Wywiad Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego nt. Europejskiej Rady ds. Tolerancji i Pojednania

Aleksander Kwaśniewski został członkiem Międzynarodowej Rady Powierniczej The International Crisis Group

Atlantic Council Dinner 2008 w Waszyngtonie

Forum FTA w Kijowie

Akademia Młodych Liderów Fundacji Amicus Europae

Prezydent A.Kwaśniewski wraz z Socialist International Commission for a Sustainable World Society zwiedził Antarktydę

Spotkanie Zespołu zadaniowego ws. Białorusi

Spotkanie w Brookings Institution w Waszyngtonie

Debata Prezydent A.Kwaśniewski-Przewodniczący D.Tusk

Debata Prezydent A.Kwaśniewski-Premier J.Kaczyński

Aleksander Kwaśniewski

Aktualności


07.07.2008 12:03:59 - Dodane przez: admin

Rada będzie miała co robić także w Polsce. Jest oczywiste, że rasizm czy antysemityzm są zjawiskami obecnymi w polskim społeczeństwie, wystarczy się przejść na polskie stadiony czy odbyć miejski spacer i poczytać napisy na murach... - mówi Aleksander Kwaśniewski, przewodniczący Europejskiej Rady ds. Tolerancji i Pojednania.


WALDEMAR PIASECKI: Media informuja o powołaniu przez Europejski Kongres Żydów Europejskiej Rady ds. Tolerancji i Pojednania, na której czele Pan stanął. Czym ma sie Rada zajmować?

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI: Tak naprawdę Rada będzie powołana przez szereg instytucji i organizacji pozarządowych z różnych krajów. Głównych celów Rady będzie kilka: promocja w europejskiej i światowej opinii publicznej zasad tolerancji i pokojowego współistnienia; monitorowanie przestrzegania tolerancji w państwach europejskich, w tym wydawanie „białej księgi” na temat tolerancji w Europie; promocja modelowych rozwiązań legislacyjnych, umożliwiających bardziej skuteczną walkę z nietolerancją, rasizmem, antysemityzmem i ksenofobią. Pomysłów zresztą jest wiele, ale konkretne zadania sformułowane zostaną dopiero podczas pierwszego posiedzenia Rady zaplanowanego na początek listopada br.

Kto tworzy Radę i jak wyglądało wyłanianie jej składu?

Rada będzie się składać z uznanych w całej Europie osobistości ze świata polityki, kultury, nauki, sztuki. Na razie zwróciłem się do kilkunastu osób w Europie i cieszę się, że póki co nie dostałem odpowiedzi odmownej. Moje zaproszenie przyjęli mi.n Vaclav Havel, były Prezydent Republiki Czeskiej, Goran Persson, były Premier Szwecji, Jose Maria Aznar, były Premier Hiszpanii. Ostateczny skład Rady zostanie ogłoszony po jej skompletowaniu, co powinno nastąpić niebawem. Cieszę się - nie tylko osobiście, ale przede wszystkim jako Polak - że to właśnie Polakowi międzynarodowe środowiska skupione wokół Europejskiego Kongresu Żydów zaproponowały misję utworzenia i przewodniczenia nowej inicjatywie. Jest to także wyraz uznania dla postępu Polski w promowaniu tolerancji, walki z przejawami rasizmu czy antysemityzmu. Ten gest należy odebrać zatem jako zaprzeczenie twierdzeniom niektórych zagranicznych środowisk, że Polska jest krajem nietolerancyjnym, w którym antysemityzm czy rasizm są zjawiskiem powszechnym. Jestem przekonany, że propozycja ta nie miałaby miejsca, gdyby nie wieloletnie starania Polski o pojednanie z wszystkimi mniejszościami, tworzących kiedyś wieloetniczną Rzeczypospolitą. Dorobek procesów pojednania z Żydami, Niemcami, Ukraińcami czy Litwinami oceniam jako jedno z największych osiągnięć mojej Prezydentury. Cieszę się, że także prezydent Lech Kaczyński podąża tą drogą. Szczególnie wysoko oceniam jego starania o kontynuację pojednania z narodem żydowskim oraz zbliżenie z Izraelem, bo było dość wyraźnym motywem moich dwóch kadencji.

