Rosja pokryje niedobór żywności w Kaliningradzie dostawami z Białorusi

Wiadomości >  Wiadomości dnia
mf, PAP
13.08.2014 16:12
A A A Drukuj
Gronowo - granica polsko-rosyjska

Gronowo - granica polsko-rosyjska (Fot. DAMIAN KRAMSKI)

Niedobór produktów spożywczych w obwodzie kaliningradzkim, będący konsekwencją embarga Rosji na import produktów spożywczych z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady i Norwegii, Moskwa zamierza pokryć dostawami z Białorusi.
Poinformował o tym dzisiaj wicepremier Federacji Rosyjskiej Arkadij Dworkowicz, który spotkał się w Moskwie z białoruskim wicepremierem Michaiłem Rusym. Natomiast we wtorek w Mińsku przebywał szef Federalnej Służby Weterynaryjnej i Fitosanitarnej FR (Rossielchoznadzor) Siergiej Dankwert. Dworkowicz oświadczył również, że rząd FR nie widzi podstaw do tego, aby embargo spowodowało silny wzrost cen żywności w Rosji.

Innego zdania są eksperci, którzy przewidują, że w wypadku obwodu kaliningradzkiego ceny na towary objęte zakazem wwozu do FR wzrosną o co najmniej 20 proc., przede wszystkim z powodu wyższych kosztów transportu.

Kaliningrad uzależniony od importu

Obwód kaliningradzki, eksklawa wciśnięta między Polskę i Litwę, jest regionem silnie uzależnionym od importu produktów spożywczych. Eksklawa sprowadza z zagranicy 70 proc. produktów mlecznych, 50 proc. owoców, 44 proc. warzyw i 40 proc. mięsa drobiowego.

Z danych regionalnego oddziału Rossielchoznadzoru wynika, że duża część warzyw i owoców w kaliningradzkich sklepach pochodziła z Polski. W wypadku pomidorów i jabłek było to nawet 70 proc. Regionalne Ministerstwo Rolnictwa zapowiedziało, że w zaistniałej sytuacji będzie rozwijać własną produkcję warzyw i owoców w obwodzie. Ogłosiło, że jeszcze w tym roku zamierza założyć sady jabłkowe na łącznej powierzchni 50 hektarów. Nie wspomniało jednak, że sady te dadzą pierwsze owoce dopiero za kilka lat.

Stracą także miejscowi przetwórcy

Specjaliści zwracają uwagę, że sankcje Rosji uderzą nie tylko w kaliningradzkich konsumentów, ale także w tamtejszych przetwórców. W regionie działa ponad 200 dużych i średnich przedsiębiorstw przemysłu żywnościowego. Zakłady te rocznie przerabiały 100 tys. ton mięsa wieprzowego z krajów objętych zakazem importu. Na sprowadzanych z Norwegii łososiach swoją produkcję opierały dwa lokalne przedsiębiorstwa przetwórstwa rybnego z rocznym obrotem 6 mld rubli (165 mln dolarów).

Eksperci ostrzegają, że jeśli przedsiębiorstwa te upadną, tysiące ludzi pozostaną bez pracy, a budżet regionu - bez wpływów podatkowych. Konsekwencją nieuchronnie będzie pogorszenie nastrojów społecznych.

7 sierpnia Rosja wprowadziła zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, UE, Australii, Kanady i Norwegii. W ten sposób odpowiedziała na sankcje zastosowane wobec niej przez Zachód w związku z rolą Moskwy w konflikcie na Ukrainie.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS 

Tagi:

  • 71
Komentarze (416)
Zaloguj się
  • Oceniono 47 razy -15

    Co wy się tak martwicie o rosyjskie przedsiębiorstwa? Na pewno nie przyjdą do was po pomoc! Przestańcie wylewać krokodyle łzy, "przyjaciele" Rosji!

  • dziadekjam

    Oceniono 292 razy 246

    Ogłosiło, że jeszcze w tym roku zamierza założyć sady jabłkowe na łącznej powierzchni 50 hektarów. Nie wspomniało jednak, że sady te dadzą pierwsze owoce dopiero za kilka lat.
    ==================================================================
    Posadzą drzewa już owocujące.

  • Oceniono 386 razy 356

    Bialorus uzupelni braki w Krolewcu
    a Polska uzupelni braki na Bialorusi

    czyli nic sie nie zmienia z wyjatkiem sytuacji ruskiego konsumenta zamaist serow z europy bedzie jadl sery z Bialorusi

  • patriotaa

    Oceniono 639 razy 565

    spotkało się dwóch wojaków ruski i Amerykanin. Ruski mówi nas Putin dobrze karmi zawsze jesteśmy syci a Amerykanin mówi a my mam na dzień 3o tysięcy kalorii. A ruski na to kłamiesz nikt w ciągu dnia nie zje 33 kg ziemniaków.

  • oglaszam_wszem_i_wobec

    Oceniono 31 razy -11

    Ministerstwo Skarbu Państwa wpisało Grupę Azoty na listę spółek strategicznych, które nie mogą być całkowicie sprywatyzowane, a pakiet kontrolny akcji musi należeć do państwa. Problem w tym, że Azoty zostały wpisane na tą listę jedynie... czasowo - do końca przyszłego roku. Czy to oznacza, że rząd Tuska będzie chciał dokończyć proces jaki zapoczątkował w kwietniu 2013 roku i sprzeda polskiego championa chemicznego Rosjanom?

    Przypomnijmy, że całego zamieszania z wrogim przejęciem Azotów przez Rosjan można było uniknąć, gdyby nie decyzja rządu Tuska z kwietnia 2013 roku. Nakazał on wówczas sprzedać 12,1 proc. akcji Azotów, zmniejszając udział własnościowy Skarbu Państwa z 45 do 33 proc. Gdyby ekipa Tuska tego nie uczyniła, to dziś nie musielibyśmy się martwić jakimkolwiek wrogim przejęciem. Jakby tego było mało - rząd sprzedawał jedną akcję Azotów za 52 zł, mimo że na giełdzie w Warszawie cena jednej akcji stała po 65 zł (różnica 13 zł). Mając to na względzie spokojnie możemy uznać, że decyzja ta była niezwykle "trafna" i przyniosła nam same zyski.

    niewygodne.info.pl/artykul4/01535-Tusk-i-tak-bedzie-chcial-sprzedac-Grupe-Azoty.htm

  • Oceniono 333 razy 317

    Hmmm, a może Polska i Litwa wprowadzą embargo na żywność z Rosji i Białorusi? Transport morski i lotniczy z Białorusi do Kaliningradu z pewnością ułatwi Rosji osiągnięcie "samodzielności gospodarczej", o którą tak się stara Putin.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX