadnie. Pomimo iż nigdy nie słyszałeś, aby Papaji przyznawał, że są różnice pomiędzy jego nauczaniem, a tym jego Guru, oni najwyraźniej nie zgadzali się co do kwestii wysiłku.
Jeśli chodzi o różnicę pomiędzy stanem bezwysiłkowym a stanem przebywania w Sercu odwołam się do Lakshmany Swamiego. On zgadza się z Ramaną, że spory, ciągły wysiłek jest potrzebny, aż do momentu realizacji. On również mówi, że poprzez wysiłek umysł może osiągnąć bezwysiłkowy, wolny od myśli stan, ale nie dalej. Jeśli ten stan został osiągnięty i jeśli ktoś ma szczęście bycia ze zrealizowanym Guru, wtedy siła Jaźni wciągnie umysł do Serca i zniszczy go tam. Przy bezwysiłkowym stanie umysł ciągle tam jest, ale kiedy ktoś przebywa w Sercu, już go nie ma.
Papaji przyznał, że medytacja i wysiłek miały ograniczoną użyteczność. On czasami mówił, że intensywna medytacja zarobi na punyas lub duchową wartość konieczną, aby mieć możliwość siedzenia ze zrealizowaną istotą. Gdy już raz to nastąpi, wysiłek nie jest już potrzebny. Faktycznie, ma on wtedy odwrotny skutek. Kiedy ktoś spotyka Guru, siła Jaźni, która jest obecna na satsangu oświeconej istoty przejmuje prowadzenie i daje rezultaty i doświadczenia, na które umysł jest gotowy.
To wszystko prawdopodobnie wydaje się być sprzeczne i powodujące zamieszanie. Nauczyciele, o których pisałem nie zgadzają się głęboko co do kwestii wysiłku i jego roli w samo-realizacji, ale oni wszyscy się zgadzają, że bycie w obecności zrealizowanej istoty jest największą pomocą przy oświeceniu. Ja mogę powiedzieć, ze swojego własnego doświadczenia, że kiedy ktoś jest w obecności tych istot, umysł odpada sam z siebie.

RS: W książce: Relaksując się Do Czystego Widzenia Arjuna Nick Ardagh mówi: ”W ostatnich kilku latach był dramatyczny wzrost łatwości, z jaką może nastąpić samo-realizacja. Zaiste, rodzaj ”epidemii” zaczął się na zachodzie, gdzie przebudzone spojrzenie staje się coraz bardziej dostępne”. Wydaje mi się, że Arjuna odnosi się tutaj do przebłysków, a nie samo-realizacji i ja jestem ciekawy czy ona jest bardziej częsta teraz niż była przez tysiąclecia w Indiach. Być może prawdziwa różnica jest taka, że Hindusi nie uznawali tych przebłysków za jakieś szczególne lub warte zaznaczenia.

DG: Ja nie myślę, że istnieje epidemia samo-realizacji na zachodzie lub gdziekolwiek indziej. Myślę, że pełna realizacja jest rzadkim fenomenem, niewątpliwie jest więcej ludzi, którzy myślą, że zrealizowali Jaźń, ale ja myślę, że oni się oszukują.

RS: Według niektórych nauczycieli advaity na zachodzie, którzy twierdzą, że postępują według nauki Sri Ramany, samo-realizacja jest dwu-częściowym procesem. Najpierw jest przebudzenie, chwilowe doświadczenie nie-dualności i braku ego. Drugim krokiem jest stabilizacja tego doświadczenia przebudzenia lub innymi słowy, spowodowanie, aby ono było trwałe. Ale kiedy przeczytałem o Mathru Sri Sarada w twojej książce Nie-Umysł – Ja Jestem Jaźnią wydaje się, że dostałem zupełnie inny obraz. W jej przypadku trwałe przebudzenie mogło być konieczne, ale ono samo w sobie nie było wystarczające. Dla niej samo-realizacja nastąpiła tylko wtedy, kiedy jej umysł opadł do centrum serca i rozpuścił się na stałe. Miałem wrażenie, że ona mogła pozostawać w ”przebudzonym stanie” bez końca nie opadając do Serca. Czy mógłbyś to skomentować?

DG: Kiedy jest tam brak ego, nie ma już nikogo, kto może ustabilizować lub stracić to doświadczenie. Te doświadczenia przychodzą i odchodzą. One odchodzą ponieważ vasanas wracają do potwierdzenia siebie. Gdy one powstają i przejmują prowadzenie, ty na nowo wracasz do praktyki. To jest klasyczna rada z Gita i również Ramana tego nauczał. Pozostań świadomy, pozostań uważny i kiedykolwiek złapiesz umysł na uciekaniu, weź go na powrót do jego źródła.
Jeśli chodzi o Mathru Sri Sarada, myślę, że ty odnosisz się do doświadczenia, które ona miała tuż przed tym, jak zrealizowała Jaźń. Ona czuła, że jej umysł umarł, bo ona chwilowo przebywała w Sercu, ale jej Guru, Lakshmana Swami mógł zobaczyć, że jej ”ja” nie było martwe, co oznaczało, że to było chwilowe doświadczenie. Ona mówiła o jej doświadczeniach i naprawdę czuła, że jej ”ja” było martwe, ale to nie było rzeczywiste, trwałe przebudzenie.
Kilka minut później, z pomocą jej Guru, ”ja” wróciło do swojego źródła i zmarło na zawsze. Wcześniej przed tym doświadczeniem nie było pełnego stanu przebudzenia. Ostateczna śmierć ”ja” w Sercu była konieczna, aby zakończyć ten proces realizacji.