Czy powołanie Rady nie jest to dublowaniem działania innych organizacji majacych - ex definitione - zajmować się zwalczaniem antysemityzmu, ksenofobii, nietolerancji i innych tego typu patologii?

Myślę, że jeśli chodzi o promocję tolerancji, to inicjatyw oraz działań nie jest nigdy za wiele. Należy również pamiętać, że nasza Rada będzie miała charakter wyłącznie pozarządowy, a siła jej oddziaływania będzie określana przez osobistości, wchodzące w jej skład. Być może będą to osoby które nie mają obecnie wielkiej władzy, ale które poprzez swój indywidualny autorytet mają istotny wpływ na europejską opinię publiczną. Potencjał i siła Rady będzie polegać zatem głównie na jej autorytecie oraz reprezentatywności – w sensie narodowym i środowiskowym. Jestem przekonany, że opinia takiego grona ludzi będzie wiele znaczyć w Europie i będzie poważnie potraktowana podczas każdej dyskusji na temat tolerancji.

Czy powinna to być „tylko” opinia?

To jest oczywiście temat do dyskusji. Być może poprzez swoją postawę i oddziaływanie na opinię publiczną stanie się także rodzajem „szczepionki”, immunizowania na potencjalne zagrożenia, jakie niesie nienawiść ludzi do ludzi motywowana odmiennością jednych od drugich. Takiego wzmocnienia odporności organizm Starego Kontynentu wymaga dziś bez wątpienia. Żyjemy w paradoksalnych czasach. Z jednej strony, Europa staje się coraz bardziej wielonarodowa, wielokulturowa i wieloreligijna, ale równocześnie tolerancja urasta w niej do rangi wyzwania dla organizacji dzisiejszej społeczności międzynarodowej. Wciąż tolerancja jest podatna na liczne infekcje. Potrzebuje zdecydowanego wzmocnienia.

Jak będą wygladać konkretne działania Rady? Poza - jak rozumiem - spotkaniami gremium kierowniczego powinna to być także działalność bieżąca. Monitoring, reagowanie na aktualne wydarzenia etc. Czy Rada posiada do tego strukturę? Z kim Rada zamierza współpracować?

Pomysłów na funkcjonowanie Rady jest bardzo wiele, o niektórych wspomniałem na wstępie. Konkretne zobowiązania i zadania zostaną jednak określone dopiero podczas pierwszego posiedzenia Rady. Niewątpliwie Rada będzie potrzebowała organizacyjnego i merytorycznego zaplecza. Naszym zamierzeniem jest utworzenie w tym celu całkowicie odrębnej i niezależnej organizacji pozarządowej, być może z siedzibą w Brukseli lub innej europejskiej stolicy. Chcemy, aby ta organizacja integrowała różne środowiska zabiegające o tolerancję w Europie oraz aby z czasem stała się ośrodkiem grawitacji dla istotnych europejskich przedsięwzięć w tym obszarze.

Czy Rada potencjalnie będzie miała co robić w... Polsce? Nietrudno dostrzec rodzaj dość fundamentalnej różnicy opinii. W oficjalnych wystąpieniach władz Polski słyszy się, że nie ma w niej ani antysemityzmu, ani na niego miejsca. Żydzi natomiast go dostrzegają i na pewno nie w postaci nic nie znaczącego marginesu. Skąd się to bierze?

Zapewniam Pana, że Rada będzie miała co robić także w Polsce. Jest oczywiste, że rasizm czy antysemityzm są zjawiskami obecnymi w polskim społeczeństwie. Wystarczy się przejść na polskie stadiony czy odbyć miejski spacer i poczytać napisy na murach. Także głębsze badania socjologiczne – realizowane m.in. przez Uniwersytet Warszawski - potwierdzają tę diagnozę. Podglebie rasizmu czy antysemityzmu ma wprawdzie trochę inny charakter aniżeli w pozostałych państwach europejskich, co związane jest z naszą trudną historią oraz monoetnicznym charakterem społeczeństwa, ale działania na rzecz eliminacji tych zjawisk są tak samo potrzebne, jak w innych państwach. Oczywiście, nasza Rada będzie miała ograniczony zasięg oddziaływania, ograniczający się prawdopodobnie do elit politycznych i społecznych. Tym niemniej jej zadaniem będzie uświadamianie tym elitom, jak bardzo istotne jest krzewienie kultury tolerancji w polskim społeczeństwie, w polskim życiu publicznym i oficjalnym języku, jak istotna jest rola edukacji młodych generacji w duchu tolerancji i poszanowania inności oraz odrębności. Szczególnie takie państwo jak Polska, będąca przez setek lat miejscem pokojowego współżycia wielu narodów, powinna przykładać do tego typu działań wielką wagę.

W opinii międzynarodowej kluczowe dla normalizowania stosunków polsko-żydowskich bylo przeproszenie prezydenta RP za zbrodnię w Jedwabnem. Polskie media prawicowe formłowaly z okazji niedawnych obchodów 65-lecia powstania w getcie warszawskim oraz 60-lecia państwa Izrael tezę, że dopiero teraz „prawdziwe” pojednanie jest możliwe, bowiem gesty czynione przez postkomunistów były dla społeczności międzynorodowej bez znaczenia i tak też były odbierane przez środowiska żydowskie. Czy Pan sie z tym zgadza?

Niektóre środowiska w Polsce mają nieustającą skłonność do pisania historii od nowa. Pana przykład jest tylko jednym z wielu, które można przytoczyć. Na szczęście umiejętność zaklinania rzeczywistości nie przekłada się na materialny obraz zdarzeń i procesów w Polsce za granicami naszego kraju. Duszne i ciasne przemyślenia nowych wieszczów „prawdziwej Polski” są kuriozalne i niezrozumiałe dla zagranicznego obserwatora, szczególnie że w pamięci środowisk żydowskich pozostaje fraternizacja ze znanymi ze swojej „tolerancji” i „filosemityzmu” Ligą Polskich Rodzin i Radiem Maryja.

Dlaczego się Pan emocjonuje?

O wiele trudniej jest uczynić pierwszy, odważny i największy krok aniżeli po prostu kontynuować dialog i pojednanie. W Jedwabnem reprezentowałem jako prezydent majestat całej Rzeczypospolitej i w takim duchu zostały moje słowa odebrane. To był właściwy i prawdziwy przełom w procesie polsko–żydowskiego pojednania. Powszechnie wiadomo również, że postąpiłem wbrew opinii znacznej części opinii publicznej, ponieważ uznałem to za potrzebne, słuszne i sprawiedliwe wobec pamięci naszych współobywateli, Żydów Jedwabnego. Dzisiaj w środowisku międzynarodowym pamięta się o uroczystości w Jedwabnem oraz o moich słowach, ale zapewniam, że pamięta się również o nieobecności innych ówczesnych przywódców państwa polskiego oraz hierarchów Kościoła katolickiego. Nie jest obca także pamięć o tym, jakie stanowisko wobec Jedwabnego zajmowali dzisiejsi liderzy.

Czy wie Pan, jaki los spotkał burmistrza Jedwabnego Krzysztofa Godlewskiego, który nie uległ presji bojkotu przybycia do miasetczka prezydenta RP i bral udział w uroczystosciach, a cztery dni potem zostal usunięty z funkcji przez Radę Miejską?