RS: Czy możesz podać imiona kogoś, kto uczy obecnie i jest samo-zrealizowany?

DG: Mógłbym się ukryć za moim wcześniejszym stwierdzeniem i powiedzieć, że nie mam kwalifikacji, aby powiedzieć, kto jest oświecony, a kto nie jest. To prawda, ale mam absolutną wiarę, że Lakshmana Swami i Saradamma są w tym stanie. Nie chcę robić komentarzy o stanie kogokolwiek innego.

RS: Jakie masz plany co do przyszłych książek i innych prac?

DG: Pracuję nad trzecią częścią Siły Obecności i mam nadzieję, że zostanie ona opublikowana za kilka miesięcy. Po tym mam plan, aby przetłumaczyć i wydać wybór poezji Murungara z tamilskiego na angielski. On zapisał wiele stwierdzeń nauczania Bhagavana w krótkich, tamilskich wersach i większość z nich nigdy nie została przetłumaczona. To będzie duże przedsięwzięcie, które zajmie rok lub dwa. Również mam nadzieję, że powrócę do pracy nad Papaji w bliskiej przyszłości. Szczególnie chcę zredagować dialogi z satsangów w Lucknow z wczesnych lat dziewiędziesiątych. To jest jednak duża praca i prawdopodobnie zajmie lata. Ostatnio stawiłem się jako wolontariusz, aby zrobić książkę z wszystkimi pismami Sadhu Natanananda o Bhagavanie dla Ramanasramam. Wpasuję to pomiędzy inne moje projekty.
Kiedy siedzę rano nad moim ekranem często nie mam pojęcia nad czym będę pracował dziesięć minut później. Mogę patrzeć na coś, co ostatnio edytowałem, przenieść się do czegoś innego i potem znaleźć kolejny rozdział kolejnej książki, który przyciągnie moją uwagę. Lub zamiast tego mogę wyłączyć maszynę i zamiast tego popracować trochę w ogrodzie. Doszedłem do konkluzji, że Bhagavan przeniósł mnie do Tiruvannamalai, abym pisał o nim i jego uczniach. Nauczyłem się tego w ciężki sposób. Dwadzieścia lat temu wróciłem do Anglii, z nadzieją, aby zarobić wystarczająco pieniędzy i powrócić do Indii już nie pracując tutaj. Nikt nie chciał mnie zatrudnić, abym robił cokolwiek. Nawet oblałem wywiad do pracy przy śmieciach w londyńskim zoo. Ale gdy tylko miałem pomysł, aby napisać książkę o Bhagavanie wszystko znalazło się na swoim miejscu. Pomimo iż nie napisałem niczego w swoim życiu, dostałem kontrakt od dużego wydawcy i zostałem na nowo wysłany do Indii, aby o nim pisać. W ten sposób powstało Bądź Tym Kim Jesteś.
Kilka lat wcześniej, kiedy przestałem edytować magazyn Ramanasramam, pojechałem do Andhra Pradesh, aby być z Lakshmaną Swamim. Moją intencją było tylko medytowanie tam. Miałem dość pisania, ale po kilku tygodniach od mojego przyjazdu on mnie poprosił, abym pisał Nie Umysł – Ja Jestem Jaźnią. Kiedykolwiek tylko robię pracę nad Bhagavanem lub jego uczniami, wszystko idzie dobrze. Kiedykolwiek tylko próbuję robić coś innego, pojawia się tyle problemów, nic nigdy nie zostaje osiągnięte lub zakończone.
Po nauczeniu się tego w moim doświadczeniu oddałem się temu przeznaczeniu. Cieszę się pracą i wielu, wielu ludzi wydaje się cenić te książki. Lata temu zapytałem Papaji czy pisanie tych książek nie będzie przeszkadzać umysłowi.
On odpowiedział: ”Każdy związek z Bhagavanem jest błogosławieństwem”. Przyjąłem to jako instrukcje do dalszej pracy.

RS: Dziękuję ci bardzo za ten wywiad David. Nauczyłem się mnóstwo z niego i ty byłeś niezwykle hojny.

DG: Proszę bardzo.


przetłumaczone za zgodą Davida Godmana z: www.davidgodman.org

wywiad ten ukazał się orginalnie na: www.realization.org

dziękujemy Davidowi za udostępnienie materiałów