Tak, oczywiście, został zmuszony sytuacją oraz ostracyzmem społeczności lokalnej wobec swojej osoby do emigracji za granicę. Dziś mieszka w USA... Mam nadzieję, że odnalazł sobie nowe miejsce w świecie oraz wiedzie spokojne życie. To jest odważny i mądry człowiek i życzę mu wszystkiego najlepszego.

W koncyliacyjnej doniosłości uroczystości w Jedwabnem znakomity udział odegrał, pochodzący z tego miasteczka rabin Jacob Eliezer Baker. Nie tylko zdecydował się uczestniczyć w tym wydarzeniu, ale także wygłosił sąynną mowę do dziś przytaczną w świecie. Był jednak przez wiele środowisk żydowskich krytykowany za swój gest pojednania. Rabin Baker odszedl na zawsze. Czy jego postawa nie powinna byc upamiętniona przez Europejską Radę Tolerancji? Choćby nagrodą Jego Imienia...

Przyjąłem odejście rabina Bakera ze smutkiem, to był wspaniały człowiek, znający osobiście wszystkich pomordowanych później mieszkańców Jedwabnego, w tym wielu członków rodziny, który mimo wszystko otworzył serce do pojednania. Mówił, że powietrze Polski przesycone jest literami Tory, czym wyrażał prawdę o tym, że nasza ojczyzna była nie tylko domem dla milionów Żydów, ale także kolebką ich duchowości. Jacob Baker, który był równolatkiem Jana Karskiego, a sam urodził się tego samogo dnia i miesiąca co Karol Wojtyła, do końca swych dni nosił przy sobie... paszport RP wydany mu w 1938 roku. Zapewne nie z przymusu. Był postacią, która pozostanie wcieleniem i kwintesencją tolerancji, o której należy zachować szczególną pamięć oraz którą trzeba upamiętnić, także poprzez inicjatywę Rady Tolerancji. Postaram się o to.

Jak odbiera Pan zamiar nakręcenia filmu o zbrodni w Jedwabnem? Czy powinna to być oficjalna wersja finansowana przez Komitet Kinematografii, czy tez może produkcja niezależna? Czy w powstawaniu filmu powinni uczestniczyc Żydzi, czy tez mialaby to być „polska wersja wydarzeń”?

Filmów dokumentalnych o Jedwabnem było już wiele. Nie jestem przekonany, czy jest potrzebna fabularyzacja tej tragedii. Musiałby to być straszny film, nie wiem, kto chciałby go oglądać. Jeżeli już ktoś zamierza nakręcić film o Jedwabnem, to powinien kontynuować dzieło Agnieszki Arnold i podjąć się poszukiwania odpowiedzi na pytanie o kondycję zwykłego człowieka jako członka lokalnej społeczności, zdolnej do usankcjonowania tak strasznej zbrodni.

Czy nie obawia się Pan reakcji rodaków na to, że przyjął Pan „posadę” od Żydów? To za chwilę może być jakiś „problem”?

Powierzenie mi przewodnictwa to dla mnie zaszczyt, a nie problem.

Rozmawiał Waldemar Piasecki, Waszyngton

Prezes Europejskiego Kongresu Żydów Moshe Kantor: Fakt, że społeczność europejskia Żydów powierza przewodniczenie Radzie Aleksandrowi Kwaśniewskiwemu, jest wyrazem uznania, jakim tem wybitny polityk darzony jest w całym świecie. To znakomity kandydat. Wszyscy mamy w pamięci zaangażowanie w dialog polsko-żydowski od pierwszych dni jego prezydentury oraz znaczenie gestu przeprosin w Jedwabnem. Mamy w pamięci jego działania w kierunku zbliżenia polsko-żydowskiego. Wierzymy, że Rada pod jego kierownictwem stanie się istotnym elementem europejskiego pejzażu politycznego i trudnym do przecenienia forum promowania tolerancji.

Wywiad dostępny jest na stronie Forum - Żydzi-Polacy-Chrześcijanie:

http://www.forum-znak.org.pl/print.php?t=ludzie&id;=226&l;=pl